Gerard López: W meczu z Liverpoolem Messi był prawdziwym liderem przepełnionym pasją

Radek Koc

3 maja 2019, 22:00

Onda Cero

3 komentarze

Były piłkarz Barcelony i były trener Barçy B Gerard López podzielił się wrażeniami na temat pojedynku Barçy z Liverpoolem w programie "El Transistor" na antenie stacji Onda Cero. Zdaniem Lópeza środowy rezultat jest dość mylący i czeka nas wielki rewanż na Anfield Road.

Mówiłeś przed meczem, że będziesz zadowolony z wygranej 1:0, zgadza się?

Tak, wydawało mi się, że to będzie dobry rezultat. W trakcie drugiej połowy tego spotkania nadal tak myślałem. Wynik 3:0 jest fantastyczny. Angielski zespół nie zasłużył na taki koniec. To, że Liverpool nie strzelił nawet jednego gola, jest zasługą ter Stegena i odrobiny szczęścia, które sprzyjało Barcelonie. Poza tym tzw. „czynnik Messiego” miał być decydujący i po raz kolejny rzeczywiście tak się stało. W tym meczu Messi był prawdziwym liderem, był ponad wszystkimi. Nigdy wcześniej nie widzieliśmy go w takiej wersji. Począwszy od przemowy, jaką wygłosił do zespołu przed rozpoczęciem gry, aż po uciszenie Camp Nou. Do tego sposób, w jaki świętował swoje gole… Widzieliśmy Messiego przepełnionego pasją.

Znowu zobaczyliśmy znakomitą wersję Salaha.

Tak, rozegrał kapitalny mecz. Mane natomiast wypadł gorzej. Firmino wyszedł tylko na końcówkę. W mojej opinii to właśnie Salah wziął na swoje barki odpowiedzialność za swoją ekipę i był najlepszy w Liverpoolu. W każdym razie rezultat spotkania jest mylący. Gdyby Dembélé strzelił gola w ostatniej minucie, dwumecz można by uznać za rozstrzygnięty. Natomiast dużo bardziej sprawiedliwy byłby wynik 3:2 lub 4:3. Liverpool miał kilka świetnych okazji. Sytuacja Mane z pierwszej połowy była znakomita.

Czy takie strzały, jakie wykonuje Messi przy okazji rzutów wolnych, trzeba dużo trenować? A może to jest wrodzony talent?

Leo bardzo dużo trenował rzuty wolne. Praktycznie od zawsze je wykonywał, ale wraz z upływem czasu dokonała się pewna ewolucja. Pamiętam czas, kiedy pracowałem z drużyną młodzieżową. Trenowaliśmy na boisku obok i wiele razy widziałem Messiego po zakończonym treningu. Zostawał z bramkarzem, z paroma innymi zawodnikami i ćwiczył. To, co widzieliśmy w meczu z Liverpoolem, jest zupełnie nietypowe. To przecież odległość prawie 30 metrów. Leo nie zawsze trenował uderzenia z tego samego miejsca. Czasami ustawiał piłkę metr od pola karnego, a czasami uderzał z dużo większej odległości. Wszystko jest do wytrenowania. Oczywiście naturalność, z jaką uderza, oraz pozycja ciała są czymś naturalnym. Odległość stopy, na której opiera się ciężar ciała, od piłki jest zawsze taka sama. W zależności od dystansu do bramki może się zmieniać siła uderzenia czy rotacja. Trzeba się wtedy dostosować. To jest jednak do wytrenowania. Wiele razy widziałem, jak trenował takie sytuacje i stawał się coraz lepszy. Kiedy Messi zaczął wykonywać rzuty wolne w czasie meczów, doszedł być może do wniosku, że procent strzałów zakończonych golem nie jest zbyt wysoki, i postanowił to poprawić. Moim zdaniem jest teraz najlepszym wykonawcą rzutów wolnych na świecie.  

Jedziemy do Anglii bez strachu?

Drużyna jest bardzo skupiona na celu, jakim jest awans do finału. Jestem przekonany, że w rewanżu czeka nas wielki mecz. Myślę, że Barça strzeli gola na Anfield. Dla mnie ten dwumecz to w ogóle jest przedwczesny finał, przy całym moim podziwie dla drużyny Ajaksu. To, co wyrabiają chłopcy z holenderskiego klubu, jest czystym szaleństwem, ale Liverpool i Barça stoją ponad wszystkimi. Na wyjeździe Barcelona będzie musiała się trochę zamknąć z tyłu i trochę pospekulować. To zupełnie logiczne. Pojedynki tego typu są naznaczone wynikiem z pierwszego meczu. Nie można dopuścić, aby w rewanżu wydarzyło się zbyt wiele rzeczy.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (3)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze