Dyrektor ds. relacji instytucjonalnych i sportowych Guillermo Amor udzielił pomeczowego wywiadu stacji Movistar Plus.
Zaskoczyła cię gra Slavii?
W drugiej połowie każdy z piłkarzy Slavii zajął się jednym z naszych i jako zespół podjęli ryzyko. Dobrze im to wyszło. Mogliśmy wygrać, ale trzeba pogratulować Slavii. My musimy patrzeć naprzód. Nie można myśleć, że wszystko jest takie złe i negatywne. Jesteśmy w grze i tyle.
Pozwoliliście jednak uciec dobrej okazji.
Po losowaniu wydawało się, że Slavia jest najłatwiejszym przeciwnikiem. Potem jednak zremisowała na boisku Interu, na naszym również... Zdobyliśmy kolejny punkt i na swoim koncie mamy osiem punktów. Trzeba podejść do tego w ten sposób. Kiedy nie wygrywasz teraz, jesteś zmuszony do odniesienia zwycięstwa później.
Słychać było gwizdy ze strony kibiców. Czy przeszkadza wam, że mówi się o kryzysie Barcelony?
Zawsze liczy się ten ostatni mecz. Kiedy nie wygrywasz i nie rozgrywasz dobrego spotkania, jest czymś normalnym, że zaczynają udzielać się nerwy i opinie są bardziej negatywne. Na tym jednak polega praca profesjonalistów. Pracuje się, aby wygrywać. Nadal jesteśmy na pierwszym miejscu w lidze i w naszej grupie w Lidze Mistrzów. Jeśli nawet w takiej sytuacji przychodzą wątpliwości...
Co ma wpływ na ten zły okres Barcelony?
Wcześniej byliśmy w stanie szybciej rozstrzygać mecze na naszą korzyść. Zdarzają się też takie spotkania, jak to ze Slavią, gdzie wszystko się komplikuje. Slavia i jej bramkarz Kolar bronili bardzo dobrze. Mieliśmy swoje okazje. Czasami tworzymy ich mniej i udaje nam się zdobyć bramkę. Tym razem się nie udało. Kluczem jest ta sama mentalność u siebie w domu i na wyjeździe.
Komentarze (20)