Czas na kolejny artykuł podsumowujący rok 2019. Tym razem prezentuję Wam wypowiedzi redaktorów FCBarca.com, których zapytałem o plusy i minusy ostatnich dwunastu miesięcy. Jeśli macie inne zdanie, piszcie odpowiedzi na pytania w komentarzach pod tekstem. Dobra dyskusja mile widziana!
Redaktorzy odpowiedzieli na trzy pytania:
1. Co Twoim zdaniem jest największym plusem roku 2019 w kontekście FC Barcelony?
2. Co Twoim zdaniem jest największym minusem roku 2019 w kontekście FC Barcelony?
3. Jak oceniasz rok 2019 w wykonaniu FC Barcelony (skala 1-6)?
Adrian Sowa (Adek)
1. Największym plusem 2019 roku w Barcelonie jest dla mnie zdecydowanie transfer De Jonga. Holender bez żadnego problemu wszedł do pierwszego składu Barcelony i jeśli ominą go poważniejsze kontuzje, to będzie on stanowił o sile drugiej linii przez wiele lat. Oby tylko w Barcelonie szybko pojawił się człowiek potrafiący nadać tej drużynie odpowiedni styl i charakter, dzięki czemu De Jong mógłby rozwinąć skrzydła i pokazać pełnię swoich umiejętności.
2. Myślałem, że po kompromitacji w Rzymie nie spotka mnie coś jeszcze gorszego i to na dodatek w kolejnym sezonie Ligi Mistrzów. Dla mnie rok 2019 to rok naznaczony jedną z największych piłkarskich kompromitacji. Nie rozumiem decyzji zarządu Barcelony po spotkaniu z Liverpoolem o pozostawieniu na stanowisku człowieka tak niszczącego styl Barcelony. Trener, który zabrał mi radość z oglądania tej drużyny, nadal trwa, a Barcelona w obecnym sezonie jest obrzydliwie nudna. Przykro patrzeć, jak Messi lub Ter Stegen co mecz zdobywają dla Blaugrany punkty i tym samym pomagają Velverde w utrzymaniu swojego stanowiska.
3. Wygrana liga, kompromitacja w Lidze Mistrzów, a na koniec przegrana w finale Pucharu Króla to w poprzednim sezonie zdecydowanie za mało jak na Barcelonę z Messim w składzie. Obecna runda jesienna nie zachwyca, a mecze podopiecznych Valverde ogląda się bardzo ciężko. Jest to pierwszy sezon, gdzie po prostu nie cieszę się na myśl o nadchodzącym spotkaniu. Obecna forma jest podobna zupełnie do niczego i na razie nie zapowiada się, by było lepiej.
Bartek Zwierz (BaroPodertos)
1. Oczywistym plusem tego roku wydaje się zdobycie mistrzostwa Hiszpanii. Do gabloty wpadł kolejny tytuł ligowy, z którego dane było nam się cieszyć około dziesięć dni. Zawsze coś... Poza tą oczywistością dostrzegam jeszcze jeden duży plus. Jest nim Leo Messi. Nieudany rok Barcelony nie przełożył się na indywidualne osiągnięcia Argentyńczyka, który zgarnął Złoty But, Złotą Piłkę oraz nagrodę FIFA The Best. Jeśli w kontekście Barçy używane jest słowo "najlepszy", to podstawą do jego użycia jest sam Lionel.
2. Tak jak mistrzostwo Hiszpanii jest oczywistym plusem, tak minus jest jeszcze bardziej oczywisty. Rewanż na Anfield zdeptał wszystko. Zdobycie pucharu dziesięć dni wcześniej nie bez przyczyny poszło w odstawkę. Po takim ośmieszeniu posmak goryczy w ustach pozostaje do dziś. Barça nadal jest w maraźmie, gra w wielu meczach lekko mówiąc "nie powala", więc pozostaje napisać jedno. W 2019 roku minus minusa minusem pogania.
3. 2019 rok oceniam na dwa. Jedynka była kusząca, bo w przypadku Barcelony 2019 rok kojarzy się jednoznacznie z ośmieszeniem, jednak mogliśmy skończyć bez niczego, a udało się wywalczyć mistrzostwo. "Hip Hip Hura" - czyt. Marek Kondrat aka Adaś Miauczyński.
Błażej Gwozdowski (blazeq)
1. Nie będę zbyt oryginalny. Widzę dwa jasne punkty mijającego roku, pomijając ten najbardziej oczywisty - kolejny tytuł mistrzowski. Pierwszym jest transfer Frenkiego de Jonga, który ma szansę stać się filarem Barcelony po tym, jak Leo Messi zawiesi buty na kołku. Drugi to Ansu Fati i jego odważne wejście do pierwszej ekipy. Biorąc pod uwagę dynamikę gry zespołu, to właśnie ta dwójka stała się wspólnie jednym z niewielu powodów, dla których mecze drużyny prowadzonej przez Ernesto Valverde wciąż oglądam z pewną przyjemnością.
2. Tutaj też bardzo łatwo wskazać największy minus, choć może bardziej jest to największe rozczarowanie. Porażka z Liverpoolem w Lidze Mistrzów bardzo zabolała i wciąż trudno mi zrozumieć postawę zawodników w rewanżu. Bramka stracona po kuriozalnej dezorganizacji w trakcie rozgrywania rzutu rożnego… Wywołałeś bolesne wspomnienie.
3. Dostateczny z plusem to chyba najbardziej adekwatny stopień. Przy czym o względnie wysokiej ocenie decydują przede wszystkim wyniki, a konkretnie kolejne mistrzostwo Hiszpanii. Nie jest łatwo tak regularnie wygrywać rozgrywki ligowe i największa w tym zasługa trenerów. Niestety te same osoby odpowiadają w głównej mierze za styl, jaki prezentuje Barcelona, a charakteryzuje go powolne rozgrywanie akcji i znikoma dynamika w przekroju całego spotkania. Myślę, że gdyby ten zespół grał bardziej odważny, momentami szalony futbol, to kibice łatwiej wybaczyliby kompromitujące porażki w Lidze Mistrzów.
Daniel Olbryś
1. Za największy plus w wykonaniu klubu z Camp Nou zdecydowanie należy uznać fakt, że choć z niemałym oporem, to jednak powoli zaczyna przygotowywać się do nieuchronnej zmiany pokoleniowej w pierwszej drużynie. Szczególnie widać to po letnim okienku transferowym, gdy ekipę zasilili Frenkie de Jong, Junior Firpo oraz (nie najmłodszy już, ale wciąż przed trzydziestką) Antoine Griezmann. Przy eksplozji potencjału Ansu Fatiego i powolnym przebijaniu się do meczowej osiemnastki Moussy Wagué naprawdę rysuje się to w dość optymistyczny dla culés sposób. Żeby jednak nie było zbyt różowo, Ernesto Valverde nie wydaje się szkoleniowcem idealnym do tego typu polityki kadrowej - presja na wyniki sprawia, że z klubu już zaraz mogą odejść Abel Ruiz i Carles Aleńa (choć ten ostatni tylko na wypożyczenie), a słuch kompletnie zaginął o reklamowanym jako ogromny talent Riquim Puigu. Wniosek stąd taki, że młodzi zdecydowanie odnaleźli swą niszę w Barcelonie, jednak by postawili oni kolejny krok w rozwoju potrzebna jest jak najszybsza roszada na stołku trenerskim.
2. Nie byłoby zaskoczeniem, gdyby w tym miejscu każdy zapytany redaktor wstawił rewanżowe spotkanie na Anfield. Odpowiem jednak niesztampowo: największym rozczarowaniem w wykonaniu Blaugrany jest brak konsekwencji w działaniu i nieustanne podchodzenie do wielu kwestii na zasadzie "jakoś to będzie". Począwszy od braku zwolnienia Ernesto Valverde, po nieustannie przeciętny obraz gry pod jego wodzą, słabo wyglądające milionowe transfery (Dembélé, Griezmann, Coutinho, nawet De Jong nie jest na tyle kluczowy, na ile mógłby być), kończąc zaś na tym, co mogłoby być ogromną zaletą Barçy, a więc połączenie rutyny (Messi, Alba, Piqué) z młodością (De Jong, Arthur, Dembélé) w największą na świecie grupę futbolowych talentów. Głównym tego sprawcą jest zarząd, który pozwolił klubowi popaść w sportowy marazm. Jak długo jeszcze to potrwa? Wiele wyjaśnią zbliżające się wybory, w których prawa do reelekcji nie będzie już miał Josep Maria Bartomeu.
3. Solidna trójka. No może trójka z plusem, ale wyłącznie za wyczyny Messiego, który jak tylko się da ciągnie tę drużynę za uszy i ratuje przed kolejnymi kompromitacjami. Co prawda mistrzostwo Hiszpanii i dotarcie do finału Pucharu Króla w każdym innym klubie zostałoby potraktowane jako ogromny sukces, ale z tym potencjałem kadrowym... Odpowiedzcie sobie sami. Innymi słowy, Barça z minionego roku to uczeń, który miewa przebłyski geniuszu, od czasu do czasu zdarzy mu się szóstka z klasówki, jednak tyle samo razy spektakularnie zawodzi, notując pały przy najważniejszych sprawdzianach. No i ostatecznie wychodzi... tak średnio, na jeża.
Darek Maruszczak
1. Największym plusem 2019 roku jest to, że Barcelona mimo tak częstego prezentowania mizernej postawy może wsadzić do gabloty trofeum za kolejne mistrzostwo Hiszpanii.
2. Styl gry zespołu nie uległ zmianie. Większość meczów Barcelony wciąż bardzo ciężko się ogląda. Do tego doszedł kolejny dramat w Lidze Mistrzów, a gwoździem do trumny był finał Pucharu Króla. Spotkania można jednak przegrywać, a porażki w rozgrywkach można wybaczyć, o ile robi się to w odpowiednim stylu. Barcelona nie tylko ponosiła klęski, nie tylko bardzo rzadko potrafiła zachwycić, ale też przegrywała w kluczowych momentach zwyczajnie bez klasy, w sposób zawstydzający i niegodny takiego klubu. Przykładowy Manchester City odpadł w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, a jednak trudno nie odnieść wrażenia, że zrobił to w zdecydowanie lepszym stylu od Blaugrany. W obecnym sezonie mamy do czynienia z kontynuowaniem stagnacji w tym zakresie. Barca często wymęcza swoje zwycięstwa, prezentując kiepski futbol, przez co nawet wygrane spotkania przysparzają więcej nerwów niż radości. Łudzenie się, że za tydzień będzie lepiej, zazwyczaj kończy się po kwadransie kolejnego meczu.
3. Rok 2019 oceniam na trójkę na szynach. Trochę się wahałem, czy nie dać dwójki, ale mistrzostwo Hiszpanii zostało obronione, co mimo kiepskiego stylu należy docenić. Nie powinno się jednak też tego sukcesu przeceniać, biorąc pod uwagę słabość konkurencji. Real miał w poprzednim sezonie trzech trenerów i trudno, żeby w takiej sytuacji mógł rywalizować na równych prawach z bardziej stabilną Barceloną (na zasadzie „niezbyt fajnie, ale stabilnie”, żeby już nie używać bardziej popularnego określenia), która w dodatku nie straciła największej gwiazdy, a wręcz dokupiła kolejne. Biorąc pod uwagę możliwości finansowe i kadrowe, trzeba stawiać konkretne wymagania. To wcale nie jest rozpieszczenie, tylko realna ocena możliwości i naturalna reakcja na osiągi poniżej potencjału. Mówimy wszak o Barcelonie, a nie o Izolatorze Boguchwała. W takich warunkach Barça była faworytem wyścigu po mistrzostwo i do pokonania Valencii w finale Pucharu Króla, a jednak jednego z tych celów nie udało się osiągnąć. Anfield to kolejna historyczna wpadka Barcelony, która zostanie zapamiętana na lata. Trudno jest mi więc ocenić 2019 rok jako dobry, ze względu na przedłużający się brak sukcesu w Lidze Mistrzów w erze najlepszego piłkarza świata czy trudny do przetrawienia styl, a raczej jego brak. Zwłaszcza że w drugiej połowie roku Barça spisuje się dość podobnie. Wymęcza zwycięstwa i oczy kibiców oraz marnuje dziejową szansę na sukcesy w LM, nie wykorzystując w pełni posiadania epokowego zawodnika, którego czas powoli będzie dobiegał końca.
Karol Chowański (Challenger)
1. Obrona mistrzostwa Hiszpanii i utrzymanie pozytywnego bilansu z Realem w Klasykach.
2. Blamaż z Liverpoolem.
3. Koszt utraconych możliwosci optimum dojrzałości Messiego jako zawodnika i lidera zespołu uwypukla, jakie błędy popełnił klub i sztab trenerski w przygotowaniach do wiosny. Barcelona nie musiała przejmować się rywalami, bo w decydującym etapie sezonu pokonała się sama. Przegrany bez walki finał Pucharu Króla dopełnia złego obrazu, jaki zostawiła drużyna po sezonie. Ostatnie sześć miesięcy nie rokuje optymistycznie dla zespołu Valverde, ale oceny będę mógł wydać dopiero w dalszej części sezonu. Przyjście Griezmanna zwiększa siłę ognia zespołu, choć ten wciąż czeka na spłacenie sie byłego gracza Atlético.
Łukasz Lewtak
1. Wyniki. Pewne zwycięstwo w lidze, finał krajowego pucharu i półfinał Ligi Mistrzów - obiektywnie należy powiedzieć, że są to wyniki co najmniej przyzwoite dla klubu ze ścisłej europejskiej czołówki. Pod tym względem Barcelona nie zawiodła, choć oczywiście nie zadowoliła tych, którzy oczekują sekstetu co sezon.
2. Styl. Wyniki się bronią, natomiast, przynajmniej dla mnie, gra Barçy jest mało atrakcyjna. Drużyna nie ma błysku, nie porywa publiczności. Czasami kończy się to wręcz wyjazdowymi klęskami, choć dużo częściej zwycięstwami z niedosytem. Jak na mój gust Barça zbyt często jest jak Joshua z ostatniej walki z Ruizem.
3. Cztery jeśli przyjmiemy, że szóstka jest trochę poza skalą i przyznaje się ją rzeczywiście za ponadprogramowe osiągnięcia, to Barcelonie wystawiam czwórkę. Niżej wg mnie nie można (patrz: Wyniki), piątkę trudno mi dać (patrz: Styl).
Maciej Machaj (Makaj)
1. Leo Messi. Chociaż wydaje się to niewiarygodne (czy w jego słowniku takie słowo w ogóle istnieje?), Argentyńczyk szósty raz z rzędu, a ogólnie dziewiąty, kończy rok kalendarzowy z przynajmniej 50 trafieniami. Dokładając do tego imponującą liczbę dwudziestu asyst, nie ma wątpliwości, że sześciokrotny zdobywca Złotej Piłki nic nie robi sobie z upływu czasu. 32-letni zawodnik nosi na swoich barkach niemal całą odpowiedzialność za grę Barcelony, jest nie tylko strzelcem, asystentem, ale często również rozgrywającym i piłkarzem, od którego drużyna rozpoczyna konstruowanie akcji. To niesamowita przyjemność i wielki przywilej móc oglądać go w bordowo-granatowych barwach.
2. Styl gry. Gdy wydawało się, że będziemy dzielić czas na Barcelonę Guardioli i tę po jego odejściu, dzieło wielkiego szkoleniowca z sukcesami kontynuował Luis Enrique. Niestety jego następca kompletnie stracił z oczu kurs poprzedników, przez co my, kibice nie tylko Barcelony wygrywającej, ale i grającej piękną piłkę, często musimy zmuszać się do oglądania gry Messiego i spółki. W klubie z Camp Nou styl zawsze był nieodłączną częścią filozofii klubu, natomiast Valverde zupełnie go zatracił, oferując fanom toporną, bezpłciową i bardzo nudną piłkę. W połączeniu z zupełną przewidywalnością jest to woda na młyn dla rywali nie tylko z najwyższej półki, którym coraz częściej udaje się zdominować i zepchnąć Barcelonę do roli drużyny nie dyktującej warunki, a takiej, która musi się dopasować do tych panujących na boisku.
3. Na trójkę. Dlaczego dostatecznie? Przecież Barça zdobyła mistrzostwo Hiszpanii, czego piłkarzom i sztabowi trenerskiemu umniejszać nie można. To fakt, niemniej jednak w decydujących momentach sezonu drużyna zawiodła (klęska z Liverpoolem, porażka z Valencią), pokazując do tego fatalny styl. Niestety, żeby zasłużyć na chwałę, w stolicy Katalonii trzeba nie tylko wygrywać, ale – być może przede wszystkim – wygrywać pięknie.
Piotrek Guziński (ViscaBarca123)
1. W największych plusach tego roku można by wymieniać wygranie LaLigi przez Barcelonę czy zdobycie szóstej Złotej Piłki przez Leo Messiego. Jednak w moim przypadku odpowiedź nie może być inna i największym plusem tego roku jest dla mnie gra Ansu Fatiego w pierwszej drużynie. Niesamowite, że szansę w pierwszym zespole otrzymał 16-latek i z miejsca potrafił wnieść do tej ekipy jakość. Każde jego wejście na boisko oglądało się z uwagą. Nie spodziewałem się, że Ansu tak szybko zadebiutuje, a tym bardziej, że będzie bił co chwilę rekordy. Najmłodszy strzelec w historii Ligi Mistrzów, trzeci najmłodszy zdobywca bramki w LaLidze, drugi najmłodszy debiutant w historii FC Barcelony. Można by tak wymieniać naprawdę długo i liczę, że 2020 rok będzie dla Fatiego jeszcze lepszy.
2. Największy minus tego roku to bez wątpienia rewanż z Liverpoolem i odpadnięcie Barcelony z Ligi Mistrzów. Tutaj nie ma co zbyt wiele pisać. Dla mnie był to szok. Nie mogłem uwierzyć, że coś takiego wydarzyło się kolejny raz. Wstyd i upokorzenie dla chyba każdego kibica Dumy Katalonii. Po tym spotkaniu straciłem na jakiś czas ochotę na oglądanie piłki i ponowne cieszenie się futbolem. Oby coś takiego nigdy więcej się nie wydarzyło.
3. Przy ocenie tego roku na pewno trzeba docenić zdobycie mistrzostwa Hiszpanii. Nie wolno zapominać, że to bardzo ważne trofeum i dla wielu najważniejsze w sezonie. Jednak dochodzi tutaj przegrana w Pucharze Króla i kompromitacja w Lidze Mistrzów. Gra w wielu momentach także nie porywała i wyglądała przeciętnie. Nie zmieni tego kilka dobrych czy nawet bardzo dobrych spotkań Barçy. Osobiście zdecyduję się na ocenę 3,5/6.
Rafał Kowalczyk (Aveiro)
1. Największego plusa upatrywałbym w tym, że były chwile, kiedy Barça mimo wszystko potrafiła przywrócić uśmiech na twarzach kibiców. Te najszersze pojawiły się na pewno przy odbieraniu pucharu za krajowe mistrzostwo czy pojedynczych meczach z Realem, Liverpoolem, Manchesterem United. Działo się to głównie za sprawą nieziemskiej formy Messiego, który co kilka dni przedstawiał argumenty, że jest piłkarskim numerem jeden. Do tego dorzuciłbym niespodziewane wejście Ansu Fatiego do dorosłej piłki w tak dobrym stylu i wszystkie rekordy zaczynające się od „Najmłodszy…”, jakie pobił.
2. Zdecydowanie największym minusem minionego roku jest brak reakcji zarządu na słabą grę drużyny, która jest pochodną pozostawienia Valverde na ławce trenerskiej. Obecny trener opanował do perfekcji sztukę zanudzania kibiców nieefektowną taktyką, niewykorzystywanie potencjału zawodników i poleganie na formie jednostek. Barcelona z każdym miesiącem oddalała się od stylu gry, który pokochaliśmy – przyjemnego dla oka, zespołowego futbolu, a jednocześnie efektywnego i prowadzącego do sukcesów.
3. Trójka to odpowiednia ocena. W pierwszej połowie roku długo pozostawaliśmy w walce o potrójną koronę, a wartości zdobytego mistrzostwa Hiszpanii nie można deprecjonować. Niemniej, na sukcesy ciężko mi patrzeć inaczej niż przez pryzmat niepoprawnego zarządzania klubem, niezrozumiałych decyzji transferowych i wielu bardzo słabych spotkań. Okoliczności, w jakich Barcelona zmierzała po trofea, potrafiły nieco przyćmić zwycięstwa, dlatego patrząc na całokształt wydarzeń minionego roku uważam go za średni.
Robert Wojtczak (Robertinho)
1. Frenkie De Jong. Ma dopiero 22 lata, a na boisku zachowuje się, jakby w piłkę na najwyższym światowym poziomie grał co najmniej drugie tyle. Holender rokował fantastycznie i jeszcze lepiej wkomponował się w zespół Barcelony. W stolicy Katalonii może zostać ukształtowany na najlepszego środkowego pomocnika świata, a w duecie z Arthurem może zawojować piłkarski świat niczym duet Xavi – Iniesta.
2. Sportowy plan Barcelony, ale to nie jest kwestia tylko tego tego roku. Aktualny zarząd z Bartomeu na czele patrzy na klub tylko i wyłącznie z perspektywy ekonomicznej, na czym niestety cierpi projekt sportowy. Na pierwszy rzut oka tego nie widać, bo w końcu w ostatnich latach Barcelona zrobywała trofea, ale stać ją na dużo dużo więcej. Świetnie wypunktował to Rafał Stec w jednym z ostatnich postów na swoim blogu.
3. Jako kibic Barcelony przyznaję, że jestem „rozpuszczony” po ostatniej dekadzie sukcesów. Dwa sezony pod wodzą Valverde dały nam dwa triumfy w lidze i raz Puchar Króla. Z jednej strony trudno narzekać, ale uważam że aktualny szkoleniowiec kompletnie nie potrafi wyciągnąć potencjału tego zespołu. To nie jest zły trener, po prostu nie pasuje do tego klubu swoją defensywną wizją futbolu. 2019 rok kończymy z mistrzostwem Hiszpanii, katastrofą w Liverpoolu i przegranym finałem Pucharu Króla. Trója z minusem, bo mamy Messiego.
Wojtek Pałasz (Liptonex)
1. Kolejny sezon w roli hegemona w lidze. Nic chyba tak nie cieszy każdego culé jak tytuł mistrzowski z taką przewagą punktową nad Realem.
2. Bartomeu i Valverde dalej na swoich stanowiskach. Osobiście nic do tego drugiego pana nie mam, jest bardzo solidnym trenerem, ale w mojej opinii nie na taki klub jak Barcelona. Co do pierwszego pana, cisną się na myśl słowa niecenzuralne. Niech po prostu już odejdzie z korzyścią dla obu stron. Moim zdaniem obaj doprowadzili do tego, że Blaugranę coraz ciężej się ogląda.
3. Cztery. Zdobyte mistrzostwo z taką przewagą punktową wymaga dużo wysiłku i trzeba oddać Valverde i drużynie, że na tym polu wykonali kawał dobrej roboty. Gorzej natomiast jest z resztą, styl nie powalał w poprzednim sezonie i nie powala w obecnym. Kompromitacja na Anfield i głupio stracony Puchar Króla. Było dobrze, ale mogło być znacznie lepiej.
Komentarze (10)