Carles Puyol wraz z Ikerem Casillasem i Javierem Tebasem wziął udział w Festiwalu Sportu w Mediolanie. Przy okazji były obrońca i kapitan FC Barcelony udzielił kilku ciekawych wypowiedzi na temat obecnej sytuacji w zespole Blaugrany oraz swojej kariery.
- Jako culé nie chciałem, żeby Messi odszedł, ale to jest futbol. Ostatecznie postanowił zostać, mówił niedawno, że jest zmotywowany, że ma chęci do gry, i mamy nadzieję, że będzie mógł pozostać z nami przez wiele lat. To ogromny plus dla LaLigi, bo Messi jest jednym z najlepszych na świecie.
- Być może Iker wolałby Barcelonę bez Messiego (śmiech). Jednak wszyscy fani futbolu są w jakiś sposób związani z Messim, ponieważ jego gra jest fascynująca.
- Człowiek jest ciekawy zmiany, ale potem musi ocenić wiele spraw. Miałem ten zaszczyt, że grałem w Barcelonie, i noszę ją w sobie. Okoliczności były sprzyjające, klub zawsze na mnie liczył. W 2014 roku miałem problemy z kolanem i zrezygnowałem z gry, jednak przez poprzednie piętnaście lat występowałem w pierwszej drużynie.
- Otrzymałem oferty z Włoch i Anglii. Nigdy nie ukrywałem, że chciałbym występować w Milanie, grać z Paolo Maldinim, który jest moim idolem. Milan był wtedy w dobrej formie, ale jestem bardzo szczęśliwy, że zostałem w Barcelonie.
- Nigdy nie myślałem o Złotej Piłce. Kiedy gra się z Messim, Cristiano Ronaldo, Xavim czy Casillasem, trudno powiedzieć, kto jest lepszy. To strzelone gole robią różnicę, a Messi i Cristiano rywalizowali ze sobą pod tym względem. Xavi i Iniesta byli wielkimi piłkarzami, ale nie byli zauważani, mimo że ciężko pracowali.
- W reprezentacji mieliśmy szczęście, że graliśmy z wyjątkowym pokoleniem osób, które były ważne dla zespołu. Iker był kapitanem, ale z przyjemnością przyjmował nasze rady. Nie był kapitanem, który wprowadza dyktaturę. To jest najważniejsza wartość. Jeśli zespół nie jest zjednoczony, trudno mu osiągnąć cel.
- Ja debiutowałem w El Clásico, w którym padł remis 2:2 na Camp Nou. Jeśli jednak miałbym wybrać jeden mecz z Realem, byłby to ten wygrany 6:2 na Bernabéu. To był nasz pierwszy sezon za kadencji Pepa Guardioli. Bardzo dobrze rozpoczęliśmy LaLigę, ale potem Real odrabiał straty. Zostawały trzy mecze, brakowało nam czterech punktów i zwycięstwo w tamtym spotkaniu było rozstrzygające. Pamiętam jednak również, co wydarzyło się rok wcześniej, kiedy musieliśmy zrobić szpaler Realowi. Chciałem, żeby tamten mecz jak najszybciej się skończył. Przegraliśmy 1:4, ale Real mógł strzelić jeszcze więcej goli.
Komentarze (14)