Kevina Prince'a Boatenga nie można nazwać zwyczajnym piłkarzem. 31-latek grał w swojej karierze w dziewięciu klubach i z reguły nie dawał o sobie zapomnieć. Jego zachowanie nie zawsze było godne profesjonalisty, ale wielokrotnie pokazywał też swoje lepsze oblicze. Napastnikowi, który ma trafić na wypożyczenie do FC Barcelony, nie można odmówić charyzmy i osobowości. Na jego charakter wpłynęło trudne dzieciństwo w berlińskiej dzielnicy Wedding, gdzie nie można było pozwolić sobie na chwilę słabości.
– Pewnego dnia wstałem rano po imprezie i stwierdziłem, że nie mogę tak dalej żyć. Codziennie wracałem do domu o szóstej rano, piłem, źle się odżywiałem i ważyłem 95 kilogramów. Nie mogło tak dalej być – wyznał Boateng w wywiadzie dla The Guardiana, kiedy opisywał swój pobyt w Tottenhamie w wieku 20 lat. Napastnik wyróżniał się w Herthcie Berlin, a Spurs zapłacili za niego 4,5 miliona euro. Młodego zawodnika pochłonęło jednak życie nocne Londynu, a trener Martín Jol już po miesiącu chciał się go pozbyć. Boateng miał też słabość do szybkich samochodów i innych luksusów, na które trwonił swoje zarobki.
Boateng zmienił swoje zachowanie i przyjaciół, ponieważ "nie byli prawdziwi", i zrozumiał, że sprowadzają go na złą drogę. W Tottenhamie napastnikowi się nie powiodło, ale zdołał odbudować się w Borussii Dortmund, gdzie trafił na Jürgena Kloppa. – To najlepszy trener, jakiego miałem. Traktował wszystkich jednakowo i zarażał nas swoją radością – wyznał były reprezentant Ghany.
Po pobycie w Borussii Boateng trafił do Portsmouth, gdzie ponownie miał złą prasę. W finale FA Cup, w którym zespół z południa Anglii mierzył się z Chelsea, napastnik został spoliczkowany przez Michaela Ballacka, po czym dwie minuty później odpowiedział mu brutalnym faulem. Pomocnik reprezentacji Niemiec doznał wtedy kontuzji, która wykluczyła go z mistrzostw świata w RPA. Boateng przeprosił swojego rywala, ale wielu Niemców sądziło wówczas, że piłkarz Portsmouth zrobił to celowo, zwłaszcza że podczas mundialu Niemcy byli grupowym rywalem Ghany.
W 2012 roku druga i obecna żona Boatenga Melissa Satta wyjaśniła w dość kuriozalny sposób kontuzję napastnika, który wówczas reprezentował barwy AC Milanu. – Odnosi urazy, ponieważ uprawiamy seks od siedmiu do dziesięciu razy w tygodniu – powiedziała partnerka zawodnika. W tym sezonie Boateng miał problemy z pachwiną, a w przeszłości przytrafiały mu się inne problemy ze zdrowiem. – Żałuję, że wcześniej nie pracowałem ciężej – powiedział 31-latek, kiedy był piłkarzem Las Palmas. Jego ówczesny trener Quique Setien mówił, że "Kevin przyjeżdżał na treningi jako pierwszy". Z upływem lat niepokorny zawodnik zaczął coraz poważniej traktować swoją pracę.
Boatengowi wielokrotnie wypominano zdjęcie zrobione w 2014 roku podczas kontroli dopingowej w Schalke 04, kiedy został on przyłapany z piwem i papierosem. Dyrektor sportowy niemieckiego klubu stanął w obronie piłkarza. – Daliśmy mu piwo, żeby mógł od razu oddać mocz i przejść kontrolę – wyjaśnił.
Boateng występował w młodzieżowych drużynach Niemiec, jednak ostatecznie zdecydował się reprezentować Ghanę. Podczas mistrzostw świata w 2010 roku w RPA piłkarz spełnił swoje marzenie, jakim było poznanie Nélsona Mandeli. Jak sam przyznał, miał trzech idoli: Michaela Jacksona, Muhammada Alego i właśnie Mandelę. Jego spotkanie z południowoafrykańskim przywódcą było bardzo emocjonalne, ale miało też akcent humorystyczny. – Moja córka chce się z tobą ożenić – powiedział Mandela Boatengowi. Zawstydzony piłkarz odparł, że "nie może, ponieważ ma narzeczoną".
Zawodnik Sassuolo zawsze wzbudzał zainteresowanie kobiet. Przed meczem Ghany ze Stanami Zjednoczonymi na mundialu w 2014 roku tweet na temat Boatenga opublikowała Rihanna, której wyraźnie spodobał się reprezentant afrykańskiego kraju. Podczas tego turnieju napastnik zapisał jednak czarną kartę w swojej karierze. Przed spotkaniem z Portugalią trener Kwesi Appiah wyrzucił z kadry Boatenga i jego kolegę z Milanu Sulleya Muntariego, ponieważ zawodnicy mieli go obrazić i grozić mu. Obaj gracze zapewniali, że nic takiego nie miało miejsca, jednak Boateng już nigdy więcej nie zagrał dla reprezentacji Ghany.
Szerokim echem odbił się też gest Boatenga z 2013 roku, kiedy piłkarz wstrzymał towarzyski mecz AC Milanu z drużyną Pro Patria. Zawodnik zszedł z boiska, ponieważ słyszał z trybun rasistowskie okrzyki. Jego koledzy z drużyny podążyli za nim i sparing zakończył się po zaledwie 26 minutach. – Rasizm to wirus, który przypomina malarię – powiedział później Boateng w przemówieniu na forum ONZ.
Podczas pobytu w Milanie Boateng zaprzyjaźnił się ze Zlatanem Ibrahimoviciem. – Mówi się o nim wiele głupstw, ale to zabawny człowiek poza boiskiem. Kiedy gra, jest bardzo poważny i profesjonalny – stwierdził były reprezentant Ghany. We włoszech napastnik spotkał się też z Ronaldinho, o którym powiedział, że "zawsze żartuje".
W sezonie 2016/17 Boateng występował w Las Palmas. Po drugim, mniej udanym etapie w Milanie napastnik zdecydował się na zwrot o 180 stopni i odejście do skromnego klubu, w którym będzie mógł całkowicie poświęcić się piłce. – Znalazłem się w rodzinie i spotkałem trenera, z którym szybko się zrozumiałem – powiedział Boateng o klubie z Wysp Kanaryjskich i Quique Setienie. W Las Palmas berlińczyk dał się zapamiętać golem nożycami, nominowanym do nagrody Puskasa, a także swoją wielką hojnością.
Jedną z pierwszych inicjatyw Boatenga w nowym klubie było zaproszenie całej drużyny na kolację, jednak ważniejszym gestem było opłacenie z własnej kieszeni lotu czarterowego dla kolegów z zespołu. Zawodnicy Las Palmas przebywali w Walencji na ceremonii rozdania nagród LaLigi i mieli wrócić na Kanary z niedogodną przesiadką w Madrycie. Boateng zdecydował się wówczas pokryć wszystkie koszta bezpośredniego lotu, żeby drużyna mogła szybciej dostać się do domu.
Pożegnanie Boatenga z Las Palmas było bardzo emocjonalne. Napastnik porzucił Gran Canarię po roku, ponieważ chciał być bliżej swojego syna. W Eintrachcie Frankfurt, z którego później trafił do Sassuolo, Boateng mógł spędzać więcej czasu z rodziną, za którą bardzo tęsknił.
Historia Boatenga naznaczona była trudnymi momentami, ale nie sposób nie docenić przemiany, jaką przeszedł. Mało profesjonalny, agresywny, kochający pieniądze i wywołujący kolejne skandale zawodnik wyciągnął odpowiednie wnioski ze swojej przeszłości i zostawił dawne życie za sobą. Teraz, już jako znacznie bardziej dojrzały i ułożony piłkarz oraz człowiek, Boateng ma szansę na zapisanie kolejnej karty w swojej karierze, jaką może być pobyt w FC Barcelonie.
Fot. UN Geneva / CC BY-NC-ND 2.0
Komentarze (25)