Czas od rozpoczęcia treningów do pierwszego meczu powinien być teraz mniej więcej jak w standardowym presezonie, przy założeniu, że zajęcia zostaną wznowione 7 maja, a 14 czerwca planowany jest start rozgrywek. Te daty mogą być jednak bardzo elastyczne z uwagi na szereg zmiennych. Wciąż nie mamy pewności co do przeprowadzenia testów wśród zawodników na obecność koronawirusa, które miały być warunkiem powrotu do pracy, a także przebiegu treningów. Wszystko zależy od ewolucji pandemii i skuteczności przyjętych rozwiązań podczas izolacji zespołu. Ostatniego lata okres między rozpoczęciem treningów i pierwszym meczem wynosił w Primera División średnio 39 dni, a w przypadku Barcelony jeszcze mniej – 33 dni.
Na tym kończą się jednak podobieństwa, ponieważ ta niespotykana sytuacja powoduje dużo innych rozbieżności. Przerwa między ostatnim rozegranym meczem a powrotem do treningów jest w tym przypadku dłuższa i może wynosić średnio 60 dni wśród klubów LaLigi, podczas gdy w trakcie ostatniego presezonu było to 46 dni (Barcelona miała 50 dni przerwy, ale wielu jej zawodników występowało w reprezentacjach, a kilku w turniejach młodzieżowych czy Copa América). Co prawda gracze nie mieli wakacji i po wstrzymaniu zajęć grupowych otrzymali indywidualny plan pracy, aby utrzymać formę, ale jak wskazywali specjaliści, nie da się tego zrobić w domowych warunkach na tak długi okres. Braki będą więc ewidentne.
Warto też dodać, że piłkarze nie będą od przyszłego tygodnia trenować normalnie w grupach na pełnych obrotach. Wciąż będą to zajęcia indywidualne i taki stan może potrwać nawet kilka tygodni. Według Mundo Deportivo praca w zespołach może rozpocząć się 26 maja, czyli zawodnicy ćwiczyliby wspólnie przez 20 dni, według rozpisanego wyżej scenariusza. Tymczasem w trakcie standardowego presezonu liczba piłkarzy w kadrze jest zmienna z uwagi na późniejszy powrót z wakacji np. w związku z obowiązkami reprezentacyjnymi. Wtedy jednak zawodnicy pierwszego zespołu trenują od początku w całkiem sporej grupie, a ponadto dołączają do nich piłkarze rezerw, więc warunki pracy są inne.
Różnica wynika również z organizowania meczów towarzyskich. Podczas letnich presezonów kluby mogą rozegrać ich dowolną liczbę, aby przygotować się do warunków rywalizacji i dopracować pewne szczegóły. W tym przypadku nie będzie o tym mowy, a zawodnicy nie zmierzą się z przeciwnikami do pierwszego oficjalnego spotkania. To oznacza, że pierwsza rywalizacja czeka ich po ponad trzech miesiącach przerwy i to przy optymistycznym scenariuszu. Ostatni mecz Barcelona rozegrała bowiem 7 marca. Z kolei ostatnie spotkanie rozgrywek 2018/2019 odbyło się 25 maja, a start nowego sezonu miał miejsce 16 sierpnia, więc przerwa była krótsza. Okres wznowienia gry z pewnością będzie dla Blaugrany bardzo trudny pod każdym względem.
Komentarze (1)