Ernesto Valverde: Wolałem zdobyć mistrzostwo, niż dać odpocząć Luisowi Suárezowi

Julia Cicha

30 kwietnia 2019, 20:14

58 komentarzy

Ernesto Valverde odpowiedział na pytania dziennikarzy przed spotkaniem z Liverpoolem. Szkoleniowiec zaznaczył, że celem jest zwycięstwo, oraz przestrzegł przed zaletami rywala.

[Pol Martínez, Barça TV] Czy Barça i Liverpool są obecnie w najlepszej formie wśród europejskich zespołów? Mógłbyś przeanalizować grę waszych rywali?

Nie wiem, czy w najlepszej formie, ale to właśnie my zagramy w tym półfinale. Liverpool gra jeszcze o mistrzostwo z City, a my jesteśmy już mistrzami. Nasza droga w tej Lidze Mistrzów była nieco inna. Nasi przeciwnicy mają wyjątkowych napastników, grają wysokim pressingiem i utrzymują wysoki rytm gry. Jürgen Klopp pokazywał to już w Borussii Dortmund. Liverpool poniósł tylko jedną porażkę w Premier League, na pewno trudno będzie go pokonać.

[Ramon Salmurri, Catalunya Radio] Co będzie jutro ważniejsze – strzelenie gola czy zachowanie czystego konta?

Gramy u siebie, więc chcemy wygrać, choć oczywiście wiemy, jak dużą wartość ma niestracenie bramki. Rozegranie jednego dobrego meczu nie wystarczy, potrzebne są dwa. Nie możemy rozkojarzyć się nawet na 10 minut. Liverpool w kwadrans stara się rozjechać rywala i często mu się to udaje.

[Marta Ramon, RAC1] Na początku sezonu Leo wyraził szczególne chęci wygrania Ligi Mistrzów. Jak się teraz ma? Oszczędzałeś go specjalnie na ten dwumecz?

Ma się dobrze, to prawda, że w tym miesiącu odpoczywał więcej niż inni, również dlatego, że rozegraliśmy dwa spotkania w Lidze Mistrzów i trzy ligowe starcia w tydzień. Kalendarz był napięty, a my chcieliśmy zapewnić sobie mistrzostwo. Teraz wszyscy jesteśmy gotowi.

[Alfredo Martínez, Onda Cero] Wiecie, co czeka was na Anfield. Klopp powiedział, że Camp Nou nie jest świątynią futbolu. Myślisz, że może to rozdrażnić kibiców? Czego oczekujesz po fanach? Przewiduje się, że na stadion przyjdzie 98 tysięcy osób.

Camp Nou i kibice odegrali już decydującą rolę w ostatnich tygodniach. W wielu meczach frekwencja wyniosła ponad 90 tysięcy osób i jest to zauważalne. Oczekujemy, że jutro będzie tak samo. Zakładamy, że kiedy pojedziemy na Anfield, fani Liverpoolu też będą go wspierać. Myślę, że Klopp chciał zmniejszyć trochę dramaturgię spotkania swoimi słowami. Wydaje się, że świat się kończy, a koniec końców to tylko murawa, dwie bramki i 22 zawodników starających się trafić do siatki.

[BeIN Sports] Liverpool wciąż walczy o mistrzostwo Anglii. Czy ten fakt działa w jakiś sposób na korzyść Barçy?

Nie wiem, każdy może myśleć, co chce. Walka o mistrzostwo utrzymuje zespół w dobrym rytmie. To kwestia tylko meczu w kolejny weekend. My mamy nieco większy margines na rotacje, ale półfinał to półfinał. Zmęczenie nie ma znaczenia.

[Ángel Pérez, Mundo Deportivo] Co sądzisz o przyznaniu Leo Messiemu Krzyża św. Jerzego [odznaczenie w Katalonii – przyp. red.]?

Ta nagroda jest ważna z wielu powodów, nie tylko sportowych. Pokazuje też jego osobowość, zaangażowanie społeczne oraz to, ile znaczy dla Katalończyków.

[Jordi Grau, TV3] Czujesz, że jutrzejszy pojedynek będzie najtrudniejszym w twojej karierze trenerskiej?

Ja też staram się pozbyć dramaturgii. Czasem inne mecze, w których jesteś o trzy punkty od utrzymania, również są ważne i pełne napięcia. Znam kilka osób, które jednak chętnie zamieniłyby się ze mną miejscami. To ważne spotkanie, w którym możemy przede wszystkim dać naszym kibicom wiele radości.

[Eleven Sports Portugal] Bez Cristiano w rozgrywkach Messi ma obowiązek wygrania Ligi Mistrzów?

Nie, nikt nie ma żadnego obowiązku, istnieje tylko radość z osiąganych rzeczy. Myślę, że wszystkie drużyny, które zaczynają rozgrywki we wrześniu, chcą grać w takim meczu jak ten. Czasem udaje się jednym, a czasem drugim, bo Liga Mistrzów jest, jaka jest.

[Oriol Tortajada, L'Esportiu] Myślisz, że obecny Liverpool jest groźniejszy od tego, który rok temu przegrał w finale?

Nie zmienił wielu zawodników, wciąż jest podobny. Zmienił się bramkarz, może też pojawić się na boisku ktoś nowy, np. Keita. Poza tym niewiele się zmieniło. Gra w finale dodaje Liverpoolowi doświadczenia. To wielki rywal.

[Rafael Iverson, Tuttosport] Liverpool nie musi grać dobrze, by wygrać. Tak jak powiedziałeś, czasami wystarczy mu 15 minut, by rozjechać przeciwnika. W jaki sposób zarządza się wysiłkiem piłkarzy, by byli oni gotowi na te 15 minut?

Myślę, że ważniejszy jest tu aspekt psychologiczny, a nie fizyczny. Ostatnio Liverpool grał z Chelsea i wspomniane minuty przytrafiły się na początku drugiej połowy. Na początku obu połów zawodnicy nie są zmęczeni, muszą po prostu umieć odpowiedzieć na umiejętności przeciwnika.

[Diari Ara] Jak przygotowujecie się psychicznie do tego starcia?

Nie ma dużej różnicy między przygotowaniem do półfinału czy do ćwierćfinału. To 180 minut, dwa mecze i gra przeciwko zespołowi, który zasłużył na awans tak samo jak ty. Wiemy, że jest to ważny dwumecz dla naszego klubu, dla nas również.

[ESPN] Luis Suárez nie odpoczywał od spotkania z Huescą. Czy czuje się lepiej, kiedy gra, bo po okresie bez występów jest mu trudniej znów „odpalić”? Czy jest wyjątkowo zmotywowany do gry przeciwko swojej byłej ekipie?

Wolałbym, by Suárez nie dokończył ostatniego meczu z Levante, ale był nam potrzebny do utrzymania wyniku. Wolałem zdobyć mistrzostwo, niż dać mu odpocząć.

[Bernat Aguilar, Nacional.cat] Na co oprócz ofensywnej trójki Liverpoolu musicie jutro uważać najbardziej?

Nasi rywale grają zespołowo, co napędza ich napastników. Starają się stosować pressing i podejść wysoko obroną. Oprócz tego próbują odebrać nam piłkę na naszej połowie. Musimy stanąć na wysokości zadania.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (58)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze