Dziś w nocy o godzinie 1:00 czasu polskiego Urugwaj zmierzy się z Japonią w drugiej kolejce fazy grupowej Copa América. Zdecydowanym faworytem starcia na Arena do Grêmio w Porto Alegre będzie reprezentacja Celestes z Luisem Suárezem w ataku.
Po pierwszej kolejce fazy grupowej nastroje w obu zespołach znajdują się na dwóch różnych biegunach. Urugwajczycy rozpoczęli turniej od mocnego uderzenia i zwycięstwa 4:0 z Ekwadorem, zaś Japończycy w takim samym stosunku bramkowym przegrali z Chile. Podopieczni Óscara Tabareza nie biorą pod uwagę innego wyniku niż zwycięstwo, które pozwoli im ze spokojem czekać na wynik meczu Chile z Ekwadorem, który będzie dla nich ważny w kontekście rywalizacji o pierwsze miejsce w grupie. Azjaci natomiast pilnie potrzebują punktów, ponieważ porażka może postawić ich w bardzo trudnej, choć jeszcze nie beznadziejnej sytuacji.
Urusi, gramy u siebie
Urugwajscy fani będą mogli w dzisiejszym meczu wykonać własną wersję popularnej przyśpiewki polskich kibiców podczas spotkań rozgrywanych za granicą. Porto Alegre to miasto położone na samym południu Brazylii, zaledwie 400 kilometrów od granicy z Urugwajem i 850 kilometrów od stolicy tego kraju Montevideo. Na trybunach stadionu Grêmio może dziś pojawić się nawet 15-20 tysięcy fanów w błękitnych koszulkach. Apetyty urugwajskich kibiców zostały rozbudzone po wysokim zwycięstwie nad Ekwadorem, w którym duży udział miały dwie największe gwiazdy reprezentacji Celestes: Luis Suárez i Edinson Cavani. Napastnik Barcelony wygrał wyścig z czasem po operacji kolana i zdołał wykurować się przed rozpoczęciem Copa América, a początek turnieju w wykonaniu jego i kolegów wypadł bardzo obiecująco.
Złą wiadomością dla Óscara Tabareza jest jedynie kontuzja Matíasa Vecino, który nie dokończył spotkania z Ekwadorem i został zmieniony przez Federico Valverde. Pomeczowe badania wykazały, że pomocnik Interu doznał urazu mięśnia dwugłowego uda, który wyklucza go z występów w pozostałej części turnieju. Dziś jego miejsce może zająć Lucas Torreira.
Co my robimy tu?
Udział reprezentacji Japonii w Copa América stał się powodem do sarkastycznych wypowiedzi wielu kibiców, którzy zaczęli powątpiewać w swoją wiedzę w zakresie geografii. Drużyna z Dalekiego Wschodu nie jest jednak debiutantem w południowoamerykańskim turnieju, ponieważ została na niego zaproszona także w 1999 roku, kiedy zakończyła rywalizację na ostatnim miejscu w grupie z jednym punktem za remis z Boliwią. Japończycy przyjechali do Brazylii z odmłodzoną kadrą, która w przyszłym roku ma walczyć o sukces na igrzyskach olimpijskich w Tokio. Pierwsze zderzenie podopiecznych Hajime Moriyasu z Copa América było bardzo bolesne – zadbała o to reprezentacja Chile, która rozbiła Azjatów 4:0, mimo że ci w wielu fragmentach meczu zaprezentowali się z całkiem dobrej strony. Teraz Japończyków czeka równie trudne, o ile nie jeszcze trudniejsze zadanie w spotkaniu z jednym z głównych kandydatów do złotego medalu.
W składzie reprezentacji Japonii powinniśmy zobaczyć znanego z boisk LaLigi Gaku Shibasakiego, na co dzień pomocnika Getafe, dla którego zeszły sezon w klubie nie był zbyt udany. Uwaga kibiców będzie jednak skupiona przede wszystkim na Takefusie Kubo, nowym nabytku Realu Madryt, wychowanym w szkółce FC Barcelony. Jeśli pomocnik pojawi się na boisku w meczu z Urugwajem, będzie to jego trzeci występ w dorosłej reprezentacji. Po spotkaniu z Chile Kubo został oceniony bardzo pozytywnie i prawdopodobnie otrzyma kolejną szansę od selekcjonera Moriyasu.
| Miejsce | Drużyna | Punkty | Bramki |
| 1. | Urugwaj | 3 | 4:0 |
| 1. | Chile | 3 | 4:0 |
| 3. | Ekwador | 0 | 0:4 |
| 3. | Japonia | 0 | 0:4 |
Fot. Anna Nessi / CC BY-SA 3.0
Komentarze (4)