Kevin-Prince Boateng przeżywa bardzo dziwny miesiąc. 23 stycznia zagrał w pierwszym składzie w meczu z Sevillą, ale od tamtej pory coraz mniej liczył się dla Ernesto Valverde.
Na Estadio Ramón Sánchez Pizjuán napastnik rozegrał 63 minuty, ale w kolejnych starciach LaLigi i Pucharu Króla z Gironą, Sevillą, Valencią, Realem Madryt i Athletikiem nie pojawił się nawet na boisku. 16 lutego dostał szansę na Camp Nou, gdzie ponownie rozegrał 60 minut. Boateng nie miał zbyt wiele inspiracji do gry i pokazał, że czasem jeszcze brakuje mu zrozumienia z nowymi kolegami.
W Lidze Mistrzów Kevin-Prince Boateng kolejny raz nie liczył się w planach Ernesto Valverde. Trener wykreślił go z listy powołanych, przez co napastnik obejrzał mecz z Lyonem z trybun. Z pewnością nie był to dla niego łatwy miesiąc. Boateng nie ma obsesji na punkcie liczby minut, ale chce odmienić swoją sytuację i zyskać na znaczeniu w drużynie.
Komentarze (54)