Mecz Barcelony z Getafe będzie nie tylko pojedynkiem dwóch czołowych drużyn obecnego sezonu LaLigi. Jest to również starcie dwóch przeciwstawnych futbolowych filozofii, reprezentowanych przez trenerów tych klubów Quique Setiena i José Bordalasa. Obaj szkoleniowcy nie tylko nie podzielają koncepcji swojego oponenta, ale wręcz mają bogatą historię wzajemnych spięć.
Wszystko zaczęło się 13 kwietnia 2013 roku, gdy Lugo prowadzone przez Setiena rywalizowało w Segunda División z Alcorcónem Bordalasa. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem drugiego z zespołów 1:0. Setienowi nie podobał się styl gry przeciwników i nie przebierał on w słowach po zakończeniu pojedynku. – Pozwoliliśmy wygrać drużynie, która na to nie zasługiwała. Wkurza mnie oglądanie, jak zawodnicy marnują czas. Mam nadzieję, że z grona drużyn, które są z przodu tabeli, Alcorcón nie awansuje, ponieważ szkoda na nie patrzeć. To trudny rywal, ponieważ sam nie gra i nie pozwala grać. Przerywa grę i marnuje czas – powiedział.
Nieco później 23 listopada 2014 roku Setien i Bordalas znów stanęli naprzeciwko siebie. Wynik się powtórzył. Reakcja ówczesnego trenera Lugo również. – Wydaje się, że wszystkie drużyny gotują się w meczach z Alcorcónem i wszystkie spotkania z tym zespołem kończą się zamieszaniem, nie tylko moje. Taki mecz jak ten powinien być nazywany w inny sposób, ponieważ odbieram go jako coś innego. Nie było ciągłości, stale były przerwy, zamieszanie. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiej gry.
Tym razem Bordalas odpowiedział Setienowi. – Najważniejsze, że wygrała drużyna, która bardziej chciała pokonać rywala i bardziej szukała zwycięstwa. Wydaje mi się, że to poważny brak szacunku, i nalegam, żeby ktoś odpowiedzialny, Federacja, LFP lub AFE podjął działania w tej sprawie, aby ukrócić te komentarze.
Setiena trudno było jednak ukrócić i już jako trener Betisu wygłosił on kolejny komentarz, gdy na Benito Villamarín Getafe Bordalasa zremisowało 2:2. – Wydawało mi się to godne pożałowania. Getafe jest drużyną, która najczęściej fauluje. On to wie. To przykre, że były tylko trzy minuty doliczonego czasu gry. Zawsze jest tak samo. Takie sprawy muszą być brane pod uwagę, ponieważ to wina arbitrów. Nie można pozwolić, żeby grało się przez 25 minut w każdej połowie. To nie jest futbol, to coś innego. Krew się we mnie gotuje.
W kolejnym spotkaniu na Coliseum Bordalas nie wykonał standardowego protokołu związanego z przywitaniem się z trenerem gości przed pojedynkiem, a w przerwie i po zakończeniu meczu robił wszystko, co możliwe, żeby nie mieć z Setienem do czynienia w drodze do szatni. Trener Betisu chciał załagodzić konflikt i powiedział wówczas jedynie: - moja drużyna przyjechała tu, żeby grać w piłkę. Nie będę odpowiadać na żadne pytania w temacie Bordalasa. Getafe to wspaniała drużyna i dziś udowodniła, że była od nas lepsza.
Od tego czasu trwa zawieszenie broni między trenerami. Bordalas powiedział ostatnio w wywiadzie dla programu „El Transistor”, że jego relacje z Setienem są dobre, ponieważ szanuje wszystkich szkoleniowców wykonujących ten trudny zawód. Przekonamy się, jak będzie tym razem.
Komentarze (11)