Choć mistrzostwa nie zdobywa się po sześciu kolejkach rozgrywek, niedzielna strata punktów na Camp Nou z Gironą mogła sprawić culés niemały zawód. Wszak Barça nie przyzwyczaiła nas do jakichkolwiek potknięć na własnym terenie, prędzej moglibyśmy się tego spodziewać przy okazji jednego z meczów wyjazdowych. Takowy czeka Barçę już dziś. Na Estadio Municipal de Butarque piłkarze Ernesto Valverde zmierzą się z ambitną drużyną z podmadryckiego Leganés. Początek spotkania o godzinie 20:00.
Historia drużyny o przydomku Pepineros w Primera División jest bardzo krótka, choć interesująca. Dwa sezony na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Hiszpanii i dwa razy walka do ostatniej kolejki o utrzymanie - oto dorobek zespołu z przedmieść Madrytu. Choć siedemnasta pozycja chluby nikomu nie przynosi, miniony sezon Leganés może zaliczyć do względnie udanych. Największym powodem do dumy było bowiem wyeliminowanie przez podopiecznych Asiera Garitano słynnego Realu Madryt w ćwierćfinale Pucharu Króla. I choć latem kadra zespołu znacznie się zmieniła, należy mieć świadomość że Pepineros mają doświadczenie w sprawianiu niespodzianek z pozornymi faworytami.
Na żadne niespodzianki nie ma za to ochoty Barcelona, która dość niespodziewanie zremisowała w niedzielę 2:2 z Gironą. Trzeba otwarcie jednak przyznać, że mecz ten mógł potoczyć się zgoła odmiennie, jeśli pod koniec pierwszej połowy czerwonej kartki nie otrzymałby Clement Lenglet. Wszelkie kontrowersje sędziowskie i gdybania warto jednak odłożyć na bok, ponieważ szansa do rehabilitacji pojawia się nadspodziewanie szybko. Szczególnie że Leganés to rywal, który Barcelonie zwyczajnie "leży". Odkąd drużyna ta pojawiła się w La Lidze w sezonie 2016/17, Blaugrana zdążyła pokonać ją czterokrotnie, aplikując jej aż 13 bramek i tracąc zaledwie 3 gole. Ostatni mecz tych zespołów zakończył się pewną wygraną Barcelony 3:1 po hat-tricku Leo Messiego.
Hasło "rotacje" przewija się przez katalońską prasę od początku bieżącego sezonu. Wszyscy pamiętamy minone rozgrywki i mizerną postawę zmęczonych zawodników w kluczowym okresie na przełomie kwietnia i maja. Patrząc na wrześniowe mecze, na razie nie mamy podstaw do optymizmu, gdyż niewielu graczy rezerwowych otrzymuje wystarczającą liczbę szans, a gdy już mogą się zaprezentować, to z reguły nie przekonują do siebie trenera. Tak było choćby z Rafinhą na Anoeta czy Lengletem w feralnym spotkaniu z Gironą. Z drugiej zaś strony wystawianie "once de gala" przeciwko Leganés byłoby co najmniej nierozsądne, biorąc pod uwagę, że wkrótce Blaugranę czekają pojedynki kolejno z Tottenhamem, Valencią, Sevillą oraz Interem. Pozostaje zaufać wiedzy i doświadczeniu Ernesto Valverde, choć trenerowi Dumy Katalonii zdarzało się wspomnianego zaufania nadużyć...
Do Madrytu z drużyną nie pojechali Lenglet (zawieszenie), Rafinha, Sergi Samper, Denis oraz Carles Aleña (decyzja trenera). Na liście powołanych znalazł się za to powracający po kontuzji Malcom, którego culés z pewnością chętnie zobaczyliby w podstawowej jedenastce kosztem kogoś z dwójki Suárez-Dembélé.
Z kolei w przypadku Leganés z pewnością zabraknie dobrze znanego kibicom Barçy José Arnaiza. Poważna kontuzja nie pozwoliła byłemu zawodnikowi rezerw Blaugrany rozwinąć skrzydeł w stolicy Katalonii, stąd też otrzymał on szansę na Estadio Butarque. Mimo wszystko trudno spodziewać się, by zadebiutował on w zespole Pepineros właśnie w starciu przeciwko swojemu byłemu klubowi. Inny "barceloński" akcent w Leganés to Gerard Gumbau, który jeszcze dwa sezony temu występował w Barcelonie B i otrzymał kilka szans od Luisa Enrique w Pucharze Króla. Sporym osłabieniem dla drużyny spod Madrytu może być absencja Guido Carrillo, utalentowanego napastnika z Argentyny. Według relacji ASa wypożyczony z Monaco snajper trenował indywidualnie i jego występ stoi pod dużym znakiem zapytania.
Niezależnie od spekulacji na temat gorszej gry w obronie, rotacji czy słabej postawy rezerwowych, obowiązkiem Barçy jest wygrać z Leganés, by kontynuować przysłowiowe "ciułanie" punktów w lidze. Ewentualne zwycięstwo na pewno nie spowoduje celebracji culés pod fontanną Canaletes, jednak pozwoli drużynie wrócić na właściwe tory i nabrać pewności siebie przed niezwykle trudnym październikiem.
Komentarze (13)