Ivan Rakitić pożegnał się dziś z Barceloną. Chorwat podczas specjalnie zwołanej konferencji prasowej podsumował swoją karierę w katalońskim klubie i opowiedział o powodach swojego odejścia.
Na początek głos zabrał prezydent Bartomeu: Dzień dobry, dziękuję za przybycie na to pożegnanie i dzielenie z Ivanem tych tak wyjątkowych chwil. Chciałbym pożegnać się z przyjacielem i piłkarzem, który był z nami przez sześć sezonów, rozegrał 310 meczów, jest czwartym obcokrajowcem z największą liczbą występów i zawodnikiem, który przeszedł do historii. Zdobył trzynaście trofeów, a w finale Ligi Mistrzów w Berlinie strzelił gola. To było wymarzone sześć lat, a Ivan był kluczowym graczem tego zwycięskiego zespołu. Dziś mówimy mu „żegnaj, zobaczymy się wkrótce”, ponieważ dalej będzie grał w piłkę w innym klubie. Żegnamy się ze wspaniałym piłkarzem, ale przede wszystkim wspaniałą osobą. Chcę podziękować ci za te sześć sezonów i za wszystko, co wniosłeś. Pamiętam, że latem 2014 roku powiedziałeś, że przyszedłeś tu, żeby zapisać się w historii, i dokonałeś tego. Mam nadzieję, że w swoim sercu będziesz miał Barcelonę, to miasto i Katalonię. W swoim imieniu i wszystkich culés dziękujemy ci za wszystko, co zrobiłeś.
Przemówienie: Dziękuję wszystkim za przybycie. Dziękuje prezydentowi za jego słowa. Chcę podziękować za umożliwienie mi pożegnania się ze wszystkimi, którzy noszą Barcelonę w sercu. To było sześć lat, podczas których Barça była moim domem. Zawsze czuliśmy się tu spektakularnie, całe miasto i ludzie dali nam ciepło, które chcieliśmy czuć. Najbardziej zapamiętam ten ludzki aspekt. Pod względem zawodowym jako piłkarz zawsze starałem się dawać z siebie wszystko. Ci z was, którzy mnie znają, wiedzą, że nigdy z mojej strony nie zabrakło wysiłku i zaangażowania. Żyję piłką nożną 24 godziny na dobę, poza moją żoną i moimi dwiema księżniczkami jest dla mnie wszystkim. Zakochałem się w futbolu w wieku czterech lat i trwa to do dziś. Cieszyłem się każdym meczem na Camp Nou. Rozegranie 310 spotkań w Barcelonie jest czymś, czego nie wyobrażałem sobie jako dziecko. Zdobycie tych wszystkich trofeów było wyjątkowym doświadczeniem. Dziękuję wszystkim, którzy sprawili, że to było możliwe. Prezydentowi, Zubizarrecie, Raúlowi Sanllehíemu. Dziękuję wszystkim trenerom, członkom sztabu, fizjoterapeutom, całej dyrekcji, zawsze czułem od nich ciepło. Zostanie mi w pamięci poranne pożegnanie z zespołem, także kiedy żegnałem się z szefem kuchni Martą, zobaczenie łez personelu… Wiele to dla mnie znaczyło. To właśnie chciałem przekazać jako osoba. Mam nadzieję, że culés cieszyli się i walczyli razem ze mną w trakcie tych sześciu lat, w których były piękne chwile, ale również nie tak piękne. Dziękuję trybunom, kibicom, którzy zawsze tam byli. To bardzo piękne, kiedy wychodzi się na boisko i skandują twoje imię. Chcę podziękować wszystkim, którzy to umożliwili. Chcę też wykorzystać okazję, żeby pożegnać się z Juanem Carlosem Unzué, który był bardzo ważny w szatni, i podziękować mu za to, jak mnie traktował. Był bardzo wyjątkową osobą. Zawsze będziecie mieli we mnie wielkiego kibica.
Wyjątkowa chwila: Wybranie jednego momentu jest trudne. Barcelona jest drużyną, w której rozegrałem najwięcej sezonów, przez te sześć lat przeżyłem tu piękne chwile. Jeśli mam wybrać jeden moment, byłby to finał w Berlinie. Również klubowe mistrzostwo świata zdobyte później w Japonii. Każde trofeum czy mistrzostwo Hiszpanii było wyjątkowe. Pamiętam też mój pierwszy tytuł - Puchar Króla. Jestem bardzo zadowolony i dumny z tego, co osiągnąłem, oraz z tego, że mogłem przekazać to, kim jestem i jak żyję.
Porażka z Bayernem 2:8: Nie chcę rozpamiętywać ostatniego meczu. Wiemy, co się wydarzyło. Jesteśmy pierwszymi, którym się to nie podobało, ale było też wiele innych momentów, w których byliśmy po drugiej stronie. Takie spotkania to czas na refleksję, analizowanie wielu rzeczy, ale również pogratulowanie drugiemu zespołowi. Szkoda, że nie mogłem zagrać w tym ostatnim meczu. Ci z was, którzy mnie znają, wiedzą, że zawsze chcę występować i złościło mnie, że nie mogę walczyć. Jest jednak wiele pięknych i wyjątkowych chwil, które zapamiętam.
Negocjacje: Zawsze będę bardzo wdzięczny prezydentowi za wszystko. Za całe traktowanie przez te lata. Oczywiście klub wiedział, że mam szczególny związek z Sevillą, gdzie przeżyłem wyjątkowe chwile, ale jutro będzie czas, żeby o tym rozmawiać. Dziś tematem jest Barca, przeżyłem tu wspaniałe lata. Najważniejsze było uzyskanie tego, co najlepsze dla trzech stron, i osiągnęliśmy to.
Możliwe odejście Messiego i innych weteranów: Każdy piłkarz przeprowadza własną analizę, a ja wierzyłem, że nadszedł mój czas. Nie wiem, co zrobi Messi i inni, trzeba ich o to zapytać. Rozmawiałem z zarządem i wszyscy byliśmy zadowoleni. Jestem przekonany, że podobnie będzie w innych przypadkach.
Sezon bez trofeum: W ostatnich sezonach byliśmy blisko, żeby znów wygrać jak w 2015 roku. Futbol udowodnił, że nie ma zasad, i przydarzyły nam się rzeczy, które trudno wyjaśnić. Czasem chodzi o drobne szczegóły czy odrobinę szczęścia, które sprawiają, że los się do ciebie uśmiecha albo nie. Nie tak miało być. Jestem jednak przekonany, że ta sytuacja się zmieni. Życzę dużo szczęścia Barcelonie i jestem przekonany, że znów będzie zdobywać wiele trofeów.
Barça traci jako wzór: Nie sądzę, żeby tak było. Wielu kolegów z reprezentacji przekazuje mi, że Barça to Barça. To największy klub na świecie i to się nie zmieni. Trafienie do Barcelony jest marzeniem dla każdego piłkarza i zdaję sobie sprawę z trudności, żeby zostać tu na wiele lat. Klub osiągnął to, że sezon jest uznawany za dobry tylko wtedy, gdy zostanie zdobyta duża liczba trofeów. Futbol jest jednak skomplikowany i nie jest łatwo zdobywać tyle trofeów co sezon. Barça zyskała szacunek piłkarskiego świata i tak zostanie.
Złe ostatnie lata i możliwe oferty: Nie powiedziałbym, żeby ostatnie dwa lata były złe. Dla mnie najlepszy był przedostatni sezon, mimo plamy z Liverpoolem. Wtedy czułem się najszczęśliwszy i bardzo ważny. Później przyszły te mecze i zostawiły nas z bólem. Biorąc pod uwagę średnią rozegranych spotkań na sezon, jestem obcokrajowcem z najlepszym bilansem w Barcelonie i moim zdaniem, aby to osiągnąć, trzeba wiele rzeczy robić dobrze i podążać w odpowiednim kierunku. Zawsze rozmawialiśmy o ofertach, zarząd mnie zna i zawsze byliśmy bardzo bezpośredni. Najważniejsze było uzgodnienie najlepszej wersji dla wszystkich stron. Nie ma jednak lepszego miejsca niż Barcelona.
Odejście z zadrą: Nie, ani trochę. Przede wszystkim wiem, jak działa futbol. Jestem osobą otwartą, z którą można porozmawiać, i to zrobiliśmy. Jestem bardzo wdzięczny za to, jak byłem traktowany przez te wszystkie lata i nie ma miejsca na żadną zadrę, ponieważ szczęście jest tak silne i piękne, że zapamiętam tylko to.
Jak chciałbyś zostać zapamiętany?: Najważniejsze, żeby wśród culés został obraz Rakiticia skromnego, normalnego, wyrażającego zażyłość, a także wysilającego się i poświęcającego się dla Barcelony i swoich kolegów. Nie było lepszego poranka niż wtedy, kiedy po wypiciu kawy musiałem jechać do Ciutat Esportiva i trenować. Robiłem to na 100% od pierwszego dnia do dziś.
Końcówka sezonu: Widzieliśmy we wszystkich meczach po kwarantannie, że były bardzo trudne. Nie było łatwo grać na pustych stadionach, bez wsparcia kibiców. Wszystkie spotkania były na krawędzi. Zaczęliśmy bardzo dobrze. Mieliśmy jednak pecha, remisując w Vigo, a później małe szczegóły, z tymi remisami, sprawiły, że LaLiga nam uciekła. Real miał również szczęście, wygrywając cztery czy pięć meczów po rzucie karnym i wyniku 1:0. Trzeba mu jednak pogratulować.
Trenerzy i koledzy: Jestem wdzięczny trójce trenerów. Oczywiście Luisowi Enrique, który sprawił, że moje przybycie było możliwe. Cieszyłem się również pracą z Ernesto oraz Quique i jestem bardzo wdzięczny za każdy moment i wszystkie szczegóły, których mnie nauczyli. Miałem najlepszych kolegów. Jeśli muszę wskazać jednego czy dwóch, wybiorę Andrésa i Xaviego. Współżycie z nimi na co dzień było wspaniałe, a na boisku było nauką. Jestem im bardzo wdzięczny, obaj bardzo mi pomogli, kiedy tu trafiłem. Rok z Xavim był dla mnie bardzo ważny, to samo dotyczy Andrésa, który później był jednym z najlepszych przyjaciół, jakich dało mi sportowe życie.
Świętowanie bramki przeciwko Barcelonie: Mój szacunek do Barcelony jest maksymalny i oczywiście nie będę celebrował gola. Będę bardzo uważnie śledził to, co się tutaj dzieje. Jeśli przyjdzie taki moment, nie będę celebrował gola, ponieważ noszę Barcelonę w sercu.
Rola trenera w odejściu: To bardziej poczucie, że nadszedł mój moment, niż przesłanie trenera. Byłem bardzo podekscytowany możliwością przeniesienia się do Sevilli.
Żałujesz czegoś?: Wiem, że zawsze można wszystko zrobić lepiej. Najważniejsze jest to, że zawsze starałem się dawać z siebie wszystko co najlepsze. Później to kwestia opinii, ale zawsze chciałem robić wszystko najlepiej jak się da. Jeśli ktoś potem uważa, że zrobiłem coś źle, czuję to w sercu, ponieważ moim zamiarem zawsze było robienie wszystkiego jak najlepiej, zawsze miałem dobre zamiary i nigdy nie brakowało mi szacunku. Jestem wdzięczny klubowi i zabiorę to ze sobą.
Przyszłość Messiego: Pierwszą i najlepszą opcją dla wszystkich piłkarzy zawsze jest Barcelona. Potem każdy zawodnik ma swoje pomysły i musi podjąć swoją decyzję, a ja wolę mówić o mojej, na temat pozostałych nic nie wiem. Trzeba szanować każdą decyzję. Ja też podjąłem swoją. Dla mnie pierwszą opcją zawsze musiałaby być Barça.
Koniec epoki: Nie, to nie jest koniec epoki. Nie lubię mówić o tym w ten sposób. Jestem bardzo dumny z tych wszystkich lat w Barcelonie po rozegraniu 310 meczów w najlepszym klubie na świecie i zdobyciu trzynastu trofeów. Po sześciu latach nie było łatwo odejść. Jestem bardzo wdzięczny za wszystkie szczegóły. Myślę, że każdy piłkarz musi myśleć o tym, kiedy nadejdzie moment na odejście, a teraz on nadszedł u mnie, nic więcej. Czuję się dumny, szczęśliwy i wdzięczny wszystkim socios oraz kibicom Barcelony.
Co myślisz o sytuacji Messiego?: Miałem zbyt wiele do myślenia na swój temat, żeby myśleć o innych piłkarzach. Szanuję decyzje wszystkich zawodników i jak już powiedziałem, każdy musi podjąć swoją. Przede wszystkim szanuję Barcelonę, jest częścią mojego życia i mojego serca. Mówię o swojej sytuacji i o tym, że uznałem, że to był odpowiedni moment na odejście. Każdy musi zrobić to, co uważa, że dla niego najlepsze.
„Przybyłem do Barcelony sześć lat temu. Dziś przewracam wspaniałą stronę w mojej karierze. To był zaszczyt wkładać tę koszulkę. Chciałbym podziękować wszystkim bez wyjątku. Mojej rodzinie, kolegom z drużyny, trenerom, członkom sztabu, pracownikom klubu i kibicom. Do zobaczenia wkrótce” – napisał na Twitterze Rakitić.
Komentarze (67)