Arthur udzielił wywiadu dziennikowi Globo Esporte, w którym wypowiedział się m.in. na temat swojego stylu gry, piłkarzy, których podziwia, i przyjaźni z Neymarem.
Gen Barçy: Gdy byłem mały, mój ojciec mówił mi, że muszę strzelać więcej goli. Wielu wolało iść do ataku, ale ja zawsze uważałem, że środek pola jest kluczowy, ponieważ kiedy obrońca posyła długie podanie, prawie nigdy nie tworzy okazji. Pomocnik odbiera piłkę od defensorów, podaje do napastników i kreuje grę. Podanie jest najważniejszą cechą, którą musi mieć pomocnik. Wszystko staje się łatwiejsze, kiedy posyła się dobre podania.
Leo Messi: Dwie rzeczy zwracały moją uwagę. Pierwszą jest jego sposób bycia. Nie miałem najmniejszego pojęcia, jaki jest prywatnie, co robi, jakie ma zalety i wady. Największe wrażenie zrobiło na mnie to, jaką jest osobą, co reprezentuje dla pozostałych i jak mierzy się z tą odpowiedzialnością. Drugą rzeczą jest to, że już od dłuższego czasu uważałem go za najlepszego piłkarza na świecie. To nie podlega dyskusji. Każdy może mieć swoje zdanie, ale ten, kto zna się na piłce, widzi różnicę. To, co zobaczyłem podczas mojego pierwszego treningu w Barcelonie, było niesamowite. W trakcie drugiego treningu pomyślałem, że jest jeszcze lepszy niż wcześniej. I tak każdego dnia. Messi jest imponujący, potrafi zaskoczyć na każdym treningu i w każdym meczu. To przywilej być u jego boku.
Idole: W moich czasach był nim Ronaldinho. Messi już był crackiem, ale nie wyróżniał się aż tak bardzo. Obserwowałem Xaviego i Iniestę, według mojego sposobu rozumienia futbolu najlepszych pomocników na świecie. Prosty, ale skuteczny. Podziwiałem tych piłkarzy, byli dla mnie wzorami do naśladowania. Jeśli ktoś mnie z nimi porównuje, jestem zadowolony. To sprawia, że patrzę wstecz i jestem wdzięczny wszystkim, którzy mi pomagali. Uważam, że mój styl gry bardziej pasuje do Xaviego. Bardziej odpowiada mojemu profilowi.
Zagrania Xaviego i Iniesty: Uwielbiałem sposób, w jaki otrzymywali piłkę i odwracali się z nią z łatwością. Wydawało się, jakby mieli oczy dookoła głowy. Podobały mi się podania między liniami. Uderzałem piłką o ścianę i gdy wracała, musiałem odwrócić się z nią tylko jednym dotknięciem. Miałem dziewięć czy dziesięć lat i nie myślałem wówczas, że będę miał odpowiednie umiejętności, aby zostać piłkarzem. Naprawdę uwielbiam mój sposób patrzenia na futbol.
Początki w futbolu: Zawsze bardzo lubiłem piłkę nożną. Mój ojciec nie był profesjonalistą, ale grał amatorsko. Mówił mi o ważnych rzeczach dla mojej kariery. Pewnego dnia wyznałem mu, że chciałbym zostać w środku pola, ponieważ cały czas dostawałem piłkę. Poszedłem do trenera w szkółce i powiedziałem mu: „lubię grać w środku, mogę tam zostać?”. Odparł, że tak. Z biegiem lat zacząłem dostrzegać, że to moje miejsce z piłką przy nodze.
Nowy kreator gry na Camp Nou: Zawsze odbierałem grę w sposób bardzo kolektywny. Nigdy nie było dla mnie ważne, żeby być piłkarzem, który strzela gole lub musi być najlepszy. Najistotniejsze było wygrywanie meczów. Trudno, żeby chłopiec miał taką mentalność, ale uważam, że zawsze miałem tę dojrzałość. Na szczęście od dziecka myślę w ten sposób. Tak postrzegam futbol.
Rozwój: Mam wiele do poprawienia ze względu na mój wiek. Jedną z podstawowych rzeczy jest przeprowadzanie akcji ofensywnych, aby częściej strzelać gole i zaliczać asysty. Trochę mi tego brakuje.
Reprezentacja: Po mundialu było sześć meczów towarzyskich i zagrałem we wszystkich. To była drastyczna zmiana, ponieważ gra w reprezentacji jest gwałtownym impulsem dla każdego piłkarza. Pozwolono mi pokazać moją pracę. Głównym atutem w mojej adaptacji było zaufanie kolegów i sztabu szkoleniowego.
Przyjaźń z Neymarem: Jest jedną z osób, którym jestem najbardziej wdzięczny. Nie znałem go, podziwiałem go tylko jako profesjonalistę, i odkąd jestem w reprezentacji, widzę, jak pomaga wszystkim. Nie dbał o ego. Tite zaufał mu jako kapitanowi i Neymar zawsze przyjmował tę odpowiedzialność, troszczył się o nasze samopoczucie. Odczuwamy do siebie wielką sympatię i jesteśmy wspaniałymi przyjaciółmi.
Komentarze (21)