Copa América nabiera rozpędu z Leo Messim i Arturo Vidalem

Grzegorz Zioło

28 czerwca 2019, 15:16

23 komentarze

Copa América trwa już od dwóch tygodni, ale prawdziwa rywalizacja dopiero się rozkręca. Długo wyczekiwana faza pucharowa rozpoczęła się od pełnego dramaturgii i napięcia, ale jednak nieco rozczarowującego pojedynku Brazylii z Paragwajem. Dziś w nocy czekają nas aż dwa spotkania, w których liczymy na wielkie emocje. Tym bardziej, że w obu z nich obejrzymy w akcji piłkarzy FC Barcelony.

Na pierwszy ogień o godzinie 21 pójdzie mecz drużyn, które zajęły drugie miejsca w grupach A i B: Wenezueli oraz Argentyny. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że faworyt tego starcia może być tylko jeden, ale to pozory. Wenezuela to jedna z trzech drużyn, które na tym turnieju jeszcze nie doznały porażki, podczas gdy Albicelestes rozpoczęli zmagania w fazie grupowej od klęski z Kolumbią i musieli się mocno namęczyć, żeby znaleźć się w gronie ćwierćfinalistów. Etap, który miał być tylko rozgrzewką, zamienił się w walkę o życie, z której Argenyna ostatecznie wyszła zwycięsko.

Tej nocy warto wytrwać nieco dłużej i obejrzeć również hitowe starcie pomiędzy Kolumbią i Chile, które rozpocznie się o pierwszej w nocy czasu polskiego. Los Cafeteros przeszli jak burza przez fazę grupową, w której pokonali Argentynę, Paragwaj i Katar bez straty choćby jednego gola. Chilijczycy również zanotowali dobry początek, ale w walce o pierwsze miejsce w grupie musieli ustąpić Urugwajowi.

Czy to ma prawo się wreszcie udać?

Nie ma drugiego piłkarza, który tak bardzo pragnąłby zwycięstwa w Copa América jak Leo Messi. Lata mijają, a najlepszy gracz w historii futbolu wciąż pozostaje bez ważnego trofeum zdobytego z reprezentacją. Gorzej, że z upływem tych lat Argentyna przechodziła już rozmaite rewolucje pod wodzą kolejnych trenerów, a mimo to w jej grze nie zmienia się nic. Drużyna wciąż jest zależna od Messiego i nie potrafi mu pomóc, przez co kapitan jest skazany na samotną walkę, w której nie ma szans przeciwko jedenastu rywalom. Albicelestes zdołali w bólach przebrnąć przez fazę grupową, ale trudno oczekiwać, że taka gra przyniesie im sukces na brazylijskiej ziemi.

Messi będzie musiał dziś zmierzyć się także ze swoimi demonami z przeszłości. Mecz z Wenezuelą odbędzie się na Maracanie, arenie finału Mistrzostw Świata 2014, jednego z najczarniejszych dni w karierze La Pulgi. To tutaj napastnik Barcelony i jego koledzy zniweczyli szansę na triumf, który na zawsze zamknąłby usta wszystkim krytykom w kraju. Odczarowanie tego stadionu pozwoliłoby Messiemu zaprowadzić Argentynę do półfinału, gdzie już czeka drużyna gospodarzy.

Ćwierćfinałowy hit

Kiedy w gronie dwunastu uczestników turnieju znajduje się pięciu kandydatów do złotego medalu, hitowe starcia są nieuniknione. Już w fazie grupowej byliśmy świadkami meczów Kolumbii z Argentyną czy Chile z Urugwajem, a teraz naprzeciwko siebie staną właśnie Los Cafeteros i obrońcy tytułów z 2015 i 2016 roku. Obie drużyny pokazały swoją moc w pierwszych meczach turnieju, ale jedna z nich będzie musiała przedwcześnie wrócić do domu. Wśród gwiazd obu zespołów znajdziemy pomocnika FC Barcelony Arturo Vidala oraz byłych piłkarzy Blaugrany: Alexisa Sáncheza i Yerry'ego Minę. Mimo późnej pory możemy spodziewać się meczu, który nie da nam łatwo zasnąć.

21:00 Argentyna - Wenezuela (Maracana, Rio de Janeiro, transmisja w Polsacie Sport Extra)

01:00 Kolumbia - Chile (Arena Corinthians, São Paulo, transmisja w Polsacie Sport)

Fot. Joalpe / CC BY-SA 4.0

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (23)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze