W drugim półfinale Copa América obrońcy tytułu Chilijczycy zmierzą się z niespodziewanym pogromcą Urugwaju - Peru. Kto wyjdzie z tego pojedynku zwycięsko i zagra z Brazylią o triumf w rozgrywkach?
Faworytami będą Chilijczycy, którzy mają apetyt na zdobycie trzeciego trofeum z rzędu. Przed turniejem akcje podopiecznych Reinaldo Ruedy nie stały zbyt wysoko z uwagi na starzejącą się kadrę i słabsze wyniki (brak awansu na mundial w Rosji). W fazie grupowej reprezentanci La Rojy dali jednak sygnał, że nie można ich skreślać, ponieważ pokonali Japonię i Ekwador, gładko awansując do ćwierćfinału. Na zakończenie zmagań w pierwszej fazie turnieju Chile przegrało nieznacznie z Urugwajem i w konsekwencji w następnym spotkaniu musiało zmierzyć się z Kolumbią, która wygrała wszystkie mecze w fazie grupowej i mogła być nawet uznawana za nieznacznego faworyta. Drużyna Ruedy wyeliminowała jednak Los Cafeteros i zameldowała się w półfinale. Okazało się, że złote chilijskie pokolenie znów może powalczyć o końcowy triumf w Copa América.
Również Peru zdołało doprowadzić do niespodzianki, eliminując kolejnego faworyta turnieju Urugwaj. Podopieczni Ricardo Gareki zrobili to, mimo że nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę rywala. Po wielkiej klęsce w ostatnim meczu fazy grupowej z Brazylią (0:5) notowania Peruwiańczyków spadły, więc selekcjoner musiał uczulić swoich piłkarzy na poprawę gry w defensywie. Prawdopodobnie w starciu z Chile cel będzie podobny - przede wszystkim nie stracić gola, a później próbować swoich szans w kontratakach.
Doświadczenie w cenie
Oba zespoły opierają się na doświadczonych zawodnikach, ale bardziej klasowych graczy ma jednak Chile. W Peru filarem jest Paolo Guerrero, ma on jednak 35 lat i szczyt możliwości za sobą. Wciąż jest to jednak groźny napastnik, którego nie można odpuścić nawet na moment. Problemem trenera Gareki jest absencja kolejnego weterana Jeffersona Farfana, co uszczupla możliwości Peru. 34-latek nie wystąpi już w Copa América z powodu kontuzji, ale jego następca André Carrillo również może okazać się groźny dla Chile, nawet jeśli poprzedni sezon spędził jedynie w Al-Hilal. W środku pola Gareca będzie liczył na mobilność swoich pomocników Renato Tapii i Yoshimara Yotuna, którzy będą mieli za zadanie utrudniać Chile rozegranie piłki, a także na dynamikę w ataku Christiana Cuevy. Peru ma sprawnych fizycznie defensorów, ale potrafią oni się zdekoncentrować, podobnie jak bramkarz Pedro Gallese. Większym problemem może być jednak ofensywa - Peru strzeliło tylko trzy gole w czterech meczach Copa América.
Siła Chile również opiera się na sprawdzonych zawodnikach. Nawet Alexis Sánchez, który miał za sobą fatalny sezon w Manchesterze United, w reprezentacji odżył i niczym Philippe Coutinho w Brazylii przyczynia się do sukcesów swojego zespołu. Pozostałe filary reprezentacji, począwszy od Arturo Vidala, przez Eduardo Vargasa, Charlesa Aranguiza, Gary’ego Medela, po Mauricio Islę znają już smak sukcesu w Copa América, a ich doświadczenie powinno stanowić dla Chile dodatkowy atut w rywalizacji z Peru. Ponadto znakomity turniej rozgrywa Érick Pulgar, który co prawda był z drużyną na zwycięskim Copa América 2016, ale wystąpił tam tylko w jednym spotkaniu. Teraz jest pierwszoplanową postacią La Rojy. Chile wciąż składa się z zawodników nieustępliwych, podchodzących bez strachu do walki z każdym rywalem, co dawało im sukcesy w poprzednich turniejach. Formuła jeszcze się nie wypaliła, choć teraz czeka ją kolejny test.
Drużyny turniejowe
Obie drużyny można określić wyświechtanym mianem turniejowych. O sukcesach Chile nie trzeba przypominać, ale warto zwrócić uwagę, że w ostatnich latach Peru urosło do miana jednego z najlepszych zespołów na kontynencie i to nawet bez rewelacyjnej kadry. W 2011 roku zdobyło trzecie miejsce na Copa América, eliminując po drodze m.in. Kolumbię. Cztery lata później znów sięgnęło po medal, a na Copa Centenario w 2016 roku po wyeliminowaniu Brazylii w fazie grupowej nie dało rady Kolumbii w ćwierćfinale, odpadając po rzutach karnych. Rywalizacja z Peru nie powinna być więc dla Chilijczyków spacerkiem, a na boisku można spodziewać się intensywnej walki. Los Incas zdają sobie sprawę z historycznej szansy awansu do finału, w którym ich reprezentacja nie meldowała się od 1975 roku. Selekcjoner Gareca wie, jak przerywać tego typu serie, ponieważ to właśnie on wprowadził Peru na mundial po 36 latach przerwy.
Chile lepsze w bezpośredniej rywalizacji
Peruwiańczycy będą też żądni zemsty za porażkę z Chile w półfinale Copa América w 2015 roku. Katem okazał się wówczas zdobywca dwóch bramek Eduardo Vargas, który został królem strzelców turnieju i w obecnych rozgrywkach również będzie walczył o to miano. W 2011 roku te drużyny mierzyły się w fazie grupowej i znów lepsze było Chile. Podopieczni Ruedy także będą jednak chcieli się zrewanżować za wyprzedzenie przez Peru w eliminacjach ostatnich mistrzostw świata. Miało to miejsce w kontrowersyjnych okolicznościach, ponieważ drużyna Gareki zremisowała z Kolumbią w ostatniej kolejce, co dawało obu tym zespołom awans na mundial, wyrzucając na burtę Chile. W dwumeczu eliminacji również lepsza okazała się La Roja (4:3 i 2:1), a więc w bezpośrednich starciach niezaprzeczalnie dominuje ostatnio nad Peru.
W drodze po rekord Argentyny
Reprezentanci Chile są zmotywowani, aby przejść do historii. Tylko Argentyna w latach 1945-1947 zdołała wcześniej wygrać trzy razy z rzędu Copa América, a w przypadku pokonania Peru La Roja będzie już tylko o jeden krok od wyrównania tego rekordu. Najpierw jednak Vidal i spółka muszą dostać się do finału, a pokonanie drużyny Gareki może okazać się dla nich niełatwym wyzwaniem. Początek meczu o 2:30 polskiego czasu.
Komentarze (0)