Zablokowanie lotniska El Prat 14 października (efekt ogłoszenia wyroku w sprawie katalońskich liderów ruchu separatystycznego) przysporzyło trochę problemów kilku piłkarzom Barcelony. Okazuje się, że na lotnisku utknął przez jakiś czas również trener Ernesto Valverde.
W programie radiowym "Carrusel Deportivo" na antenie stacji Cadena SER poinformowano, że Valverde nie mógł wydostać się z lotniska na kilka godzin przed zaplanowanym treningiem drużyny Barçy. Ostatecznie udało mu się opuścić port lotniczy dzięki interwencji pracownika ochrony klubu, który wywiózł trenera na motorze, jadąc tuż za karetką pogotowia. Valverde nie zdążył na rozpoczęcie sesji treningowej, ale pojawił się w Ciutat Esportiva.
Kibice Barçy mają z pewnością w pamięci obraz maszerującego poboczem Ivana Rakiticia, który również znalazł się w samym centrum lotniskowego zamieszania. Okazuje się, że podobny los spotkał Frenkiego de Jonga. Holender spędził wiele godzin na lotnisku i ostatecznie został "uwolniony" dzięki pomocy... Ernesto Valverde. Txingurri powrócił na El Prat, aby zabrać stamtąd swoją żonę, i przy okazji pomógł byłemu pomocnikowi Ajaksu. De Jong nie pojawił się na treningu, chociaż i tak miał tego dnia pozwolenie na odpoczynek.
Gerard Piqué i Luis Suárez także napotkali pewne problemy, choć nieporównywalnie mniejsze od wyżej wymienionych. Obaj przylecieli na terminal przeznaczony do obsługi prywatnych lotów. Cadena SER podała, że wśród zawodników Barçy zapanował pewien dyskomfort, ponieważ oczekiwali oni większej przezorności ze strony klubowej ochrony.
Komentarze (22)