Porażka z drużyną Peralada-Girona B w miniony weekend sprowadziła podopiecznych Pimienty na ziemię i sprawiła, że awans do najlepszej czwórki na chwilę oddalił się od Blaugrany. Dzisiejszy mecz przeciwko Conquense, zespołowi walczącemu o utrzymanie w Segunda B, dawał jednak szansę na szybką reakcję. Do składu na dobre wrócił już Oriol Busquets, a na ławce znalazło się miejsce dla Abela Ruiza. Zabrakło natomiast trenującego z pierwszym zespołem Mirandy, którego zastąpił Vilarrasa.
Szybkie prowadzenie i dwa gole do szatni
Gospodarze wyciągnęli wnioski z ostatniej porażki i tym razem nie dopuścili do chaotycznej walki w środku pola. Każda piłka była szybko sprowadzana na ziemię i spokojnie rozgrywana. Tempo dyktował Riqui Puig wspierany przez Busquetsa i Monchu. To właśnie filigranowy pomocnik w 10. minucie posłał piłkę w pole karne do Péreza, a ten znakomicie ją opanował i nie dał szans golkiperowi gości. Bramka nie zmieniła obrazu gry – dominacja Barçy B była bezdyskusyjna, a frustracja rywali przejawiała się częstymi faulami. W 15. minucie niecelny strzał oddał Monchu, a chwilę później podobnie zakończyli swoją akcję goście.
W ostatnim kwadransie gra się trochę wyrównała. Conquense częściej przejmowało piłkę w środku pola i próbowało szybkich akcji. W 42. minucie gościom udało się sfinalizować jeden z kontrataków. Pablo Aguilera bez trudu przyjął dokładnie zagraną piłkę, a następnie umieścił ją w siatce precyzyjnym uderzeniem. Zaskoczeni gospodarze chcieli szybko odpowiedzieć, ale to goście jeszcze przed przerwą wyszli na prowadzenie. Dobre dośrodkowanie z rzutu rożnego wykorzystał bowiem Parera, a chwilę później sędzia zakończył pierwszą połowę.
Bicie głową w mur
Po zmianie stron Barça B ruszyła do ataku. W kolejnych akcjach brakowało jednak dokładności. Kilka razy dobrze z piłką ruszył Puig, ale albo jego dogrania były nieprecyzyjne, albo obrońcy nie pozwalali na oddanie strzału. Goście skutecznie zamknęli skrzydła, zmuszając rywali do prowadzenia akcji środkiem i czyhając na okazję do kontrataku. W 70. minucie mogło być już 1:3, ale na szczęście Jon Vega nie zdołał wykorzystać okazji. Tymczasem gra gospodarzy z każdą minutą stawała się bardziej nerwowa. Dopiero w ostatnich pięciu minutach doczekaliśmy się kilku składnych akcji. Najpierw wprowadzony w drugiej połowie Merveil dość przypadkowo zmusił Marquetę do interwencji, a później niezły strzał z dystansu oddał Puig.
Mobilizacja w końcówce spotkania nic jednak nie dała. Conquense dość nieoczekiwanie zwyciężyło na Mini Estadi 2:1, rozstrzygając losy meczu w ostatnich trzech minutach pierwszej połowy. Gra Barçy B momentami mogła się podobać, ale kolejny już raz zadecydowała chwila dekoncentracji. Zastrzeżenia można też mieć do gry napastników, którzy nie wygrywali pojedynków z obrońcami, a kiedy już mieli piłkę na nodze, to brakowało im skuteczności. Nagana należy się również Oriolowi Busquetsowi, który zawinił przy obu bramkach. Jeżeli podopieczni Pimienty poważnie myślą o awansie do drugiej ligi, to znów muszą zacząć regularnie zdobywać punkty.
Bramki:
1:0, Pérez (10’)
1:1, Aguilera (42’)
1:2, Parera (45’)
FC Barcelona B: Jokin Ezkieta, Jaime, Araújo, Cuenca (min. 74, Mingueza), Villarrasa (min. 82, Abel Ruiz), Oriol Busquets (min. 66, Merveil), Riqui Puig, Monchu, Collado, Pérez oraz Mújica.
Conquense: Marqueta, Márquez, De Pedro (min. 70, Iborra), Parera, Jon Vega, Amondarain, Rey, Lozano, Rodríguez (min. 84, Rubio), Aguilera (min. 78, Jordán) oraz Fernández.
Komentarze (3)