AS: Jeison Murillo obawia się, że będzie w Barcelonie nowym Yerrym Miną

Dariusz Maruszczak

30 stycznia 2019, 13:15

AS

41 komentarzy
  • Jeison Murillo nie znalazł się na liście piłkarzy powołanych przez Ernesto Valverde na rewanżowy mecz z Sevillą
  • Kolumbijczyk ma powody, by zacząć obawiać się o swoją rolę w zespole
  • 26-latek może grać w Barcelonie równie rzadko jak jego rodak Yerry Mina

Murillo spędzi na trybunach trzecie spotkanie z rzędu po pierwszej konfrontacji z Sevillą w Pucharze Króla i rywalizacji z Gironą w LaLidze. Od przybycia do Barcelony 26-latek zagrał tylko w dwóch meczach na osiem. Murillo wystąpił jedynie w obu potyczkach z Levante w 1/8 finału Copa del Rey, choć trzeba podkreślić, że w pierwszym starciu z Sevillą w ćwierćfinale tych rozgrywek nie mógł wziąć udziału z powodu zawieszenia za nadmiar żółtych kartek. Kolumbijczyk został sprowadzony z myślą o rotacjach w składzie, a jednak nie zagrał w spotkaniu ligowym z Leganés, a na mecze z Gironą i Sevillą nie został nawet powołany.

Murillo ma już powody, aby przypuszczać, że jego przypadek może być bardzo podobny do historii Yerry’ego Miny, który spędził w Barcelonie pół roku i nie otrzymał w tym czasie zbyt wielu szans. Różnica jest taka, że Murillo nie jest inwestycją klubu na przyszłość, jaką był jego młody rodak. Okazała się ona zresztą bardzo opłacalna, ponieważ wzrost wartości Yerry’ego Miny po mistrzostwach świata zaowocował wielomilionowym transferem obrońcy do Evertonu. Murillo jest tylko wypożyczony z opcją wykupu i Barça wcale nie musi go eksponować, aby inwestycja się zwróciła.

Murillo został sprowadzony w związku z problemami zdrowotnymi Samuela Umtitiego oraz Thomasa Vermaelena i wydawało się, że w intensywnym styczniu będzie miał więcej okazji do gry. Valverde dał mu jednak tylko dwie szanse i trudno powiedzieć, żeby Kolumbijczyk je zmarnował. Przyszłość Murillo może być jeszcze bardziej skomplikowana w najbliższych miesiącach, jeśli Barcelona zdoła wykupić z Toulouse Jean-Claira Todibo. Nie można więc wykluczyć, że w pewnym momencie drugiej części sezonu Kolumbijczyk mógłby stać się szóstym w kolejce do gry stoperem, a wyżej w hierarchii byliby Piqué, Lenglet, Vermaelen, Umtiti i właśnie Todibo. Marzenie Murillo, o którym 26-latek mówił w momencie przybycia do Barcelony, mogłoby stać się koszmarem.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (41)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze