Malcom trafił do Barcelony po decyzji Antoine’a Griezmanna o pozostaniu w Atlético. Brazylijczyk miał już przenieść się do Romy, ale dyrekcja sportowa Barçy postanowiła wykorzystać okazję i sprowadzić 22-latka, skoro nie udało jej się kupić Francuza. Błyskawiczna operacja prawdopodobnie nie była na rękę Ernesto Valverde, który nie ufał Malcomowi i rzadko dawał mu szanse. Skrzydłowy zadebiutował w Barcelonie 25 sierpnia, pojawiając się na murawie sześć minut przed końcem meczu z Realem Valladolid. Na kolejny występ musiał czekać miesiąc, gdy zagrał dziewiętnaście minut w spotkaniu z Leganés. Malcoma znów można było zobaczyć w akcji dopiero po upływie ponad trzydziestu dni, ale tym razem przynajmniej zagrał w podstawowym składzie w starciu z drużyną Cultural Leónesa w Pucharze Króla. W Lidze Mistrzów skrzydłowy zadebiutował w konfrontacji z Interem w czwartej kolejce fazy grupowej. Przez cały sezon zawodnik spędził na murawie tylko 1023 minuty i to mimo fatalnej formy Philippe Coutinho oraz kontuzji Ousmane’a Dembélé.
Puchar Króla to jedyne rozgrywki, w których Malcom występował dość regularnie. Brazylijczyk zagrał w pięciu z ośmiu meczów Barcelony w obecnej edycji rozgrywek. Strzelił dwa gole, a w sobotnim finale stanie przed szansą na powiększenie tego dorobku. Ernesto Valverde ma bowiem spore problemy w linii ataku. Luis Suárez przeszedł niedawno operację, Dembélé nie zdąży wyleczyć kontuzji, a Philippe Coutinho dopiero powoli wraca do treningów po urazie, więc może nie być gotowy na występ od pierwszej minuty. To wszystko otwiera Malcomowi drogę do podstawowego składu.
Dla Brazylijczyka może być to ostatnie zadanie w Barcelonie. Mimo nielicznych szans na grę Malcom potrafił strzelać gole Interowi na Giuseppe Meazza i Realowi Madryt na Camp Nou w półfinale Pucharu Króla. Absencje w ataku Barçy powodują, że dobry występ 22-latka w finale Copa del Rey może być bardzo istotny na drodze do sięgnięcia po dublet. Malcom mógłby w ten sposób pożegnać się z Barceloną, ponieważ latem może opuścić kataloński klub. Piłkarz nie cieszył się bowiem zaufaniem Ernesto Valverde, który prawdopodobnie zostanie na kolejny sezon, a Barça potrzebuje uzyskać środki na realizację kosztownych celów transferowych. Według mediów Katalończycy wyraziliby zgodę na sprzedaż Malcoma za około 40 milionów euro, a prowadzone mają już być rozmowy m.in. z Tottenhamem.
Komentarze (84)