Samuel Eto’o w wywiadzie dla Marki wypowiedział się m.in. na temat uzależnienia Barcelony od Leo Messiego, swojej przeszłości w katalońskim klubie i nie najlepszych relacji z Guardiolą, którego jednak podziwia jako trenera. Z kolei w rozmowie z dziennikarzami Catalunya Radio Kameruńczyk zaapelował o szacunek do Luisa Suáreza w kontekście dyskusji o transferze Lautaro Martíneza.
Marca: Wraca piłka nożna w Hiszpanii. Jak widzisz koniec sezonu LaLigi?
Samuel Eto’o: Jak zawsze, jeśli Barça wygra, wszystko będzie w porządku. Wiem, że wkrótce jest mecz między Mallorcą i Barceloną, dwiema drużynami mojego serca. Nie będę mógł przeżyć tego spotkania na stadionie, ale będę oglądał je w telewizji, żeby wspierać oba zespoły.
Jesteś culé, który był wychowywany na madridistę, to prawda?
Nie mam żadnego problemu z Realem. Dał mi szansę, żeby marzyć o zostaniu piłkarzem. Nie miałem okazji grać w Los Blancos. Odniosłem sukces w innym miejscu i pojawiło się uczucie do Barcelony. Jestem wdzięczny wszystkim, którzy pomogli mi zdobyć te uczucie, i nie zapominam o pięciu czy sześciu latach spędzonych w stolicy Katalonii. Przez dwa czy trzy pierwsze lata naszej Barcelony graliśmy futbol jak z PlayStation. Byliśmy grupą przyjaciół, którzy chcieli być razem, aby dobrze się bawić na boisku i poza nim. Kiedy masz taką drużynę, z taką jakością, jaką mieliśmy, sukces jest zapewniony.
Kiedy wrócisz do Barcelony i w jakim charakterze?
Powrót jest marzeniem, ale obecnie kończę moją karierę i cieszę się długimi wakacjami z rodziną, a ponadto przygotowuję się na przyszłość.
Jak myślisz, gdzie zaczniesz karierę trenerską?
Nie myślę o tym, co będę robić za rok. Myślę tylko o jutrze, o pomocy mojej córce w odrabianiu lekcji, ponieważ nie zawsze miałem okazję to robić. Teraz jestem trochę odłączony i skupiam się na swojej rodzinie. Przygotowuję się ze spokojem.
Czy uważasz, że obecna Barcelona jest zbyt uzależniona od Leo Messiego?
To normalne. Leo jest najlepszym piłkarzem na świecie i najlepszym w historii. Ja, budując zespół, zawsze pytałbym Messiego, kogo chce mieć u swojego boku, w swojej drużynie. Wszystkie ekipy na świecie chciałyby takiego Messiego. Trzeba mu też zapewnić pomoc. Nie może już biegać jak 25-letni chłopak, chociaż czasem dalej to robi. Musimy dać mu najlepszy zespół, aby nadal sprawiał nam radość. Współczuję mu, ale nigdy nie damy mu odejść i odpocząć. Musi grać do siedemdziesiątki, żebyśmy dalej mogli się nim cieszyć.
Kiedyś powiedziałeś, że jesteś zakochany w Pepie jako trenerze, ale nie jako osobie. Co chciałeś przez to powiedzieć?
Podtrzymuję to, co powiedziałem… I nie jestem jedynym, który to mówi. Moje doświadczenie z Pepem w Barcelonie było, jakie było, ale pod względem osobistym nie było takie, jakiego mogliśmy się spodziewać. Wielu piłkarzy mówi to samo na ten temat. Jako trener Pep przygotowuje mecze jak nikt inny. To, jak nas trenował w 2009 roku, było niewiarygodne. Jego sposób patrzenia na futbol pod względem ataku, kontroli, posiadania piłki… Pep był w tym najlepszy. Jako piłkarz miałeś wrażenie, że nie biegasz dużo, ale jeśli to robisz, cieszysz się tym. Są poszczególni trenerzy, przez których kochamy dobrą piłkę. Moim zdaniem ten futbol jest jak wejście do teatru i oglądanie tiki-taki, podawania piłki… Nie jest to jedyny sposób na wygrywanie, ale ten jest wyjątkowy. Był to sposób Pepa.
Uważasz, że Xavi powinien podpisać już kontrakt z Barceloną?
Powiedziałem to już Xaviemu niedawno, że musi wrócić do Barcelony, kiedy Leo jeszcze tam jest, ponieważ z nim wszystko byłoby znacznie łatwiejsze. Xavi jest jednym z tych naturalnych liderów, którzy wiedzą, jak zarządzać emocjami, a ponadto jest bardzo dobrym chłopakiem. Jest bezpośredni, rozumie futbol, a ja nalegałem, że musi wrócić i spróbować osiągnąć coś z Messim.
Zawsze mówiłeś, że Iniesta był najlepszym piłkarzem, z jakim grałeś. Co cię bardziej wściekało, że nigdy nie wygrałeś Złotej Piłki, czy też, że nie otrzymał jej Andrés?
Nigdy nie byłem zły, że nie zdobyłem Złotej Piłki, ponieważ to jest kwestia opinii ludzi. Byłem tylko rozczarowany, wiedząc, że Andrés nigdy jej nie dostał. Kiedy przybyłem do Barcelony, podczas konferencji prasowej zapytano mnie, który piłkarz zwrócił moją uwagę, a ja odpowiedziałem, że Iniesta. Było 70 czy 80 dziennikarzy na sali i patrzyli na mnie, myśląc, że zwariowałem. Cóż, kilka lat później przyznali mi rację.
Wszyscy mamy w pamięci obrazek, jak Luis Aragonés chwyta cię za szyję. Czego nauczyłeś się tamtego dnia?
Dziadek był tym, który decydował o mojej karierze. To on zadzwonił do Begiristaina, żeby powiedzieć mu, że jeśli chce zwycięskiej Barcelony, sprowadzi mnie. Txiki nie mógł mu uwierzyć. A Luis powiedział mi w swoim biurze „nadszedł twój moment, żeby iść do wielkiego klubu. Jeśli pójdziesz do Barcelony, Barça będzie wygrywać”. Txiki nie brał tego na poważnie na początku, ponieważ chciał sprowadzić Brazylijczyka. Luis zadzwonił do Laporty, a ten go wysłuchał. Zawdzięczam mu tę cześć mojej kariery. Emilio Butragueño z Realu Madryt przyjechał potem do mnie, żeby powiedzieć mi, żebym wrócił do Realu, ale już podjąłem decyzję.
Eto’o udzielił również ciekawej wypowiedzi rozgłośni Catalunya Radio:
– Uwielbiam Suáreza. Pisze historię z Barceloną. Jest jednym z najlepszych piłkarzy na świecie na swojej pozycji. Barcelona zawsze musi się wzmacniać, ale też nie trzeba ujmować takiemu generałowi jak Luis Suárez. Na swojej pozycji jest generałem i nie można go porównywać z nikim. Lautaro spisuje się dobrze w Interze i ma perspektywy, ale ludzie maja tendencję do zapominania o najnowszej historii, a Luis napisał ją nie tylko w Barcelonie, ale także w futbolu. Trzeba mu to przyznać. To nie wyklucza sprowadzenia innego zawodnika, żeby wprowadzić większą rywalizację w zespole, wiedząc, że Barça ma przed sobą wiele meczów. Proszę jednak o szacunek dla tego, który napisał historię.
Komentarze (2)