Diego Maradona: W Barcelonie chcą mnie skłócić z moim przyjacielem Messim

Radek Koc/Łukasz Lewtak

14 listopada 2018, 15:00

Marca

33 komentarze

Diego Maradona udzielił wywiadu dziennikowi Marca i odniósł się do swojej wypowiedzi sprzed kilku tygodni na temat Leo Messiego. Były mistrz świata stwierdził wówczas, że napastnik Barcelony nie nadaje się na lidera drużyny, ponieważ "chodzi do łazienki 20 razy przed rozpoczęciem spotkania".

- To wszystko kłamstwa. Leo to mój przyjaciel, a ja nigdy nie będę wyrażał się źle na temat przyjaciół. A jeśli nawet, to powiedziałbym mu to w twarz, na osobności. W publicznym wywiadzie nigdy. O Leo mogę powiedzieć tyle, że to fenomenalny chłopak. Mówiłem, że byli tacy zawodnicy, którzy chodzili 20 razy do łazienki przed spotkaniem, ale nigdy nie miałem na myśli Messiego. Wręcz przeciwnie. Leo szybko się przebierał, wychodził na boisko i szukał piłki. Wielu innych tego nie robiło. Unikali piłki. Chcę powiedzieć wszystkim ludziom, którzy wymyślają te rzeczy, że moja relacja z Leo jest bezwarunkowa - wyznał. 

Maradona opisał uczucie, jakim darzy kapitana Barcelony. - To miłość, pokój, życzliwość. Oczywiście chcę mu przesłać gorące pozdrowienia, ponieważ minęło już dużo czasu, od kiedy spotkaliśmy się po raz ostatni. 

Aktualny trener meksykańskiego zespołu Dorados uderzył przy okazji w katalońskie media. - Od kiedy Messi jest zawodnikiem Barcelony, ciąglę chcą nas poróżnić. Nie wiem skąd się bierze ta obsesja. Mogli chociażby porównywać Leo z Ronaldinho, który wyczyniał w Barcelonie cuda. Nikt tam jednak już nie pamięta o Brazylijczyku. To typowe dla Barcelony. Bardzo szybko zapomina o idolach. Niech ktoś tam zapyta o Rivaldo po golu strzelonym Atlético z połowy boiska czy przewrotce w meczu z Valencią. Nikt o nim nie pamięta. Wiadomo, jakie są barcelońskie dzienniki. Zawsze będą dążyć do tego, aby mnie skłócić z Messim. A ja tymczasem umawiam się z Leo na asado, gram w siatkonogę i jest nam bardzo dobrze. Być może ludzie uważają, że aby móc ze sobą rozmawiać, powinniśmy założyć na siebie fraki i umówić się na oficjalne spotkanie z naszymi partnerkami. Nie, wręcz przeciwnie. Najlepiej się czujemy, kiedy mamy na sobie krótkie spodenki, koszulkę i jesteśmy boso - powiedział. 

Maradona przypomniał pewną anegdotę z czasu Mundialu 2010 i zakończył polemikę. - Nie ma sensu zmuszać piłkarza grającego w pewien określony sposób, aby zaczął grać w inny. Niech ktoś spróbuje wystawić Leo na pozycji prawego obrońcy. Zobaczymy, ile razy uda im się go zablokować. Nie ma sensu przymuszać go do innej gry. Osobiście uwielbiam Leo. Po przegranym 0:4 meczu z Niemcami na Mundialu 2010 widziałem, jak Leo płakał w szatni. Powiem nawet więcej i niech się obrażają ci, którzy chcą się obrażać: byli tacy piłkarze, którzy tego samego dnia kupowali bilety powrotne do Argentyny. Leo tego nie zrobił. To człowiek z zasadami i dlatego słyszałem, jak wtedy płakał pod prysznicem. 

Maradona wypowiedział się również na temat ewentualnego powrotu Messiego do drużyny narodowej Argentyny. - Wydaje mi się, że wróci. Będzie musiał to zrobić. Bo jeśli nie, to będziemy ugotowani. Nie mamy obecnie piłkarza, który byłby w stanie szybko wymienić podania na jeden kontakt. Na razie jednak niech Messi odpoczywa.

Mistrz świata z 1986 roku powiedział również, że jego zdaniem José Mourinho jest lepszym trenerem niż Pep Guardiola. - Dla mnie Mourinho jest lepszy. Zasługą Guardioli jest to, że wykorzystał to, co zostawił mu Cruyff. Guardiola nie wymyślił tiki-taki. To był pomysł Cruyffa. Teraz Pep może sobie wybierać zawodników ze wszystkich, jacy są na świecie. To łatwiejsze niż tiki-taka.

Fot. Neogeolegend / CC BY-NC 2.0

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (33)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze