Robert Fernández: Jestem przekonany, że Luis Enrique wróci do Barcelony

Julia Cicha

15 maja 2020, 14:00

AS, Sport

3 komentarze

Fot. Getty Images

Były dyrektor sportowy Barcelony Robert Fernández udzielił dwóch interesujących wywiadów, w których opowiedział m.in. o trenerach Barçy oraz o transferach.

Luis Enrique: To świetny trener i jestem przekonany, że wróci do Barcelony, bo zna ten klub i sposób, w jaki rozumie się tam piłkę. Nie wystarczy wygrywać, trzeba też dobrze grać. To może być błogosławieństwem lub przekleństwem, ponieważ można się zmienić, by przetrwać. Barça nie może jednak negocjować ze swoim stylem, zawsze grała 4-3-3, z radością, z ryzykiem w obronie, by przemieścić wielu graczy do ataku.

Valverde: Luis Enrique powiedział nam, że chciał odpocząć. W trudnym momencie do klubu przyszedł Ernesto, ponieważ odejście Neymara było dużym ciosem w trakcie presezonu. Do tego Real był lepszy i wygrał superpuchar, co doprowadziło do autokrytyki. Później zostaliśmy jednak liderami tabeli i nikt już nam tego nie odebrał. Zdobyliśmy mistrzostwo i Puchar Króla, to było moje pożegnanie. Z oboma trenerami pracowało mi się bardzo dobrze.

Władza Messiego: Rządzi w tym, w czym powinien. To inteligentny facet, bardziej niż ludzie sobie wyobrażają. Ważne, że jest zadowolony, bo jeśli on czuje się dobrze, wszystko będzie dobrze. Messi jednak nie rządzi, odpowiedzialność spoczywa na dyrektorze sportowym. On jest odpowiedzialny za wszystko, także za to, by trener czuł się pewnie.

Dembélé: Ma wszystkie warunki: gole, grę dwiema nogami, zmianę rytmu… Kontuzje sprawiły, że nie miał regularności. Jest młody i zmieni dynamikę. Dużo za niego zapłacono, bo rynek był wtedy bardzo napompowany. Zawodnicy wytwarzają duże dochody i mają dużą wartość.

Liga Mistrzów: W moim pierwszym sezonie wyeliminowało nas Atlético, w drugim Juventus, a w trzecim Roma. Piłkarze bardzo cierpieli na boisku, a ja na trybunach. Odpadnięcie z Romą sprawiło, że nie przedłużono ze mną umowy.

Paco Alcácer: Mieliśmy Luisa Suáreza i rozważaliśmy wielu kandydatów na tę pozycję, sześciu lub siedmiu zawodników. Luis Enrique i ja pomyśleliśmy o jasnym profilu: młodym, tanim graczu, który zna rozgrywki i przyjdzie do klubu, by się rozwijać. Jego transfer nie miał zaburzyć innych spraw. Alcácer do tego umiał grać na małej przestrzeni i dobrze strzelał. Był najlepszy z branych pod uwagę piłkarzy, myśleliśmy, że Valencia mogła go sprzedać, a on chciałby do nas przyjść i łatwo się zaadaptować. Zawsze współpracowałby z kolegami, co nie jest łatwe.

Inni kandydaci: Przed pozyskaniem Alcácera spotkałem się z innym ważnym zawodnikiem, nie Hiszpanem. Zapytałem się, co zrobiłby, gdyby przez 5-6 meczów musiał siedzieć na ławce. On odparł, że to niemożliwe, że musi grać, ponieważ musi pojechać na mundial.

André Gomes: Szkoda, nikt, nawet on sam nie spodziewał się tego, co się wydarzyło. Zaskoczyło mnie, że André miał tę siłę, by przyznać prasie, co się działo, ale na boisku nie umiał powiedzieć „oto jestem”. Miał 22 lata, miał wszystko, był nawet przystojny. Silny, elegancki, ale nie poradził sobie dobrze z sytuacją. Bardzo cierpiał, widzieliśmy to z bliska. Myśleliśmy, że bardzo nam pomoże, grałby z takimi piłkarzami jak Rakitić, Busquets czy Iniesta. Klub wiele zrobił, by mu pomóc, ale nie udało się, więc postanowiliśmy, że najlepiej będzie, jak odejdzie.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (3)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze