Po ośmiu kolejkach LaLigi niespodziewanym liderem tabeli jest Sevilla, jednak Pablo Machin dalej twardo stąpa po ziemi. Po przerwie na mecze reprezentacji rywalem zespołu z Andaluzji będzie Barcelona, która pozostaje na drugiej pozycji, mimo że zdobyła zaledwie trzy punkty w czterech ostatnich spotkaniach. Trener Sevilli udzielił wywiadu dziennikowi Sport i odpowiedział na kilka pytań poświęconych właśnie Blaugranie.
Mówiłeś o zawodnikach, którzy wychodzą ze szkółek wielkich klubów. Uważasz, że gracz z akademii Realu Madryt jest lepszym "towarem eksportowym" niż piłkarz z La Masii?
Uważam, że szkółka Barçy kształtuje znacznie bardziej specyficzny typ zawodnika, przystosowanego do gry w pierwszej drużynie, który ma widoczne oznaki jej tożsamości. Piłkarz z Realu Madryt jest bardziej uniwersalny. W La Masii wybiera się zawodników pod względem talentu czy jakości podań, a w Madrycie szuka się kompletnych graczy i bardziej liczą się warunki fizyczne.
W Barcelonie wciąż wiele mówi się o stylu gry i roli pomocników. Teraz Ernesto Valverde wrócił do systemu 4-3-3, a wydawało się już, że Barça porzuciła swój styl na rzecz solidnego 4-4-2 z zeszłego sezonu. Czy to inna drużyna?
Myślę, że czasem za bardzo zwracacie uwagę na liczby zamiast na esencję gry, w którą ja wierzę najbardziej. W zeszłym sezonie Barça mogła stosować 4-4-2 w defensywie, jednak w ataku znacznie bardziej przypominało to 4-3-3. Moim zdaniem liczby nie tworzą drużyn, ponieważ tworzą je zawodnicy. Większe znaczenie ma typ piłkarza i jego charakterystyka niż to, czy gra w danym systemie, czy w innym.
Jednym z zawodników, którzy mają największy wpływ na styl Barçy, jest Arthur. Uważasz, że daje drużynie podobne cechy jak Xavi?
Według mnie są piłkarze, którym nie da się dorównać i których nie da się zastąpić. Xavi, Iniesta czy Busquets to zawodnicy wyjątkowi i niemal niemożliwi do zastąpienia. Najważniejsze jest to, że pochodzą z La Masii i doskonale znają grę podaniami Barçy. Zawodnik, który przychodzi z zewnątrz, nie będzie tego miał, nieważne jak bardzo by chciał. Wydaje mi się, że Arthur jest dobrym piłkarzem na pozycję mediapunty, podobnie jak Coutinho. To dwóch zawodników, których możemy uznać za różnorodnych.
Właśnie Coutinho jest jednym z zawodników, których pozycja wywołuje największą debatę w Barcelonie. Według ciebie to bardziej pomocnik czy napastnik?
Zależy, gdzie wystawi go Valverde, ponieważ nikt nie wie lepiej od niego, co jest korzystne dla drużyny. Jeśli postawi na niego na danej pozycji, to znaczy, że tam da zespołowi najwięcej.
Dembélé rozpoczął sezon na wysokim poziomie, ale to zawodnik, który generuje dużo strat i pokazuje swoją najlepszą wersję, kiedy ma przestrzeń. Myślisz, że jego profil pasuje do stylu Barçy?
Dembélé przechodzi procesy, które są naturalne dla 21-letniego piłkarza. Nie możemy wymagać, żeby w tym wieku grał na swoim najwyższym poziomie i robił wszystko dobrze. Trzeba mieć cierpliwość, ale w dzisiejszym świecie nie jest to najważniejszą zaletą. To dotyczy wszystkich dryblerów: czują się najlepiej, kiedy mają przestrzeń. Wydaje mi się jednak, że Ousmane'a Dembélé da się znakomicie przystosować do stylu Barçy. Jest skrzydłowym, który posługuje się obiema nogami, ma dobry zwód oraz szybkość.
W zeszłym sezonie powiedziałeś, że Real ma więcej decydujących zawodników niż Barcelona. Myślisz, że tak samo jest w tym sezonie?
[myśli] Powiedziałem to w momencie, w którym Messi był odpowiedzialny za większość goli i asyst, a w Realu klasyfikacja strzelców była bardziej zróżnicowana.
W którym aspekcie Valverde najbardziej wpłynął na grę Barçy?
Przede wszystkim zostawił swój ślad, ponieważ zapewnił klubowi trofea i wprowadził go na zwycięską ścieżkę. Oprócz tego myślę, że dał drużynie wytrwałość w defensywie.
Kiedy byłeś w Gironie, utrzymywałeś bliskie relacje z Guardiolą. Czy miało to na ciebie duży wpływ?
Wszystkie rozmowy toczone z ludźmi futbolu wzbogacają człowieka, zwłaszcza jeśli przeprowadza się je z jednym z najlepszych trenerów na świecie. Każde zdanie, każde słowo, każda chwila z nim była nauką. Teraz jest to trudniejsze, ale on zawsze powtarzał mi, że wykonujemy bardzo dobrą pracę w Gironie. Podkreślał, żebym był sobą i dalej wprowadzał swoje pomysły.
Komentarze (7)