Podczas El Clásico bohaterami zazwyczaj zostają napastnicy, którzy dzięki zdobytym bramkom przesądzają losy rywalizacji na korzyść swojego zespołu. Tym razem jednak gole nie padły, mimo obecności dwóch najlepszych strzelców LaLigi Leo Messiego i Karima Benzemy. Bohaterów spotkania należy więc szukać w innych formacjach. W Barcelonie był nim Gerard Piqué, którego udany występ jest głównym powodem tego, że Realowi nie udało się trafić do siatki.
Wynik Blaugrany zwykle ratują Leo Messi lub Marc-André ter Stegen, lecz tym razem był to wieczór Piqué. 32-latek zawsze jest bardzo zmotywowany na rywalizację z Los Blancos i nie inaczej było wczoraj. Piqué dowodził linią obrony, która co rusz była zmuszana do interwencji przy ciągłych atakach Realu. Grał odpowiedzialnie, z należytą koncentracją i intensywnością, jak przystało na jednego z kapitanów zespołu.
Kluczowa interwencja
Największy wkład w wywalczenie jednego punktu Piqué miał jeszcze w pierwszej połowie, gdy zatrzymał piłkę na linii bramkowej po strzale głową Casemiro. Było to jedno z dziesięciu wybić futbolówki przez środkowego obrońcę, z czego osiem miało miejsce w pojedynkach powietrznych. Jego wkład w ten aspekt gry był nie do przecenienia w warunkach częstych dośrodkowań piłkarzy Realu. Ponadto Piqué zanotował cztery odbiory, kilka przechwytów i miał cztery udane długie podania. 32-latek dobrze asekurował partnerów i nie pozostawiał rywalom zbyt wiele swobody, dwukrotnie blokując strzały przeciwników.
Niemal bezbłędna gra Piqué w obronie pomogła Barcelonie przetrwać w najtrudniejszych momentach meczu, gdy Real zepchnął gospodarzy pod własną bramkę. Podopieczni Zinedine’a Zidane’a nie pozwalali Dumie Katalonii wyjść z pobliża pola karnego i co rusz zagrywali w „szesnastkę”. Piqué ze swoich obowiązków wywiązywał się jednak znakomicie i nie pozwolił Realowi wykorzystać słabości Blaugrany. Pressing Realu był dla Barcelony sporym problemem, ale Piqué nie popełnił zbyt wielu błędów przy wyprowadzaniu piłki, często pomagając zespołowi wyjść z trudnej sytuacji. Doświadczony obrońca wykonał 47 podań, z czego 40 trafiło do adresata (85%).
Warto też dodać, że Piqué mimo wielu interwencji grał niezwykle czysto. Katalończyk musiał niewątpliwie uważać na ten aspekt, ponieważ już do przerwy piłkarze Barcelony obejrzeli trzy żółte kartki, a Karim Benzema, Gareth Bale czy Isco nie należą do zawodników łatwych do powstrzymania. Mimo to Piquénbauer nie tylko nie został ukarany przez sędziego kartką, ale nawet nie zanotował ani jednego faulu.
Wsparcie od Lengleta
Wpływ na utrzymanie czystego konta miał również partner Piqué z obrony Clement Lenglet. Francuz był idealnym uzupełnieniem dla 32-latka i również musiał włożyć spory wysiłek, aby Barça nie straciła gola. Lenglet kilkakrotnie dobrze przewidział kierunki ataków Realu, a musiał ubezpieczać sporą przestrzeń boiska przy ofensywnych wypadach Jordiego Alby. Ponadto jeszcze lepiej od Piqué wyprowadzał piłkę (93% skuteczności). Lenglet nie miał aż tylu interwencji w polu karnym co jego partner z obrony, ale częściej wdawał się w pojedynki w różnych obszarach boiska. Jedno z jego zagrań mogło jednak spowodować odgwizdanie rzutu karnego dla Realu.
Być może trudne warunki El Clásico wzbudziły jeszcze większą motywację u Piqué, który był krytykowany za skupianie się na sprawach pozasportowych. Katalończyk udowodnił jednak, że można na niego liczyć w trudnych sytuacjach. Warto dodać, że był to drugi tak dobry występ Piqué z rzędu, ponieważ był on jednym z najlepszych piłkarzy Barcelony w spotkaniu z Realem Sociedad.
Komentarze (41)