Javier Mascherano, który wrócił w minionym tygodniu do treningów z Estudiantes, skomentował obecną sytuację Barcelony.
- Wiem tylko to, co czytam i słyszę. Nie rozmawiałem z Messim ani z żadnym innym kolegą. To nie moment na przeszkadzanie im, wiedząc, co się dzieje. W Barcelonie panuje kryzys sportowy.
- W klubie wrze. W Barcelonie nie wymaga się tylko wyników, ale też utrzymania stylu gry. Tego domagają się teraz kibice – powrotu do podstaw sprzed paru lat, powrotu do filozofii, która odróżniała Barçę od innych klubów.
- Kiedy zobaczyłem, że zacząłem tracić pozycję w Barcelonie, trudno byłoby odzyskać moje miejsce. Próbowałem przez jakiś czas i było coraz trudniej, mając przed sobą piłkarza, który był ode mnie lepszy. Nigdy nie miałem problemu z zaakceptowaniem, że kolega był lepszy niż ja.
- Z Luisem Enrique, poza szczegółami, utrzymaliśmy styl Barcelony i stosowaliśmy go do perfekcji. Dziś widzę, że Liverpool jest bardzo podobny do tamtej Barçy, choć czasem jest bardziej bezpośredni.
- Kiedy ćwiczyłem strzały, Luis Enrique mówił mi: „nie może być tak, że nie trafiasz tu do siatki”. Ja odpowiadałem, że grałem coraz bardziej cofnięty. Koledzy nalegali, bym wykonał rzut karny, to był bardziej ich pomysł niż moja decyzja.
- Popełniłem błąd w 2015 roku, kiedy nie przywitałem się z ludźmi z River Plate w Japonii. To mój błąd, nie mogę cofnąć czasu. Rozumiem, że wiele osób związanych z River jest na mnie złych. Nie mogę jednak tego cofnąć, nie ma co do tego wracać.
Komentarze (16)