Barcelona znów zaczyna zmagać się z problemem, który pojawił się w początkowej fazie obecnego sezonu LaLigi. W meczu z Valencią defensorzy Blaugrany nie ustrzegli się błędów i okresów dekoncentracji, co poskutkowało stratą dwóch goli już w pierwszej połowie.
Drużyna Ernesto Valverde straciła 15 goli w 12 ligowych spotkaniach na Camp Nou, co oznacza, że rywale strzelają na stadionie Barçy średnio 1,25 bramki na mecz. Ta statystyka może niepokoić, zwłaszcza że już w środę do stolicy Katalonii zawita Real Madryt. Obie drużyny zmierzą się ze sobą w pierwszym meczu półfinałowym Pucharu Króla.
W meczu z Valencią Barcelona po raz piąty w sezonie pozwoliła rywalom na strzelenie co najmniej dwóch goli na Camp Nou. Wcześniej takie straty w defensywie zespół poniósł w spotkaniach z Huescą (8:2), Gironą (2:2), Sevillą (4:2) i Realem Betis (3:4). Później przyszedł okres poprawy, a Blaugrana zakończyła mecze z Villarrealem, Celtą Vigo i Eibarem z czystym kontem, jednak wczoraj dyspozycja drużyny w tyłach ponownie pozostawiała sporo do życzenia.
Powrót do stabilności w defensywie będzie jednym z najważniejszych zadań Barcelony w najbliższych tygodniach, w których drużynę czeka kilka bardzo ważnych meczów. Oznaki dekoncentracji w obronie pojawiły się już w rewanżowym spotkaniu z Sevillą w Pucharze Króla. Blaugrana wygrała je aż 6:1, ale wynik mógł wyglądać zupełnie inaczej, gdyby Ever Banega wykorzystał rzut karny. W innej sytuacji w słupek trafił z kolei André Silva. Trenerowi mistrza Hiszpanii przybyło zmartwienie, na które powinien jak najszybciej znaleźć rozwiązanie.
Komentarze (35)