Hiszpańskie media zauważają, że ostatnie tygodnie nie są najlepsze dla Leo Messiego. Od czasu odniesienia kontuzji przez Luisa Suáreza Argentyńczyk gorzej radzi sobie na boisku w kategoriach strzeleckich. Nie trafił do siatki od czterech meczów, mimo że oddał w nich 31 strzałów, w tym 15 celnych. Jego najgorsza seria to jak do tej pory osiem spotkań, 39 uderzeń, w tym 11 celnych.
Podobnie było w starciu z Getafe, w którym Messi marnował sytuacje, które ma w zwyczaju wykorzystywać, jak choćby okazję jeden na jednego z Sorią. Nie pokonał też bramkarza po strzale głową i świetnym podaniu Griezmanna. W sumie zanotował wczoraj sześć uderzeń, w tym dwa celne. Powyższe statystyki nie oznaczają jednak, że Argentyńczyk gra źle. Braki strzeleckie rekompensuje Barcelonie asystami, choć warto dodać, że 14 goli w 24 kolejkach to jego najgorszy wynik od sezonu 2013/14.
W ostatnich dziewięciu kolejkach Leo strzelił bramki jedynie przeciwko Alavés i Granadzie. W sumie w aż 10 meczach ligowych nie trafił do siatki, a biorąc pod uwagę, że wystąpił w 19, oznacza to, że w obecnej kampanii więcej było spotkań, w których nie wpisał się na listę strzelców. Procentowo jest to najgorszy wynik od sezonu 2007/08. Teraz nie strzela goli w 52% spotkań, a wtedy było to aż 71%. Później jego najgorszą kampanią była pierwsza pod wodzą Guardioli (nie strzelał w 48% meczów).
Asystuje zamiast strzelać
We wczorajszym spotkaniu Messi asystował przy bramce Antoine’a Griezmanna. To ostatnio częsty widok, bo aż sześć z ostatnich siedmiu trafień Barcelony padło po podaniach Leo. Dodatkowo zawodnik jest najczęściej strzelającym i dryblującym piłkarzem w LaLidze. Wszystko wskazuje więc na to, że bramki nadejdą prędzej czy później, a kibice nie powinni mieć powodów do obaw.
Komentarze (34)