Rafinha: Nie żywię urazy do Nainggolana

Grzegorz Zioło

3 listopada 2018, 15:30

Sport/Corriere dello Sport

20 komentarzy

Rafinha rozpoczął nowy etap w Barcelonie. Po długiej przerwie w grze i pobycie w Interze Mediolan Brazylijczyk wrócił do Katalonii i odzyskał zaufanie Ernesto Valverde. Pod nieobecność kontuzjowanego Leo Messiego to właśnie Rafinha wskoczył do podstawowej jedenastki.

Kiedy podczas losowania fazy grupowej Ligi Mistrzów los połączył Barcelonę i Inter, serce Rafinhi zabiło szybciej. W pierwszym meczu ze swoim byłym klubem brazylijski pomocnik wyszedł na boisko w podstawowym składzie i strzelił gola. Rewanżowe spotkania również będzie dla wychowanka Barçy wyjątkowe, ponieważ wróci do Mediolanu, z którym wiąże wiele pozytywnych wspomnień. W wywiadzie z Corriere dello Sport Rafinha przyznał, że chciał zostać w Interze po zakończeniu zeszłego sezonu.

– Byłem przekonany, że zostanę w Interze, ale wszystko potoczyło się inaczej. Inter wolał innych zawodników, a mi nie pozostało nic innego, jak pójść swoją drogą. Chciałem zostać w Mediolanie. Jestem bardzo wdzięczny Interowi za pomoc po dziewięciu miesiącach, o których chciałbym zapomnieć – przyznał Rafinha. – Ludzie mówili mi, że Serie A to taktyczna i nudna liga, ale mi podobało się wszystko. Mam bardzo dobre doświadczenia i w moim sercu zawsze będzie miejsce dla Interu – zapewnił pomocnik.

Długa kontuzja Rafinhi była efektem wejścia Radjy Nainggolana, z którym Brazylijczyk ponownie zmierzy się we wtorek. Piłkarz Barçy nie żywi jednak urazy do Belga za tamtą sytuację. – Kontuzje mogą przydarzyć się w futbolu. Nainggolan walczył o piłkę i trafił we mnie. Mam nadzieję, że wygra dużo z Interem. Nie jestem osobą, która chowa urazę, poza tym Nainggolan wysłał mi wiadomość po kontuzji. Wszystko zostało już zapomniane – twierdzi Rafinha. – Jestem przekonany, że ta kontuzja pomogła mi rozwinąć się jako zawodnikowi i profesjonaliście. Poprawiłem również umiejętności gry na gitarze, ponieważ nie mogłem podnosić się z łóżka i miałem wiele godzin na ćwiczenia. Moje motto brzmi: "wszystkie złe rzeczy dają wartościową lekcję".

W spotkaniu Barcelony z Interem na Camp Nou Rafinha strzelił pierwszego gola dla Blaugrany. – Gdyby wszystko wyszło tak, jak oczekiwałem, grałbym w tym meczu w koszulce Interu. Tak się jednak nie stało i jestem bardzo szczęśliwy i zmotywowany w Barcelonie. Poczułem wielką radość, kiedy strzeliłem tego gola, ale jednocześnie nie chciałem go celebrować z szacunku dla moich byłych kolegów. Poprosiłem Handanovicia o trochę wody, nie mógłbym tego zrobić, gdybym nie był jego przyjacielem. Wszystko było wyjątkowe i jednocześnie bardzo dziwne. Kilka miesięcy temu walczyłem ramię w ramię z tymi fantastycznymi kolegami z drużyny, a teraz są oni moimi przeciwnikami. To było dziwne uczucie – przyznaje Rafinha.

Brazylijczyk wspomniał też o swoich poprzednich szkoleniowcach w Barcelonie. – Luis Enrique to jeden z najlepszych trenerów. Jest genialny pod względem taktyki i motywacji, wiele się od niego nauczyłem. Rozpocząłem karierę u Guardioli. To było niesamowite uczucie grać na Camp Nou u boku mojego brata Thiago. Spędziliśmy życie, kopiąc razem piłkę na ulicy, i dotarliśmy wspólnie do tego miejsca... Valverde dobrze wie, jak zarządzać zespołem, jest perfekcyjny – stwierdził Rafinha.

25-latek porównał także Leo Messiego i Cristiano Ronaldo, który od tego sezonu występuje we włoskiej Serie A. – Messi to dla mnie najlepszy piłkarz w historii. Cristiano to bestia, ale pod innym względem. Ma świetną szybkość i wykończenie, ale Leo to magik. Nigdy nie widziałem, żeby ktoś inny robił to co on – powiedział pomocnik Barçy. 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (20)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze