Dzień po porażce z Atlético przedstawiciele Barcelony spotkali się z Xavim w Katarze. Wizyta była już zaplanowana od kilku dni, jednak wynik meczu z Rojiblancos sprawił, że pojawił się nowy temat do rozmowy z Katalończykiem. Dyrektor sportowy Éric Abidal i dyrektor techniczny Òscar Grau chcieli przedyskutować z nim plany na przyszły sezon i nawet rozważyć jego ewentualne zatrudnienie w przypadku zwolnienia Valverde.
Zarówno klub, jak i sam Xavi potwierdzili, że spotkanie się odbyło, jednak żadna ze stron nie przyznała, że pojawiła się formalna oferta. Spekuluje się jednak, że Barça mogła zaoferować swojemu byłemu kapitanowi dwuletni kontrakt, jeśli ten objąłby drużynę od lata, lub o pół roku dłuższy, gdyby miało do tego dojść już teraz. Według wersji oficjalnej, głównym celem podróży było spotkanie się z Ousmane'em Dembélé, który obecnie przebywa w Katarze na leczeniu.
Nie ulega wątpliwości, że Barcelona planuje już przyszłość po odejściu Valverde, a wg Sportu Xavi jest odpowiednim kandydatem do zastąpienia go. Mimo że 39-latek zawsze powtarzał, że jego celem jest zostanie trenerem swojego ukochanego klubu, to jego intencją miałoby być dokończenie sezonu w Al Sadd i nieprzyśpieszanie powrotu do stolicy Katalonii.
Xavi, który grał w katarskiej drużynie przez 4 lata, został jej szkoleniowcem zeszłego lata, a jego kontrakt obowiązuje do czerwca. Podpisał go w 2018 roku i mimo tego, że może zostać przedłużony do 2022 roku, to na ten moment były pomocnik za kilka miesięcy będzie wolny. Przed opisywanym wyżej spotkaniem dyrektor sportowy Al Sadd Turki Al-ali opublikował komunikat, w którym napisał, że „powrót Xaviego do Barcelony jest czymś naturalnym, co prawdopodobnie nastąpi w przyszłości, ponieważ jest to jego dom”. Jednocześnie dodał, że w tej chwili Katalończyk jest trenerem Al Sadd, a także przypomniał, by Barça „używała oficjalnych kanałów do rozmowy o ewentualnej ofercie dla niego”.
Mistrz Hiszpanii nie ogranicza się jedynie do jednego planu, stale przegląda rynek trenerski. Zdaniem Sportu poważnym kandydatem jest Ronald Koeman, który w zeszłym roku pomógł Barcelonie w sprowadzeniu Frenkiego de Jonga, a także rozmawiał z Mathijsem de Ligtem, który ostatecznie wybrał Juventus. Koeman, bohater z meczu na Wembley, ma w kontrakcie z federacją Niderlandów specjalną klauzulę, dzięki której może zerwać umowę, jeśli zgłosi się po niego Barça.
W zeszłym roku doszło także do kontaktu z Thierrym Henrym. Pep Segura i Éric Abidal odwiedzili go w jego domu, żeby porozmawiać o jego dyspozycyjności i metodach pracy. Przedłużenie kontraktu z Valverde i nieudana przygoda Henry’ego w Monaco sprawiły, że jego kandydatura przestała być brana pod uwagę. Ewentualnym asystentem Francuza miał zostać Gabriel Milito.
Przedstawiciele Barcelony spotykali się również z agentem Quique Setiéna, szkoleniowca znanego z ofensywnego stylu gry i długiego posiadania piłki. Czynnikiem ryzyka miał być fakt, że Hiszpan w swojej karierze nie prowadził żadnego dużego klubu. Obecnie pozostaje bezrobotny. Przedstawiciel Setiéna Edoardo Crnjar pracuje także dla Kevina-Prince’a Boatenga, który w drugiej części poprzedniego sezonu był wypożyczony do Barcelony.
Komentarze (35)