Barcelona zaczęła projektować swoją kadrę jeszcze w poprzednim sezonie, a głównymi celami było sprowadzenie dobrze operującego piłką pomocnika, zmiennika Jordiego Alby i klasycznego środkowego napastnika, który mógłby dać odpocząć Luisowi Suárezowi w trakcie sezonu, a w przyszłości może nawet zostać jego następcą. Barça zrealizowała pierwsze dwa założenia, kupując Frenkiego de Jonga i Juniora Firpo, ale nie udało jej się znaleźć nowej „dziewiątki”.
Pierwszą opcją Barcelony przez długi czas był Luka Jović, ale duże wymagania Eintrachtu oraz włączenie się Realu Madryt do rywalizacji zniechęciły Katalończyków, którzy i tak mieli już na celowniku Antoine’a Griezmanna. Ostatecznie to Francuz trafił na Camp Nou, choć nie jest typowym środkowym napastnikiem. Wcześniej pojawiały się kandydatury Maxiego Gómeza z Celty, Rodrigo Moreno z Valencii czy Marcusa Rashforda z Manchesteru United.
Barcelona nie miała ostatnio wyczucia w szukaniu zmienników Luisa Suáreza. Paco Alcácer został bez żalu oddany do Borussii Dortmund, aby zrobić miejsce Munirowi El-Haddadieme. W Niemczech Hiszpan regularnie strzela gole, a 24-latek i tak odszedł po pół roku do Sevilli. Miejsce wychowanka zajął wypożyczony z Sassuolo Kevin-Prince Boateng, który nie dostał zbyt wielu szans, a tych nielicznych nie potrafił wykorzystać. Barça, co zrozumiałe, nie zdecydowała się na wykupienie Ghańczyka, więc na pozycji środkowego napastnika powstał wakat w kadrze zespołu, niewypełniony do dziś.
Coraz starszy i mający coraz większe problemy zdrowotne Luis Suárez będzie więc w obecnym sezonie jedyną typową „dziewiątką” w drużynie. Barcelona ma różne opcje na zastąpienie Urugwajczyka, ale żaden z ewentualnych zmienników nie jest specjalistą od gry na tej pozycji. Okazjonalnie mogliby się na niej pojawić nawet Gerard Piqué czy Arturo Vidal, ale najczęściej będzie to wariant z fałszywym środkowym napastnikiem. Leo Messi występował w tej roli przed przybyciem Luisa Suáreza, a w tym sezonie, także podczas przygotowań do rozgrywek, byli tam ustawiani Antoine Griezmann i Rafinha. Dla Francuza nie jest to jednak optymalna pozycja, co widać było już w Atlético, a także w meczach z Athletikiem i Osasuną. Ernesto Valverde będzie musiał jednak radzić sobie z taką sytuacją i wypracować odpowiednie rozwiązania przynajmniej do stycznia.
Fot. Антон Зайцев / CC BY-SA 3.0
Komentarze (44)