Były współpracownik Barcelony, a obecnie m.in. dziennikarz Josep Maria Minguella opowiedział o sytuacji transferowej Barçy w programie "El Partidazo" na antenie rozgłośni Cadena COPE.
− Na pewno nie pozyskałbym Griezmanna. Z dwóch powodów: bardzo cenię Barçę, a ten piłkarz igrał ze swoim klubem, doszedł do porozumienia z innym, a potem wycofał się z danego słowa, nagrał wideo i dał pstryczka w nos prezydentowi i innym negocjatorom. Potem wrócił do Atlético i wywierając presję osiągnął podwyżkę. Spędził tam rok, nie będąc w idealnej formie, a teraz znów mówi, że odchodzi, korzysta z klauzuli odejścia i negocjuje z Barceloną i innymi zespołami. Ten pan nie miałby wstępu do mojej Barçy z powodu problemu z jego zachowaniem.
− Drugim powodem jest jego gra. To świetny zawodnik, gdy ma przed sobą Giroud albo Costę, którzy walczą z obrońcami, dzięki czemu on jest wolny i może zająć wolną przestrzeń na boisku. W Barcelonie na tej pozycji gra Leo Messi, a sprowadzenie 28-latka za takie pieniądze i umieszczenie go na pozycji, do której będzie musiał się zaadaptować, jest problemem, który popełniał już sztab szkoleniowy Barçy, m.in. w przypadku Coutinho. Jako kibic tej drużyny oraz piłki nożnej nie mogę pozwolić, by powtórzono ten sam błąd.
− Jestem w takim wieku, że wielokrotnie próbowano już oszukać mnie z różnymi Coutinho, Dembélé, Boatengami i Murillo. Niech ujawnią się osoby odpowiedzialne za te transfery. Niedługo w zespole pozostaną sami starzy gracze. Nigdy nie wystąpię przeciwko Barcelonie, jedynie przeciwko tym, którzy źle ją prowadzą. Skład się starzeje, ostrzegano ich o tym, ale nie posłuchali. Teraz niektórym piłkarzom jest trudno podnieść się z ziemi, a kiedy coś takiego ma miejsce, nie wygra się z Liverpoolem nawet przy 24 podejściach.
Komentarze (56)