Emili Rousaud: Barça nie może już upaść niżej, Bartomeu ma zerową wiarygodność

Julia Cicha

21 sierpnia 2020, 13:30

Sport

23 komentarze

Fot. Getty Images

Były wiceprezydent FC Barcelony, który odszedł po wybuchu afery Barcagate, udzielił wywiadu dziennikowi Sport i szczerze opowiedział o obecnej sytuacji klubu oraz o zbliżających się wyborach.

Wciąż nie potwierdziłeś, że będziesz startował w wyborach.

Przyspieszam konstruowanie solidnej, silnej grupy, bo sytuacja Barçy z każdej strony jest katastrofą. Konieczni są prestiżowi i uczciwi ludzie, by to wszystko zmienić.

Jaka jest twoja historia miłości do tej drużyny?

Mój ojciec zabierał mnie na Camp Nou, już gdy miałem pięć lat. Jestem z pokolenia culés, które zakochało się w Barcelonie, oglądając Cruyffa. Mówiłem matce, by kupowała mi tylko bieliznę marki Jim, ponieważ reklamował ją Johan.

Od kiedy jesteś socio?

Od 1982 roku. Ojciec dał mi do wyboru: skuter lub zostanie socio. Oczywiście wybrałem to drugie.

Kim byli twoi bohaterowie z Barcelony?

Laudrup ze względu na jego klasę oraz Stoiczkow z powodu charakteru. Lubiłem też bardzo Koemana i Guardiolę. Dzięki Dream Teamowi i Cruyffowi staliśmy się zwycięskim klubem.

Jesteś uważany za świetnego biznesmena. Założyłeś od zera firmę Factor Energia.

Kiedy miałem 33 lata, powiedziano mi, że sektor energetyczny, o którym nie miałem pojęcia, się liberalizował. Zobaczyłem w tym okazję, zapoznałem się z prawem, spełniłem warunki, by otrzymać licencję. W 1999 roku byliśmy pierwszą firmą, której się to udało.

Zrobiliście coś z niczego.

Zaczęliśmy w czwórkę szukając finansowania od drzwi do drzwi. Dziś jest nas 400, zarabiamy ponad 400 milionów euro rocznie i mamy 16 biur w Hiszpanii oraz dwie filie za granicą. Przyjaciele mówili mi, że byłem szalony, ale z wiarą, radością i wytrwałością udaje się czegoś dokonać.

Jak wszedłeś do zarządu Bartomeu?

Poznałem go w siedzibie jego firmy w związku ze sprawami zawodowymi. Powiedziałem mu, że moim największym marzeniem było służenie Barcelonie. Musiał spodobać się mu mój profil, ponieważ zaprosił mnie do zarządu.

Dobrze go znasz?

Organizuje wszystko tak, byśmy nie byli w stanie zobaczyć, co dzieje się wewnątrz, byśmy nie mogli interweniować ani doradzać. To bardzo niejasna osoba pod tym względem, mało transparentna.

Spędziłeś z nim pięć lat.

Pierwsze lata nie były łatwe.

Dlaczego?

Na posiedzeniach zarządu głosuje się w bardzo niewielu sprawach. Jedną z nich był wyrok w sprawie Neymara. Quique Tombas, Maria Teixidor i ja nie głosowaliśmy za. Barto odebrał to jako rodzaj zdrady i od tamtej pory zaczęliśmy otrzymywać mało istotne zadania w klubie. To taka ukryta kara. Byliśmy oddaleni od tego, co naprawdę się działo.

Odmieniliście jednak swoją sytuację…

Tak, z czasem Barto nam „wybaczył” i ponownie dawał nam bardziej odpowiedzialne zadania.

Zyskiwałeś na znaczeniu w zarządzie.

Tak, Barto poprosił mnie, bym przewodniczył jednej z komisji zatwierdzającej wszystkie kontrakty na kwotę ponad 200 tysięcy euro.

Czy Bartomeu pozwala sobie doradzać?

Nie. Na przykład, kiedy widział, że dyrektorzy sportowi byli fatalni, niektórzy mówili mu, by pomyśleć o Monchim, który odchodził z Sevilli. Barto zawsze osobiście dowodził obszarem sportowym. Dlatego mam wrażenie, że ludzie umieszczani tam przez niego byli tylko pionkami.

Można jednak powiedzieć, że mądry Polak po szkodzie…

Kiedy byłem w zarządzie, uważałem, że Barto się mylił, ale dopiero temat kontraktów ws. mediów społecznościowych otworzył mi oczy. Zdałem sobie sprawę, że nas oszukiwano. Mieliśmy komisję do kontroli kontraktów, a okazało się, że dzielono je na mniejsze, by nikt ich nie zobaczył. To było celowe i dlatego postanowiłem odejść.

Nie poprosiłeś wcześniej Barto o dymisję?

Ośmiu członków zarządu chciało odejść, potem dwóch jednak zostało. Jeden z nich musiał mu to powiedzieć, bo dzień później prezydent zadzwonił do nas, by poprosić o naszą dymisję. Jego powody były surrealistyczne.

Zalety i wady Bartomeu.

Opór i wytrwałość są jego zaletami, a główną wadą jest to, że każdemu mówi „tak”, mówi to, co ludzie chcą usłyszeć.

Kiedy zdecydowałeś, że chciałeś być kandydatem zarządu w wyborach?

Rozmawiałem z Cardonerem we wrześniu ubiegłego roku, ponieważ on był oficjalnym kandydatem. Powiedziałem, że jeśli nie chciał, mnie dałoby to wiele radości. Odpowiedziałl, że nie wystartuje i że ja byłbym dobrym kandydatem. Sam Cardoner zorganizował w październiku w swoim domu spotkanie z Bartomeu. Wtedy wszystko się zaczęło.

Miałeś jego wsparcie?

Pod koniec zdałem sobie sprawę, że Barto liczył tylko na trzy osoby: Gómeza Pontiego, Oscara Grau i Jaume Masferrera. Temu ostatniemu dał najdziwniejsze stanowisko. Był na tym samym poziomie co dyrektor generalny, to niezrozumiałe. Takie rozdwojenie kompetencji sprawiło, że to nie działało.

Jaką rolę odgrywa więc członek zarządu?

Jeśli coś pójdzie źle, ryzykuje swoimi pieniędzmi i majątkiem. Musi więc wymagać od prezydenta, by decyzje były transparentne i wspólne. Kiedy odkrywasz, że w rzeczywistości jest inaczej, i masz na to dowody, musisz odejść. Gdyby moje ambicje zostania prezydentem po mianowaniu na wiceprezydenta były większe niż sumienie i uczciwość, zostałbym i odwrócił wzrok.

Czy to ty domagałeś się audytu w sprawie kontraktów Barcagate?

Tak, poprosiłem o to zarząd. Barto nie był przekonany. Dlatego zrobiłem coś, co wyjątkowo mu nie odpowiadało: poprosiłem o audyt w mailu i załączyłem go do wszystkich członków zarządu. Wtedy Barto pomyślał: „już nie ucieknę”.

Nigdy nie będziesz mógł wymazać tego, że spędziłeś z nim pięć lat…

Tak, ale w tym zarządzie wszystko było tak ustawione, by nikt się o niczym nie dowiadywał, przynajmniej nie o ważnych rzeczach. Mam duże wątpliwości w kwestii prawdziwych poczynań Barto.

Nie przekonała cię konferencja prasowa z wynikami audytu?

Nie, bardzo mnie zdenerwowała. Podsumowanie audytu to nie pełne wyniki. Kiedy poznamy pełny raport, będziemy w szoku. Obecnie dzięki platformie Dignitat Blaugrana znajduje się on w sądzie, gdzie wszystko się wyjaśni.

Żałujesz słów, że „ktoś mógł czerpać korzyści finansowe”?

Powiedziałem, że „jeśli zostanie udowodnione”, że zapłacono nierynkową cenę, będzie można powiedzieć, że ktoś czerpał korzyści finansowe. Nikogo nie oskarżyłem.

Zgadzasz się z tym, że Barto nie odszedł „z powodu odpowiedzialności”?

Najlepsza dla klubu byłaby jego dymisja. Barça nie może już upaść niżej. Dla mnie Bartomeu teraz ma zerową wiarygodność.

Czego potrzebuje teraz klub?

Nowego ognia. Od dwudziestu lat jest niewolnikiem Laporty i Rosella, bo obecny zarząd kontynuuje pracę tego drugiego. Barcelona powinna zerwać z tym ciągłym zestawieniem Laporta vs Rosell. Dlatego dobrze byłoby, by kolejne wybory wygrał ktoś nowy.

Uważasz, że Sandro Rosell stoi za którymś kandydatem?

Tak, sam mi powiedział, że chce stworzyć kandydaturę, w której on nie będzie główną widoczną osobą. Dużo mówi się, że chodzi o Jordiego Roche. Dla mnie nie jest to naturalna kandydatura, bardziej słup.

Co obiecujesz, jeśli zostaniesz prezydentem?

Model klubu, który znów pozwoli na stworzenie znakomitej Barçy, będący wzorem na świecie. Powrót do świetności. Przede wszystkim odzyskanie DNA, dumy bycia częścią Barcelony. Będziemy mieli neutralny politycznie zarząd, co jest ważne w obecnym społeczeństwie. Barça nie jest miejscem na uprawianie polityki. Klub zawsze musi być jednak po stronie ludzi, nie pozwolę, by był czyimś instrumentem.

Nie rozmawialiśmy jeszcze o sytuacji finansowej klubu.

Bardzo mnie martwi, ucierpiała przez decyzje sportowe podjęte przez prezydenta: transfery, przedłużenia kontraktów… Wydaliśmy miliard euro w ostatnich latach, a model sportowy nie zadziałał. Mamy ogromne wydatki na pensje, a wartość niektórych graczy spadła. Barça jest w jednym z najtrudniejszych momentów w swojej historii. Jeśli dalej tak będzie, będziemy musieli wspólnie ją ocalić.

Jak oceniłbyś zatrudnienie Ronalda Koemana?

To decyzja nastawiona na efekt. Zatrudnienie legendy Barcelony w celu ukrycia rzeczywistości. Życzę mu wiele szczęścia i dobrych decyzji, ale w kolejnych miesiącach gramy o wiele rzeczy.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (23)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze