Jimmy Floyd Hasselbaink, były holenderski napastnik, zdradził, że był bardzo bliski transferu do Barcelony w 2003 roku. Ostatecznie nie sfinalizowano operacji, ponieważ stanowisko trenera stracił Louis van Gaal.
- Doszedłem z Barceloną do porozumienia w sprawie zarobków. Van Gaal chciał mnie w swoim zespole, abym rywalizował o miejsce w ataku z Kluivertem. Chelsea i Barcelona dogadały się w piątek przed weekendowym spotkaniem z Manchesterem United. Ranieri, ówczesny opiekun Chelsea, zapytał mnie przed meczem, czy chcę zagrać. On już wiedział o transferze. Ja chciałem zagrać, bo to miał być mój ostatni mecz w barwach londyńskiego klubu.
- W trakcie meczu zostałem kopnięty w kostkę przy wejściu Phila Neville'a i musiałem zejść z boiska. Kostka była naprawdę spuchnięta, ale to i tak nie miałoby wpływu na realizację transferu. Było jednak tak, że wtedy Valencia pokonała Barcelonę, chyba 3:1 albo coś takiego, i następnego ranka van Gaal był już zwolniony ze stanowiska. Transfer upadł.
- Byłem we wspaniałym klubie, czułem się kochany i było naprawdę dobrze. Chelsea chciała mnie sprzedać, bo potrzebowała pieniędzy. Oczywiście Barcelona jest znakomitym klubem, ale po fiasku operacji było całkiem łatwo przyzwyczaić się do tej sytuacji. Po prostu gra w Barcelonie nie była mi pisana.
Van Gaal został zastąpiony przez Radomira Anticia i Barcelona przestała interesować się usługami Hasselbainka. Holenderski piłkarz pozostał w Chelsea jeszcze przez kolejne 18 miesięcy.
Komentarze (8)