Po spotkaniu z Alavés na postawę swoich piłkarzy przy wykańczaniu akcji narzekał sam Ronald Koeman. Trener nawet po wygranej rywalizacji z Juventusem uznał, że konfrontację można było rozstrzygnąć wcześniej. Gra Barcelony nie jest idealna, ale w każdym meczu podopieczni holenderskiego szkoleniowca mają kilka szans na zdobycie bramki, czego jednak ostatnio nie potrafią wykorzystywać. Początek LaLigi był w tym kontekście obiecujący, ponieważ w pierwszych dwóch starciach Katalończycy strzelili siedem goli. W kolejnych czterech pojedynkach Barça jednak tylko trzykrotnie trafiała do siatki, co kosztowało stratę aż dziesięciu punktów. W tych konfrontacjach zawodnicy Barcelony oddali 54 strzały, z czego 22 celne, co pokazuje, że potrafią wypracować sobie pozycję do oddania uderzenia. Jak podaje Sport, w ośmiu dotychczasowych pojedynkach Barça stworzyła sobie 104 szanse, miała 47 celnych strzałów, ale zaliczyła tylko 17 trafień. Drużyna Koemana na zdobycie jednej bramki potrzebuje więc ponad sześciu okazji.
Barça nie potrafi też wykorzystywać stałych fragmentów gry. Katalończycy nie zdobyli żadnej bramki po rzucie rożnym, choć wykonali już 53 kornery, z czego 14 w ostatnim spotkaniu z Alavés. Jeżeli chodzi o rzuty wolne, loty obniżył Leo Messi. Argentyńczyk nie strzelił gola z tego stałego fragmentu gry od 16 lipca bieżącego roku. Cadena SER informuje, że w ostatnich 41 meczach Messi oddał 44 uderzenia, ale tylko raz udało mu się pokonać bramkarza rywali. Warto dodać, że rok temu Barcelona miała już w listopadzie dwa strzelone gole po rzutach rożnych i kolejne dwa po rzutach wolnych.
Dużym problemem jest to, że właśnie Messi jest daleki od swojej optymalnej dyspozycji strzeleckiej. Mimo że 33-latek wystąpił we wszystkich meczach LaLigi, tylko raz zdołał wpisać się na listę strzelców i ma na koncie jedną ze swoich najgorszych serii w tych rozgrywkach. Zdobył też dwie bramki w Lidze Mistrzów. Wszystkie te trafienia zanotował jednak po uderzeniach z rzutów karnych, choć oddał już 46 strzałów. Powodów słabszej skuteczności Messiego może być więcej niż tylko źle nastawiony celownik. Media wymieniają w tym kontekście możliwe zmęczenie, ponieważ Argentyńczyk gra wszystko od pierwszej do ostatniej minuty, a także dokładne krycie przez rywali, którzy koncentrują się na pilnowaniu gwiazdora Barcelony.
Dumie Katalonii wyraźnie brakuje bramkostrzelnego napastnika, ale przynajmniej do stycznia będzie musiała radzić sobie w obecnym składzie personalnym, a prawdopodobnie również do końca sezonu. W składzie znajdują się jednak piłkarze, którzy potrafią strzelać gole, a do meczu z Alavés znakomicie prezentował się w tym kontekście Ansu Fati. Dodatkowo zakończenie fatalnej serii Antoine’a Griezmanna może wprowadzić w tym zakresie odrobinę optymizmu, podobnie jak bramki zdobywane przez Ousmane'a Dembélé. Praca nad wykańczaniem akcji powinna być jednak w najbliższym czasie jednym z głównych obiektów zainteresowań Ronalda Koemana.
Komentarze (16)