Dokładnie dziesięć lat temu na FCBarca.com ukazały się pierwsze autorskie oceny w naszym serwisie. Oto link do nich. Chcąc upamiętnić to wydarzenie, a także podzielić się z naszymi Czytelnikami wieloma ciekawostkami związanymi z ocenami pomeczowymi, postanowiliśmy opublikować krótki cykl wywiadów i artykułów o tej tematyce.
Rozpoczynamy od rozmowy z Janem Komosińskim - byłym redaktorem FCBarca.com, a obecnie członkiem zarządku Fan Club Barça Polska, który współtworzył i był współautorem pierwszych autorskich ocen, publikując pod nickiem "Hanc".
Ściah: Jak doszło do tego, że powstały autorskie oceny FCBarca.com? Czy pamiętasz cokolwiek z pierwszych napisanych przez Ciebie ocen w cyklu?
Hanc: Ponad 10 lat temu na FCBarca.com zaczęły pojawiać się tłumaczenia ocen, które po każdym meczu zamieszczały różnorakie serwisy sportowe, takie jak kataloński Sport czy Goal.com. Noty wystawiane przez dziennikarzy były często bardzo lakonicznie uzasadnione, a ze względu na to, że mocno różniły się od ocen użytkowników tej strony, którzy bardzo chętnie z nimi polemizowali, w kilka osób stwierdziliśmy, że sami jesteśmy w stanie zrobić to lepiej. Wydawało się to proste - wystarczy obejrzeć na spokojnie mecz, wyłapać kilka kluczowych sytuacji, które pozwolą stwierdzić, czy występ danego zawodnika był dobry lub zły, a w dalszej perspektywie to będzie dobrą bazą do tego, żeby uznać, kto ma pozytywny, a kto negatywny udział na wyniki zespołu. Po pierwszym zestawieniu miesiąca można było zaobserwować, że są gracze, których można nazywać cichymi bohaterami, natomiast niektórzy liderzy są nimi tylko na papierze. Dodatkowo dzięki temu mogliśmy zachęcić innych do dyskusji i zaspokoić swoją typowo ludzką potrzebę do wydawania sądów. Oczywiście nasze wyobrażenia szybko zostały zderzone z rzeczywistością i przekonaliśmy się, że trzeba pisać konkretnie, bez żadnych grafomańskich wybryków i kolorowania, bo telewizor ma każdy i jeżeli czegoś nie jesteś pewny, to lepiej to pominąć, bo tak jak my piłkarzom - tak czytelnicy nam wytkną każdy błąd.
Z kim współtworzyłeś pierwszy zespół ocenowy na stronie?
Pierwszą osobą, która na poważnie podjęła temat, był Masq, bez którego nie zrealizowałbym pomysłu. Chodziło przede wszystkim o regularność i motywowanie się nawzajem. Obaj chcieliśmy pisać w sposób rzetelny. W końcu nie po to zrezygnowaliśmy z cudzej pracy, którą uważaliśmy niejednokrotnie za fuszerkę, żeby teraz robić coś podobnego i 90-minut, 120 kontaktów z piłką na wysokim procencie skuteczności skwitować nic nie mówiącym "6 - magnes". To niczego nikomu nie powie. Sam siadając do podsumowania miesiąca czy roku, kompletnie nie wiedziałbym, co miałem na myśli.
Jak wspominasz tamtą współpracę?
Nie zawsze było łatwo. Zwłaszcza w kontekście stwierdzenia tego, jak grał Alves. Masq go kochał... Albo nawet więcej. Masq mógłby powiedzieć coś niemiłego swojej dziewczynie, ale Dani był święty. Długo dyskutowaliśmy na temat różnych piłkarzy, ale nie daj Boże, że Alves zagrał 8 centrostrzałów w trybuny, a ja wiedziałem, że będzie ciężka przeprawa, jeszcze zanim wrzucimy artykuł na stronę. Z czasem coraz więcej osób bawiło się w podobne rzeczy. Chronologicznie nie będzie to może poprawne, ale pamiętam, że bardzo długo tę rubrykę ciągnęli m.in. Blazeq, Ero, Ściah, Szumi, Challenger i kilka innych osób.
Jak wyglądała Twoja ocenowa rutyna? Istniał konkretny schemat działania?
Sprawa wyglądała prosto. Sobota wieczór, siadam przed telewizorem z notesikiem i herbatką i jazda! Tak to wyglądało może ze 2 razy. Biorąc pod uwagę to, że przynajmniej połowę meczów oglądałem na mieście z innymi kibicami, to większość z nich musiałem oglądać następnego dnia jeszcze raz, żeby na spokojnie porównać obraz z niewyraźnymi zapiskami robionymi na strzępach karteczek, rachunkach czy serwetkach. Czasem powtórka daje bardzo dużo, a w innych przypadkach, na chłodno, stwierdzasz, że wczoraj oglądałeś zupełnie inny mecz. Plusem takich sytuacji było to, że od razu, poza swoją opinią, miałem opinię kilku innych osób, które wychwyciły coś, co zupełnie przeoczyłem.
Czy korzystałeś z jakichś środków statystycznych, które miały pomóc Ci w ocenianiu?
Kartka papieru i długopis. To nie była reguła, ale zdarzyło mi się kilka ciężkich meczów, które oglądałem drugi raz i jednocześnie zapisywałem zagrania. Ale kilka takich prób uświadomiło mi dwie bardzo ważne rzeczy; przede wszystkim, że jest to szalenie żmudna robota, a ponadto, że zarówno nota meczowa jak i statystyka nic nie znaczy bez kontekstu. 96% celnych podań, z czego 3/4 krótszych niż 10 metrów, zagrywanych w poprzek lub w tył, niczego nie mówiły o tym, jak zagrał dany zawodnik. To tylko notatka. Oczywiście mimo tego obecnie też bardzo chętnie zaglądam na WhoScored i inne podobne strony, ale piłka nożna to nie jest gra komputerowa opierająca się na statystyce. Jeżeli Piqué wygra w meczu 7 główek z Ben Yedderem, to nie będzie to powód, żeby mu stawiać pomnik, ale jak zatrzyma strzał na linii końcowej, zostanie bohaterem. Jednak nijak ma się to do całości występu.
Najlepszy i najgorszy oceniony przez Ciebie mecz Barcelony to…
Nie zapadły mi w pamięć ani te mecze, które szczególnie dobrze się oceniało, ani takie, które źle. Oczywiście jeżeli Barcelona pewnie gromi Real 5:0, albo odprawia Atlético z minimum 5-bramkową przewagą, to sam fakt, że jeszcze żyjesz takim wynikiem, powoduje, że w głowie szaleją endorfiny. Raczej powiedziałbym, że bywają mecze z kategorii trudnych, takie jak chociażby ostatnie spotkanie na Wanda Metropolitano. Jeżeli miałbym oglądać drugi raz pierwszą połowę sobotniego meczu, to chyba bym się najpierw rozpłakał. Ale takie mecze też przecież ktoś musi przeanalizować i opisać. Są to bardzo niewdzięczne widowiska, bo jeżeli twoje nastawienie dyktują jakieś emocje, to ciężko być obiektywnym. Na przykład legendarny pogrom "pół tuzina do dwóch". Niby chcesz wlepić całemu zespołowi dychę za ogólne wrażenia artystyczne, ale przecież wiesz, że Abidal zagrał bardzo słabo. Albo ostatnie lanie w el Clásico – człowieka aż nosi z radości, a potem przypominasz sobie, że obok Suáreza musisz pochylić się nad Rafinhą. Tak samo jak z meczami, w których gramy w typowo Valverdowski styl. Męczenie buły i przeciętny wynik sugerują, że powinno to zostać odzwierciedlone w notach. Ale po dłuższym zastanowieniu orientujesz się, że nie możesz skarcić całego zespołu, bo może ten mecz miał taki a nie inny przebieg, ponieważ świetnie na swojej pozycji zagrali Busquets z Vidalem, co spowodowało, że kibicom krwawiły oczy.
Dosięgała Cię krytyka userów? Jak sobie z nią radziłeś?
Z góry założyliśmy, że nasze noty nie będą ostateczne i to dużo ułatwiło, ponieważ w przypadku, gdy pomyliliśmy się, nie musieliśmy iść w zaparte. Dwie pary oczu mogą nie zobaczyć czegoś, co widzi 100 innych osób. Nawet z takich dyskusji może wyjść coś konstruktywnego. Ale oczywiście lepiej odpowiadać na pytanie w stylu "drogi koledzy, czy uwzględniliście może też kluczową interwencję z 24 minuty?" niż "jesteście ślepi czy głupi?". Zresztą lubiłem się kłócić, mając solidne argumenty, a jeżeli takich nie miałem, to chociażby dla zasady. Bez względu na okoliczności dla mnie to zawsze była frajda, tylko trzeba było podchodzić do krytyki z dystansem.
Jak wspominasz czas spędzony w redakcji? Jak wyglądała komunikacja między redaktorami 10 lat temu?
Sporą część Redakcji miałem przyjemność poznać osobiście już dawno temu. Z wieloma do dziś utrzymuję bardzo dobry kontakt. Ludzi, którzy tworzyli tę stronę lub tak jak ja, tylko pomagali, łączyły bardzo dobre stosunki. Najlepszym świadectwem tego, jak dobrze układała się komunikacja i jak wspólna pasja połączyła zupełnie obcych sobie ludzi, niech będzie fakt, że serwis FCBarca.com był platformą, na której powstała pierwsza w naszym kraju penya Fan Club Barça Polska. Parę osób (Pawła Kołodziejskiego, Bartka Niewiadomskiego) na pewno spotkam na najbliższym meczu z PSV, kilka innych na kolejnym.
Czy korzystasz obecnie z FCBarca.com?
Oczywiście, że korzystam! Nie potrzebuję i nigdy nie potrzebowałem żadnego innego polskojęzycznego źródła informacji o Klubie, to się nie zmieniło od lat.
Jak oceniasz zmiany na stronie, zwłaszcza w przypadku cyklu ocenowego?
Jedna rzecz mnie trochę ciekawi, ze względów sentymentalnych, czy wyrzuciliście ze strony najbardziej oldchoolowy CMS, czyli czarny panel? Ludzie, którzy przyzwyczajeni są do popularnych systemów zarządzania treścią czy prowadzenia mikroblogów na serwisach społecznościowych, powinni zobaczyć tamto cudo. Jeżeli chodzi natomiast o to co widać, to cieszę się, że bajery nie zastąpiły najważniejszej dla mnie rzeczy - treści. Statystyki, możliwość głosowania przez użytkowników, itd. są oczywiście świetnym dodatkiem, ale takie rzeczy są nadal tylko wisienką na torcie. Bez rzetelnego omówienia byłyby mylące. Oczywiście dla fanatyków słupków są nie lada gratką i zapewne jest tu grono osób, które gorliwie modli się, błagając o to, żeby za 2 czy 3 sezony pojawiły się na stronie heatmapy.
Podobno współtworzyłeś pierwszy regulamin serwisu. Jak do tego doszło i jak wówczas działaliście, by utrzymać porządek w komentarzach?
Ten Regulamin (tu jeszcze można go przeczytać https://www.fcbarca.com/kryterium-ocen-zawodnikow.html) powstał dość szybko z bardzo oczywistego powodu: to, co robiliśmy, miało służyć dyskusji. Jeżeli Ty mówisz po japońsku, a ja nie, to choćbyśmy mieli najszczersze intencje, nie dogadamy się. "Kryteria i zasady oceny piłkarzy" napisaliśmy razem z Masq, żeby nauczyć ludzi naszego języka. Dla nas "przeciętnie" oznaczało liczbowo 5, a dla kogoś innego 6 i dlatego od razu chcieliśmy określić, jakim językiem będziemy mówić, żeby rozmowa miała jakikolwiek sens. I choć znowu wracam do liczb, które jednak najbardziej pobudzają wyobraźnię, to podkreślę jeszcze raz, że statystyka nieubrana w żaden kontekst, nie ma sensu. Bo co oznacza to, że zawodnik w danym miesiącu miał notę 5,8? Był słaby? Przeciętny. Poniżej czy powyżej oczekiwań? A może po prostu był to Víctor Valdés, który w 5 meczach zmarzł między słupkami, gdyż musiał interweniować tylko 4 razy i wpuścił gola z rzutu karnego? To jest clue tego, co chcieliśmy robić i dlatego musieliśmy stworzyć swoisty słownik.
Nadal śledzisz każdy mecz Barçy?
Oglądam wszystko jak leci. Cieszę się, że coraz częściej mogę to robić na żywo, tak jak w przypadku najbliższego meczu w Eindhoven.
Jaka jest twoja opinia o obecnej drużynie?
W obecnej Barcelonie bardzo podoba mi się szeroka ława ludzi do gry w pomocy i duża liczba opcji ustawienia środka pola, ale z drugiej strony nie jestem wielkim fanem filozofii Ernesto Valverde. Mam wrażenie, że trener póki co jeszcze nie odkrył, że ta maszyna ma jeszcze kolejny rdzeń w procesorze i da się wycisnąć z niej więcej. Ale może to jest tylko zasłona dymna i po prostu wyciągamy wnioski z poprzednich lat – uczymy się grać bezpiecznie, żeby uniknąć 3-bramkowych kompromitacji na wyjazdach w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. Wiem, że trener chce mieć na koniec sezonu świetne wyniki, ale kunktatorstwo i zachowawczość niejednokrotnie powodują, że ciężko ogląda się nasze spotkania. Mówiąc systemem not, dałbym ósemkę za punktowanie w poszczególnych rozgrywkach i kilka pięknych meczów (El Clásico, Wembley), ale za marnowany potencjał odejmuję oczko, co w efekcie daje 7/10. Poza tym brakuje w tym zespole Puyola.
Komentarze (21)