Marc Bartra: Pracując z Setienem, powróciłem do czasów współpracy z Guardiolą

Radek Koc

2 września 2018, 14:17

El Pais

17 komentarzy
  • Kataloński obrońca porównuje warsztat pracy Quique Setiena do stylu Pepa Guardioli
  • Opowiada o obecnych możliwościach Betisu i definiuje cele postawione na ten sezon 
  • Bartra wraca wspomnieniami do zamachu terrorystycznego i opowiada, jak bardzo dojrzał piłkarsko po tym zdarzeniu

Pytanie: Jakie są twoje odczucia na starcie dugiego sezonu w Betisie?

Odpowiedź: Jestem bardzo podekscytowany. Zeszły sezon udało nam się rozegrać na wysokim poziomie, teraz wzmocniliśmy się dobrymi piłkarzami. Rozwijamy się.

P: Tak dobrze odnalazłeś się w tym klubie?

O: Właśnie tak. Już od pierwszej minuty mogłem doświadczyć uczucia, jakim obdarzyli mnie kibice. Poczułem się tu sobą i kiedy czujesz się dobrze, przekazujesz to również innym dookoła.

P: Dlaczego zamieniłeś Borussię Dortmund na Betis?

O: W Niemczech spędziłem dobry czas, ale potem pojawiła się szansa powrotu do Hiszpanii. Przyznaję, że w tamtym momencie nie było łatwo się na to zdecydować. Trochę mnie to kosztowało. Zwłaszcza, że działo się to w zimowym oknie transferowym. Zaufanie ze strony Betisu było jednak ogromne i ten fakt pozbawił mnie wątpliwości. Klub cały czas się rozwija. Widać to w jego strukturach.

P: Jak wyglądają twoje relacje z trenerem Setienem?

O: To szkoleniowiec, który bardzo lubi mieć kontakt z zawodnikiem. Lubi wiedzieć, co piłkarz myśli i co czuje. Od pierwszego dnia odbyliśmy wiele rozmów. Wymieniamy nasze opinie, s Quique jest takim typem człowieka, który potrafi słuchać. Utożsamiam się z jego sposobem postrzegania futbolu i myślę, że dzięki niemu mogłem poczuć się ważną częścią jego koncepcji gry. Jego zaufanie sprawia, że jestem pewny siebie.

P: Setien jest bardzo wymagający?

O: Tak. Przede wszystkim stara się zadbać o każdy szczegół. On naprawdę wierzy w to, co później stara się wprowadzić w życie. Wierzy w styl dobrze przygotowanej gry. Wytłumaczył mi to dobrze pewnego razu. Powiedział, że jego styl polegał na prostej grze, ale taka prosta gra wymaga dobrego wykonania wielu mniejszych rzeczy. Chodzi o wypracowanie automatyzmów, właściwego ustawienia i dobrego poruszania się po placu gry. Dbanie o każdy szczegół jest podstawą. Quique poświęca dużo czasu na właściwe zrozumienie gry i to się rzuca w oczy. Przejmuje się także stanem emocjonalnym każdego piłkarza. Wczuwa się w sytuację swoich podopiecznych, ponieważ chce, aby każdy czuł się w zespole dobrze.

P: Koncepcje preferowane przez Setiena to ponowne spotkanie się ze stylem gry, na którym "wychowałeś się" w Barcelonie?

O: To oczywiste. Od samego początku zacząłem się z tym identyfikować. Jeśli chodzi o interpretację gry, w Betisie znalazłem klucze podobne do tych stosowanych w Barcelonie. W Borussii gra była bardziej wertykalna, naznaczona siłowym stylem Bundesligi. W Betisie powróciłem do realizowania treningów odbywanych wcześniej z Guardiolą czy z Luisem Enrique. Nagle wszystko zaczęło być znajome w mojej codziennej pracy. Można powiedzieć, że istnieje nić łącząca Guardiolę i Setiena.

P: Najważniejsze są zwycięstwa czy raczej to, w jaki sposób się je osiąga?

O: W Barcelonie nauczyli mnie, że trzeba wygrywać i robić to poprzez ładną grę. Wychowałem się na tej filozofii i myślę, że przyniosła wiele pożytku Barcelonie. Niezależnie od trenera, jaki siedział na ławce w danym momencie. Ta filozofia dała również sukcesy reprezentacji Hiszpanii. Nie chodzi o to, aby wygrywać mecze w jakikolwiek sposób. Uważam, że trzeba wygrywać i jednocześnie prezentować dobrą grę. W piłkę można grać na wiele różnych sposobów, ale ja wolę to robić poprzez utrzymywanie się przy piłce. To pozwala kontrolować przebieg meczu.

P: Xavi też chwali grę Betisu...

O: W czasie sezonu przygotowawczego rozmawiałem z nim i powiedział mi, że uwielbia oglądać naszą piłkę. Mówił, że naszą grą bawimy kibiców.

P: W jakiej formie znajduje się Betis przed derbami Sewilli?

O: W dobrej. Dynamika gry jest dobra, ale nie udaje nam się osiągać zadowalających rezultatów. Grałem już wcześniej mecze derbowe w Katalonii i w Niemczech, ale to Gran Derbi jest pełne pasji, przeżywane w bardzo intensywny sposób. W zeszłym sezonie strzeliłem Sevilli gola i świętowałem to trafienie z całą trybuną naszych kibiców. Nie zapomnę do końca życia tamtych twarzy wyrażających szczęście.

P: Jak daleko może zajść Betis w tym sezonie?

O: Obecność w trzech różnych rozgrywkach będzie dla nas bardzo wymagająca w tym roku. Wymagania będą ogromne i system rozplanowania pracy trochę odmienny. To dlatego, że kiedy gra się co trzy dni, to trenuje się mniej. Wielkie ekipy dobrze znoszą taką dynamikę pracy. Zmusza do dbania o siebie i szybkiego resetowania głowy po każdym meczu. Nie ma czasu na świętowanie sukcesu czy przejmowanie się porażką. Potrzebna jest szeroka kadra, pełna możliwości. Myślę, że w tym sensie Betis przepracował ostatnie tygodnie bardzo dobrze. Sądzę, że nasz trener jest świadomy tego, że obecny sezon będzie skomplikowany. Klubowi włodarze również mają taką świadomość. W zeszłym sezonie nikt na nas nie stawiał, a tymczasem udało nam się zakwalifikować do europejskich rozgrywek.

P: Jaki jest Joaquín w szatni?

O: Myślałem, że dzieląc szatnię z Danim Alvesem widziałem już wszystko. A jednak nie, Joaquín zostawia Alvesa w tyle. To niesamowity gość. Jest uosobieniem radości, ale jednocześnie także liderem. To jest bardzo potrzebne w szatni. Kiedy trzeba być poważnym, Joaquín jest poważny. Ta mieszanka jest w jego przypadku czymś bardzo dobrym. W jednej chwili opowiada jakiś żart, żeby za moment przycisnąć, kiedy sprawy nie wyglądają dobrze.

P: Kiedy grałeś w Borussii Dortmund, przeżyłeś zamach przed meczem z Monaco w Lidze Mistrzów. To wydarzenie sprawiło, że zacząłeś postrzegać życie w inny sposób?

O: Pozwoliło mi to bardzo dojrzeć, ale nie tylko przez to konkretne wydarzenie. Również fakt bycia zdolnym do życia z moją rodziną w obcym kraju, w obcej kulturze. Tak, byłem w stanie zacisnąć mocniej zęby i stać się bardziej dojrzałą osobą. Myślę, że to wszystko widać teraz na boisku, kiedy wróciłem do hiszpańskiego futbolu. Czuję, że dysponuję teraz większymi zdolnościami przywódczymi i robię na boisku to, co akurat trzeba w danym momencie zrobić. To moment osiągnięcia w mojej karierze stanu dojrzałości. Mam nadzieję, że uda mi się przekonać Luisa Enrique i powrócić do drużyny narodowej Hiszpanii.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (17)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze