Do wczorajszego meczu z Valencią w 22. kolejce LaLigi FC Barcelona utrzymywała teoretyczne szanse na zdobycie stu punktów w sezonie 2018/19. Remis z Valencią oznacza jednak, że drużyna Ernesto Valverde straciła już 16 oczek (dwie porażki i pięć remisów), dlatego pod koniec rozgrywek będzie mogła mieć na koncie maksymalnie 98 punktów.
Osiągnięcia Realu Madryt José Mourinho z sezonu 2011/12 i Barcelony Tito Vilanovy z kolejnych rozgrywek pozostaną zatem rekordem ligi hiszpańskiej. Oba zespoły rok po roku zakończyły ligową rywalizację z bilansem 32 zwycięstw, czterech remisów i dwóch porażek, co przełożyło się na równe sto punktów.
Real w tamtym sezonie pobił także rekord w liczbie strzelonych goli. Los Blancos zakończyli ligę z dorobkiem 121 bramek, w tym 46 autorstwa króla strzelców Cristiano Ronaldo. Najwyższy w historii wynik Barcelony wynosi 116 goli i został osiągnięty w sezonie 2016/17 przez drużynę pod wodzą Luisa Enrique. Nawet tak wysoka forma strzelecka nie wystarczyła jednak Blaugranie do zdobycia mistrzostwa Hiszpanii, ponieważ lepszy o trzy punkty okazał się Real Madryt Zinedine'a Zidane'a.
Barcelona wciąż oczywiście zachowuje teoretyczne szanse na pobicie rekordu LaLigi w liczbie strzelonych goli, jednak w tym sezonie będzie o to trudno. Po 22 kolejkach drużyna Ernesto Valverde ma na koncie 60 bramek, a więc utrzymuje swoją średnią poniżej trzech goli na mecz. Do końca sezonu pozostało jeszcze 16 spotkań, w których zawodnicy Blaugrany musieliby trafić do siatki aż 62 razy (średnio 3,875 na mecz), żeby przebić osiągnięcie Realu sprzed siedmiu lat.
Komentarze (27)