Były trener Barcelony i Atlético Radomir Antić udzielił wywiadu Mundo Deportivo. Szkoleniowiec opowiedział m.in. o problemach, z jakimi zmagają się piłkarze obu zespołów.
Jak oceniasz dyspozycję Atlético przed spotkaniem z Barceloną?
Nadal istnieje wiele wątpliwości dotyczących propozycji piłkarskiej tego zespołu. Atlético wciąż nie potrafi się zdecydować, w jaki sposób chce grać. Szczególnie na swoim stadionie. Nie stosuje pressingu na rozpoczynającym akcję rywalu, ubezpiecza się z tyłu i szuka spokoju w grze. Doszli nowi piłkarze, inni odeszli. Brakuje kontuzjowanych graczy, atmosfera jest trochę dziwna. W tej chwili nie byłoby nic lepszego od zwycięstwa w meczu z Barçą, aby zapanował spokój. Atlético gra o więcej niż tylko trzy punkty. To wielka okazja, aby opinia publiczna zmieniła zdanie na temat gry tej drużyny.
Czy jest tak, że koncepcja przekazywana przez Simeone zaczęła się trochę zużywać?
Uważam, że rutyna czasami zabiera świeżość. Odeszło kilku piłkarzy, ale z drugiej strony przyszli nowi, prestiżowi zawodnicy. Atlético pobiło rekord transferowy, kupując João Felixa. Kupiono jednego z najlepszych bocznych obrońców z Anglii - Kyliana Trippiera. On wnosi do gry jakość i doświadczenie międzynarodowe. Herrera tak samo. Wymówki nie rozwiązują problemów. Najpierw trzeba taki problem odkryć. W tym przypadku jeszcze tego nie widać.
A jak oceniasz Barcelonę?
Nie odniosę się teraz konkretnie do meczów z Levante czy Leganés, ale do całego sezonu - Barça wciąż szuka swojego prawdziwego obrazu. Nowy regulamin sędziowski nie wpływa korzystnie na jej grę. Barça nadal nie ma wypracowanych konkretnych zagrań. Stoperzy wchodzą w pole karne, a to nie pozwala bocznym obrońcom na podchodzenie do środkowej linii boiska. Rywal może dzięki temu odzyskiwać piłkę i strzelać gole. Tak się właśnie dzieje. Poszukiwano reakcji zespołu poprzez dokonanie transferów Griezmanna i De Jonga, ale to się nadal nie wydarzyło. Wciąż szukają swojego miejsca na boisku. Kontuzja Dembélé i gol Griezmanna w meczu z Borussią naprawi kilka kwestii, ale żaden z nich nie wnosi do gry ekipy tyle, ile od nich oczekiwano.
Rozumiesz krytykę spływającą na Valverde?
Trzeba przyznać, że futbol dostał się w skomplikowaną dynamikę. Kalendarz meczowy jest tworzony przez wrogów piłki. Każda ekipa ma wielu kontuzjowanych piłkarzy. Zawodnicy Atlético doznali 55 kontuzji mięśniowych w zeszłym sezonie. W tym sezonie problemy mają stoperzy, João Felix, Diego Costa. Prawie wszystkie drużyny, zwłaszcza te grające w rozgrywkach europejskich, mają problemy. Sama Barcelona, przy całym swoim prestiżu, nie ma zmiennika dla Suáreza. To miało ogromny wpływ na końcówkę zeszłego sezonu. Przy kontuzjowanym Albie, to Semedo musi się przenieść na drugi bok obrony i pokryć lukę. To wiele mówi na temat planowania... Messi zawsze naprawia wyniki swoimi golami. W meczu z Borussią wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał - Barça miała mniejszy czas posiadania piłki niż rywal. To pokazuje te wątpliwości drużyny. Po raz kolejny to Vidal musiał rozwiązać problemy. Chilijczyk jest prawdziwym wojownikiem. Potrafi wejść w pole karne z drugiej linii i zdobyć bramkę.
Jaki jest główny problem Atlético?
To drużyna z talentem, ale zauważyłem, że nie otrzymują rzutów wolnych na skraju pola karnego. Mając w składzie takich specjalistów jak Trippier, Saul czy Koke, dlaczego nie szukają tam fauli? Prowadzone przeze mnie Atlético zdobywało 60% bramek ze strategicznie rozegranych akcji. Teraz tego nie widzimy. Dochodzą też ciągłe zmiany. Nie mówię, że Simeone jest przesądny, ale zawsze dokonuje zmian w 60., 70. i 80. minucie. W zeszłym sezonie dołączył do Atlético utalentowany francuski piłkarz Lemar. Do tej pory nie zdołał rozegrać pełnego spotkania. To chłopak, który może uciec przeciwnikowi w grze 1 na 1. On tymczasem podaje do tyłu i nie bierze na siebie odpowiedzialności. Nikt przecież nie prosi go o nic takiego, czego nie mógłby zrobić.
A jaki jest główny problem Barcelony?
Na razie notuje dobre wyniki. Jest niepokonana w Lidze Mistrzów, ale brakuje jej ciągłości. W meczu przeciwko Leganés Barça zagrała 4 czy 5 zawodnikami ustawionymi przed Messim. To przecież zabija przestrzeń, na której Leo może pokazać swoje zalety. To samo przeżył w reprezentacji Argentyny. Dlatego w Barcelonie brakuje łatwości w podawaniu piłki. Arthur cofa się do strefy Busquetsa, aby rozpoczynać akcje. A przecież sprowadzono go jako ofensywnego pomocnika. Strzelił gola spoza pola karnego. On może strzelać na bramkę rywala po 2 czy 3 razy w ciągu meczu. Nie widzimy tego.
Można jakoś wytłumaczyć porażki w Rzymie i Liverpoolu?
Angielski futbol odzyskał esencję rytmu gry. Barcelona jeszcze przed starciem z Liverpoolem pozostawiła wiele wątpliwości, jeśli chodzi o przygotowanie. Liverpool przegrał na Camp Nou 0:3, ale grał w lepszym rytmie. Barcelona nie czuła się tam swobodnie. W przypadku rewanżu nie ma nawet co mówić na temat rytmu gry. W końcówce sezonu, przed wyjazdem do Liverpoolu, podstawowa jedenastka Barçy nie zagrała w meczach z Celtą i Huescą. Wystąpili rezerwowi. Jeśli odpoczywają podstawowi gracze, to należy popracować z nimi fizycznie nad szybkością. Trzeba przygotować różne kwestie, aby potem w czasie meczu móc je zademonstrować. Później oglądasz mecz i między jedną a drugą akcją są ogromne pauzy w środku. Byłem w Sewilli na finale Pucharu Króla. Barça grała z Valencią. To była bardzo ciężka porażka. Barcelona nie miała żadnego zmiennika dla nieobecnego Suáreza. Mówimy przecież o Barcelonie. Nie było żadnego środkowego napastnika w drużynie. Musiał tam zagrać Messi. Kiedy jednak Leo przesuwa się do przodu, traci swój udział w akcjach zespołu.
Uważasz zatem, że to rytm i intensywność gry Barcelony są wielkimi problemami.
Mówię tylko, że Barça miała problemy tego typu. To samo zdarzyło się w tym sezonie w meczu ze Slavią na Camp Nou. Slavia zrobiła coś nowego w futbolu. Ustawiła bardzo zwartą linię defensywną na środku boiska. Boczni obrońcy atakowali i wracali do obrony. Barça nie była w stanie wypracować przewagi. Na początku trochę próbował Semedo. Potem jednak zszedł i nic więcej się nie zadziało.
Jaki czynnik może być decydujący w meczu na Wanda Metropolitano?
Zapominamy o jednej rzeczy - powrocie Griezmanna na ten stadion. Zobaczymy, jak ten fakt wpłynie na ogólną atmosferę spotkania. Więcej do wygrania ma Atlético. Jeśli pokona Barçą na Wanda Metropolitano, przy pełnych trybunach, odzyska swoją esencję. Atlético gra o większą stawkę niż trzy punkty.
A zatem ten mecz jest bardziej decydujący dla Atlético.
Atlético w wielu spotkaniach tego sezonu szczelnie zamyka się w obronie, zaprasza przeciwnika do reakcji. Zaproszenie Messiego pod swoją własną bramkę jest niebezpieczeństwem.
Messi jest najlepszym piłkarzem, jakiego widziałeś w życiu?
Nie tylko jest najlepszy, kiedy wychodzi na boisko. Tak samo wtedy, kiedy gra ze swoimi dziećmi, kiedy przebywa ze swoją rodziną. Piłkarz obdarzony takimi zdolnościami i posiadający tyle wartości czysto ludzkich po prostu mnie zachwyca. Czasami wygląda na lekko przygaszonego na boisku i widać, że potrzebuje się trochę ożywić. On jednak robi różnicę i Barça może liczyć na zawodnika, który rozwiązuje wiele aktualnych problemów.
Jesteś oczarowany Messim.
Bardzo mi się podoba, ogromnie. Myślę, że osobowość Messiego, jego oddanie rodzinie są wartością dodaną do tego, jakim jest piłkarzem.
Kto zdobędzie mistrzostwo Hiszpanii?
Przy takim kalendarzu spotkań ciężko jest wyrażać opinię na ten temat. Widać po ostatnich meczach, że Real Madryt odzyskał siłę. Odzyskał przede wszystkim grę, której wcześniej mu brakowało. Teraz przykłada wagę do gry piłką, wymienia ją przy małej ilości kontaktu z nią, piłkarze znajdują się w ciągłym ruchu. Mistrzostwo zdobędzie ktoś z trójki: Real, Barcelona i Atlético.
A Liga Mistrzów?
Obawiam się trochę angielskich zespołów. Potrafią twardo rywalizować i grają w takim rytmie, jakiego obecnie nie posiadają hiszpańskie ekipy.
Komentarze (2)