W tej odsłonie swoich wspomnień związanych z Barceloną Josep Maria Minguella wraca do momentu podpisania kontraktu przez Rivaldo, a następnie perypetii związanych z jego wyjazdem do Serie A.
Jak to czasami bywa, kiedy nadeszła chwila podpisania pierwszego kontraktu z Barceloną przez Rivaldo, warunki zaoferowane w początkowej fazie negocjacji zostały zmienione na niekorzyść Brazylijczyka. Porozumienie osiągnięte wcześniej pomiędzy dwiema stronami było bliskie zerwania. Znajdowaliśmy się w jednym z biur na Camp Nou i Rivaldo patrzył na mnie z wyrazem zdziwienia na twarzy. Nic z tego nie rozumiał. W celu uniknięcia negocjacyjnego fiaska, powiedziałem mu, aby się nie przejmował. Zapewniłem Rivaldo, że jeśli odniesie sukces w Barcelonie, to włodarze nie będą zwlekać i podwyższą mu kontrakt. Ostatecznie zgodził się złożyć podpis na umowie.
Po dwóch czy trzech sezonach Rivaldo poprosił o podwyżkę. Ówczesny zarząd był jednak bardzo twardym graczem... Kiedy Joan Gaspart objął stanowisko prezydenta Barcelony, poprawił warunki kontraktowe piłkarza. Chciał, żeby Rivaldo był usatysfakcjonowany. Załączono również klauzulę, zgodnie z którą w przypadku złożenia oferty równej 48 milionom euro przez jeden z piętnastu klubów (Real Madryt nie figurował na tej liście) Barcelona była zobligowana do sprzedaży piłkarza.
Usługami Rivaldo interesowało się w tamtym czasie wiele klubów. Do Barcelony często przyjeżdżali Ariedo Braida i Adriano Galliani z Milanu. Chcieli nakłonić Rivaldo do przeprowadzki do Mediolanu. Brazylijski piłkarz był także bardzo ceniony przez ludzi pracujących w Manchesterze United. Brat Alexa Fergusona, Martin, zawsze mi powtarzał: "Ciekawe jak moglibyśmy go kupić...".
Wówczas pojawiło się rzymskie Lazio, które znajdowało się na słynnej liście piętnastu klubów, i zapowiedziało, że jest gotowe do zapłacenia ustalonej kwoty. Po omówieniu i wynegocjowaniu warunków umowa została podpisana, a następnie zdepozytowana w biurze notarialnym przy Avinguda Diagonal. Kontrakt byłby ważny w przypadku zaakceptowania przez Barcelonę transferu Rivaldo do Włoch.
Sezon 2000/01 nie wyszedł zbyt dobrze, chociaż w ostatnim ligowym meczu z Valencią gol strzelony przez Rivaldo przewrotką zapewnił drużynie awans do Ligi Mistrzów i rozpętał prawdziwą euforię na Camp Nou. To sprawiło, że Barcelona wycofała się z pomysłu sprzedaży Brazylijczyka. Następnego dnia po spotkaniu z Valencią Gaspart powiedział do mnie: "jeśli go teraz sprzedam, to mnie zabiją. Nie mogę tego zrobić". Operacja została anulowana. Rivaldo nie chciał tworzyć zamieszania i zgodził się pozostać w klubie rok dłużej.
Co ciekawe, rok później Rivaldo odszedł do Milanu po rozwiązaniu kontraktu z Barceloną i Katalończycy nie zarobili na nim żadnych pieniędzy. Piłkarz miał za sobą zły sezon, głównie z winy złych relacji łączących go z trenerem Van Gaalem. Barcelona pozwoliła mu odejść za darmo. Minął zaledwie rok od momentu, w którym Gaspart odrzucił ofertę Lazio opiewającą na 48 milionów euro.
Komentarze (25)