Carles Rexach wystąpił w programie „El Suplement” na antenie Catalunya Radio. Legenda Barcelony i doradca Josepa Marii Bartomeu zapewnił m.in., że nie pozyskałby Antoine’a Griezmanna.
− Prezydent nie prosił mnie o opinię na ten temat, ale inne osoby kiedyś mnie o to zapytały i powiedziałem, że nie pozyskałbym Griezmanna. Zdenerwowało mnie opublikowane przez niego wideo, poza tym sportowo jest to piłkarz grający na tej samej pozycji co Messi. Być może trzeba poszukać kogoś o innym profilu. Myślę, że inni gracze lepiej pasowaliby do Barçy, zrobiliby coś innego.
− Problemem Neymara jest to, jak odszedł z klubu. W Barcelonie wszystko ma duży wydźwięk, ale Neymar to na pewno najważniejszy z piłkarzy, o których się obecnie mówi.
− Wszyscy rozmawiają o Valverde, ale po porażce zawsze obwinia się trenera. Uważam, że zarówno wygrywają, jak i przegrywają piłkarze. To nie wina Valverde i jeśli zostanie on w klubie, to będzie tu mile widziany. Nie on jest winny. Grałem w piłkę i kiedy przegrywaliśmy, wina spadała na trenera, a powinna na zawodników. Szkoleniowiec daje wytyczne, ale koniec końców grają piłkarze.
− Czasem wygrywa się pierwszy mecz 3:0. Ile razy udało nam się odrobić stratę 0:3 na Camp Nou? Wiele. Nawet 0:4. Możliwe, że Barcelona nie wiedziała, jak podejść do meczów w Rzymie i Liverpoolu. Miała wątpliwości, po 0:0 czy 1:0 w pierwszym spotkaniu wiedziałaby lepiej, co robić. Myślę, że zabrakło walki o zwycięstwo od pierwszej minuty.
− Za czasów Cruyffa wiele rzeczy złożyło się na sukces. Johan nie bał się krytycznych momentów, ja również. Myślę, że nasza współpraca była niepowtarzalna. Byłem ważny w Barcelonie, a on na całym świecie. Długo razem graliśmy, potem przez wiele lat kontynuowano naszą pracę w klubie. Trzeba pilnować, by tego nie stracono. Kiedy ktoś odchodził, przychodził ktoś nowy. Nigdy nie miałem problemu z Cruyffem, bardziej z otoczeniem. Niektórzy byli zainteresowani mówieniem, że istniały problemy.
− Obecnie zespołami, które najlepiej grają w piłkę, są Barca, City i Ajax. Myślałem, że któryś z nich zagra w finale Ligi Mistrzów, ale piłka jest, jaka jest.
Komentarze (12)