Były bułgarski zawodnik Barçy był bohaterem odcinka programu "Quan s’apaguen els llums", wyemitowanego na antenie katalońskiej stacji TV3. Stoiczkow wrócił wspomnianimi do czasów, w których odnosił sukcesy z Barceloną.
- Barcelona jest moim drugim domem. Nie zapomnę o tym nigdy. Powrót do tego klubu nie zależy tylko ode mnie. To jednak nie znaczy, że jestem z tego powodu obrażony. W klubie pracuje niewielu byłych piłkarzy Barcelony. Klub ma prawo decydować o swojej polityce.
Stoiczkow przypomniał również anegdotę związaną z Hugo Sánchezem: - Sánchez powinien być mi wdzięczny, że otrzymał razem ze mną nagrodę Złotego Buta. Miałem na swoim koncie 38 goli i do rozegrania ostatni mecz. Wojsko nakazało mi, aby się powstrzymał i nie strzelał żadnych bramek. To miało zadać kłam twierdzeniu, że Bułgaria jest skorumpowanym krajem i manipuluje wynikami meczów.
Jedno z najlepszych wspomnień Bułgara jest związane z wywalczeniem pierwszego Pucharu Europy w 1992 roku. Stoiczkow przyznał, że po zakończonym meczu pocałował Ronalda Koemana i był to "najsłodszy pocałunek". Niemniej jednak wyznał również, że raz pokłócił się z Holendrem. Wiele razy kłócił się natomiast z Bakero. "Przeprosiłem ich obu" - powiedział.
- Mogliśmy wygrać Ligę Mistrzów wiele razy. Szczególnie dobrą okazję mieliśmy w 1994 roku. Mieliśmy zły dzień. Gdybyśmy dzisiaj rozegrali tamten mecz z Milanem, na pewno nie popełnilibyśmy błędów.
- Johan Cruyff jest tym trenerem, który wywarł na mnie największy wpływ w czasie mojej kariery. W mojej opinii miał w sobie coś wyjątkowego. Wręczył mi Złotą Piłkę w 1994 roku. Kiedy Cruyff dostał zawału serca, poszedłem odwiedzić go w szpitalu. Powiedziałem do niego: "Trenerze, wygramy dla ciebie". Łzy napływały mi oczu. Wygraliśmy z Athletikiem 6:0 w Bilbao, ja strzeliłem cztery gole. Mam to wyryte w pamięci. Lokalna publiczność nagrodziła mnie brawami - wyznał.
- Odszedłem do Parmy w 1995 roku, ale nie mogłem się tam zaadaptować. Zadzwoniłem do Núñeza, aby umożliwił mi powrót do Barcelony. Ten klub otworzył przede mną świat. Nikt nie może tknąć jego herbu. Niektórzy go fałszywie całują, ja nie. Barça to więcej niż klub.
Stoiczkow przypomniał również inne anegdoty: - Romario popełnił błąd, wracając późno. Zawsze do niego dzwoniłem i mówiłem, aby stawił się na treningu. Pewnego dnia Cruyff był szczególnie ostry wobec Brazylijczyka. Romario odpowiedział mu: "Ja jestem mistrzem świata, ty nie".
- Bobby Robson był prawdziwym dżentelmenem. Mourinho był tym "złym", chociaż tak naprawdę również ma wielkie serce. Mourinho popełnił błąd, jeśli chodzi o Tito Vilanovę. Zdaje sobie z tego sprawę i już przeprosił.
- Van Gaal? Lepiej nie będę o nim mówił. Wykazał wobec mnie i kolegów brak szacunku.
Komentarze (37)