Jednym z wielu problemów Barcelony w tym sezonie jest niewielki wpływ rezerwowych na zdobywanie bramek. Z 80 goli strzelonych przez Barçę we wszystkich rozgrywkach zaledwie 11 było autorstwa piłkarzy wchodzących na boisko w trakcie meczu. Co więcej, w ostatnich siedmiu meczach żaden rezerwowy nie znalazł drogi do bramki rywala.
Od początku sezonu problem ze zdobywaniem bramek przez graczy z ławki odciska swoje piętno w Barcelonie. Odczuł to zarówno Ernesto Valverde, jak i Quique Setien. Trenerzy przyzwyczajeni są w trudnych momentach meczu do zerkania na piłkarzy rezerwowych, którzy mogliby wnieść coś nowego do gry drużyny, jednak w Barcelonie często brakuje zawodników, którzy mogliby odmienić losy spotkania. W ostatnich siedmiu meczach żaden rezerwowy nie strzelił ani jednego gola po wejściu na boisko.
Różnica pomiędzy zdobyczami bramkowymi pierwszej jedenastki i rezerwowymi jest bardzo duża. Ci pierwsi strzelili 69 goli we wszystkich rozgrywkach (85,2% wszystkich trafień drużyny), a ci drudzy zaledwie 11 (13,5% trafień). Dodatkowo jedną bramkę samobójczą zdobył zawodnik Slavii Praga.
Od czasu przyjścia do drużyny Quique Setiena, Barcelona zagrała jedenaście meczów, lecz tylko w jednym z nich gola strzelił rezerwowy. Tym zawodnikiem był Arthur, który pojawił się w 72. minucie i zdobył bramkę w pucharowym starciu przeciwko Leganés (5:0). W pozostałych dziesięciu potyczkach gole strzelali jedynie piłkarze, którzy rozpoczynali te mecze w podstawowej jedenastce. W sumie za kadencji Setiena Barcelona zdobyła 20 bramek. Pod wodzą Ernesto Valverde do siatki trafiało sześciu rezerwowych: Arturo Vidal (2 gole), Luis Suárez (2 gole), Ansu Fati (2 gole), Antoine Griezmann (2 gole), Sergio Busquets i Arthur.
Komentarze (24)