Gerard Gumbau: Poza Barceloną również istnieje życie

Radek Koc

20 stycznia 2019, 13:21

Marca

8 komentarzy

Były zawodnik Barcelony B Gerard Gumbau gościł dziennikarzy Marki przed wyjątkowym dla siebie meczem. Dziś 24-letni pomocnik będzie miał szansę zmierzyć się ze swoją byłą drużyną w barwach Leganés.

Marca: Jak mija życie w  Madrycie?

Gerard Gumbau: Bardzo dobrze. To już 1,5 roku, od kiedy jestem w tym mieście, chociaż razem z moją dziewczyną mieszkamy w miejscowości Majadahonda, która jest nieco spokojniejsza. A Leganés to klub bardzo bliski wszystkim, skromny, wszyscy się tam znają. Gramy w Primera División już od trzech sezonów i naszym celem jest dalszy rozwój. 

Rozegrałeś 13 spotkań w lidze, 4 w Copa del Rey i masz na koncie ponad 1000 minut w twoim drugim sezonie w hiszpańskiej elicie. Jesteś zadowolony z roli, jaką odgrywasz w drużynie Pellegrino? 

Dostaję naprawdę sporo minut, w trakcie których mogę zaprezentować się na boisku. Najpierw grałem zawsze, ale potem już coraz mniej przez złe wyniki. Jestem zadowolony z naszej ewolucji. Początek sezonu nie był dla mnie dobry. Nasze rezultaty były niesprawiedliwe. Trener poszukał zmian i trafił. Wszystko dla dobra zespołu. 

Jakie są różnice pomiędzy sposobem gry Garitano i Pellegrino? 

Obaj szkoleniowcy reprezentują podobny profil. Lubią porządek, stawiają na dobrą organizację gry obronnej i dobrą grę zespołową. 

Po odejściu z Barcelony B rozegrałeś już blisko 50 meczów na najwyższym poziomie w Hiszpanii. Odkryłeś siebie na nowo? 

Myślę, że tak. Te 50 meczów to dobry wynik, ale ja mam ochotę na więcej. Chcę się dalej rozwijać i nabierać pewności siebie. Poprawiłem się, jeśli chodzi o przystosowanie się do szybkiego rytmu i większej intensywności gry przez dłuższy czas. W Barcelonie zawsze byliśmy w posiadaniu piłki, ale w takich drużynach jak Leganés punkty zdobywa się w inny sposób. Właśnie tak to pokazujemy. 

Powiedzenie, że "poza Barceloną jest zimno", jest prawdziwe? 

Ja nie odczułem tego chłodu. Miałem szczęście zagrać w pierwszej drużynie Barçy. To było tak spektakularne jak przeskok z Segunda B do gry w pierwszej lidze. Przez cały ten czas mogłem się zahartować jako piłkarz i nie przestałem się uczyć nowych rzeczy.

Trudno ci się było oswoić z myślą, że Barcelona już na ciebie nie stawia? 

Frustracja nie trwała długo. Szybko pomyślałem, że przecież poza Barçą też istnieje życie. Jeśli ktoś jest silny psychicznie i fizycznie, a w jego grze jest choć trochę jakości, można całkiem nieźle ustawić się w życiu, uprawiając ten sport. Nigdy nie musiałem pracować nad moją motywacją z psychologiem czy jakimś innym specjalistą. Taka jest moja osobowość. Jestem silny. Dzięki temu mogłem w świecie futbolu dotrzeć aż tutaj. Przeszedłem przez trudne sytuacje i na szczęście udało mi się je przezwyciężyć. 

Co myślisz o Barcelonie? 

To świetna drużyna i bez wątpienia jest wielkim faworytem do wygrania całej ligi. Po niepewnym początku teraz ma dobrą passę. Jest w stanie grać na wiele sposobów. Ma opanowane wyjście z piłką z własnej połowy i ma wiele jakości w środku pola. Może również zaskoczyć przeciwnika akcjami bardziej bezpośrednimi. No i jest też Messi, o którym właściwie nie trzeba wspominać. On sam może zadecydować o wyniku spotkania, kiedy tylko chce. 

Jako pomocnik, co sądzisz o drugiej linii Barçy? 

Została bardzo dobrze wzmocniona takimi piłkarzami jak np. Arturo Vidal. Chilijczyk reprezentuje trochę inny profil od zwyczajowo przyjętego, ale jednocześnie jest bardzo pomocny na boisku. Arthur wygląda jak gość, który został wychowany w La Masii. Busquets i Rakitić to bardzo pewni piłkarze, Aleñá pnie się do góry. Denis gra mało, ale to bardzo dobry zawodnik.

Myślisz, że było potrzebne zakontraktowanie jednego lata Vidala oraz Arthura , a potem Rabiota i/lub De Jonga? 

Tak, jest ich zbyt wielu. W drugiej linii mają małą nadwyżkę zawodników. Uważam, że jest wystarczająco wielu piłkarzy, którzy już są w kadrze i którzy wychodzą z Barcelony B. Aleñá już jest członkiem pierwszego zespołu, natomiast Riqui Puig i Oriol Busquets mogą tam wkrótce trafić. Trzeba dbać o La Masię. 

Myślisz, że dba się o nią niewystarczająco? 

Ja tylko mówię, że dobrze jest stawiać na tych, których już mamy u siebie, zanim zrobi się pewne ruchy na rynku transferowym. 

Jeśli już jest trudno pokonać Barcelonę jeden raz, co osiągnęło Leganés w pierwszej rundzie, to powtórne dokonanie tego jest czymś prawie niemożliwym...

Barça zapamiętuje porażki. Na pewno podejdzie do tego spotkania z najwyższą uwagą. W pierwszym meczu wykorzystaliśmy nasze pięć minut. Udało nam się przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę w momencie największej dezorientacji Barcelony. Potem, mając przewagę, zagraliśmy świetnie w obronie. Na Camp Nou będzie nam trudno zagrać w ten sposób z uwagi na wymiary boiska. W każdym razie spróbujemy. 

Zwycięstwo z Realem Madryt na stadionie Butarque, mimo odpadnięcia z Copa del Rey, jest najlepszym paliwem do stawienia czoła innemu wielkiemu rywalowi? 

Kiedy rozgrywasz takie spotkania w taki sposób, zyskujesz większą pewność siebie do otwartej gry z silniejszymi przeciwnikami. Poza wszystkim dla mnie Barça jest dużo bardziej solidna niż Real Madryt. 

Jaki jest bilans pucharowego dwumeczu z Realem Madryt twoim zdaniem? 

Byliśmy lepsi od Realu. Na Bernabéu mogliśmy wyjść na prowadzenie, a ostatecznie wyjechaliśmy stamtąd ze zbyt wysokim wynikiem 3:0. U siebie prawie udało nam się napędzić rywalom porządnego stracha. No ale nic, liczą się włożony wysiłek i zadowolenie kibiców. 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (8)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze