"Wembley to idealne miejsce, by odwrócić historię ostatnich wyjazdowych meczów Barcelony w Lidze Mistrzów" - zapewniał wczoraj Ernesto Valverde. O 21 Barcelona zmierzy się z Tottenhamem w starciu, które powinno wyjaśnić kibicom wiele kwestii.
Czy to już kryzys? Gorszy tydzień może przytrafić się każdemu, choć strata punktów w trzech meczach z rzędu może alarmować. Czerwona lampka zapaliła się w głowach kibiców Barcelony nie tylko z powodu rezultatów, lecz także stylu gry drużyny. System 4-3-3 nie do końca funkcjonuje w zespole Valverde, co może wróżyć powrót (na dłużej lub na krócej) do ustawienia 4-4-2. Zapewne odbyłoby się to kosztem Ousmane'a Dembélé, do tej pory pewnego miejsca w podstawowej jedenastce. Trudno jednak zgadnąć, czy trener postawi dzisiaj na dotychczasowe once de gala (w uwzględnieniem zmian wynikających z kontuzji), czy może wbrew wszystkiemu planuje kontynuować plan niedziałających jak dotąd rotacji. O ile na początku podstawowi piłkarze ratowali Barcelonie wyniki, o tyle ostatnio nawet oni przestali gwarantować punkty. W starciu z Athletikiem Leo Messi pomógł zespołowi wywalczyć zaledwie punkt.
Plaga kontuzji
Obie drużyny będą musiały poradzić sobie dzisiaj bez niektórych ze swoich najważniejszych zawodników. W Barcelonie z pewnością nie zagrają Sergi Roberto i Samuel Umtiti, co sprawia, że kibice jeszcze bardziej drżą o postawę niezwykle niepewnej na początku sezonu linii obrony. Trudno jednak spodziewać się, że popełniający rażące błędy Gerard Piqué zasiądzie na ławce. Urazy wspomnianej dwójki to szansa na pokazanie się z dobrej strony Semedo i Lengleta, którzy do tej pory nie prezentowali się najpewniej. Z kolei w zespole Pochettino z pewnością nie zagrają Dele Alli, Christian Eriksen, Moussa Dembélé, Serge Aurier i Jan Vertonghen. Na boisko powróci za to Hugo Lloris, który od ponad miesiąca pauzował z powodu kontuzji. Najgroźniejszą bronią gospodarzy pozostanie oczywiście Harry Kane, który postraszył już w swojej karierze niejeden wielki europejski zespół. Dodatkową motywacją dla londyńczyków będzie potrzeba zdobywania punktów po porażce z Interem w pierwszej kolejce Ligi Mistrzów.
Gdzie jeśli nie na Wembley?
Kibicom Barcelony nie trzeba przypominać pięknych chwil związanych z tym stadionem. Dzisiejsze spotkanie nie jest rozgrywane o gigantyczną stawkę (choć grupa B należy do najtrudniejszych w tej edycji Ligi Mistrzów), ale z pewnością pozwoli na określenie obecnej sytuacji Barçy. W pojedynku z wymagającym rywalem okaże się, czy Valverde ma pomysł na zespół oraz jaki ma to wpływ na atrakcyjność stylu gry Dumy Katalonii. Być może jeszcze na to za wcześnie, ale okazanie bezradności i braku odpowiedniego nastawienia w połączeniu z niedostateczną liczbą pomysłów na grę może pokazać, że pora pożegnać się ze szkoleniowcem, który wiele dał Blaugranie w minionym sezonie. Na razie pozostaje dać trenerowi kredyt zaufania. Być może wyjdzie z tej sytuacji obronną ręką.
Komentarze (50)