Były członek zarządu FC Barcelony Xavier Vilajoana, który odpowiadał za futbol młodzieżowy i kobiecy w klubie, zaprezentował swoją kandydaturę w następnych wyborach prezydenckich. Podkreślił, że w jego obozie nie będzie nikogo z byłych władz klubu, ale chce wykorzystać doświadczenie zdobyte w ostatnich latach. Ponadto zamierza postawić na La Masię i dalej pracować z Ronaldem Koemanem.
Dlaczego przedstawiłeś swoją kandydaturę?
Uważam się za człowieka klubu. Byłem tu zawsze, gdy mnie o to proszono, ceniono moje doświadczenie i wiedzę, niezależnie od tego, kto był prezydentem. Pragnę pracować dla dobra Barcelony, którą mam w sercu od dziecka. Żyłem w klubie jako syn dyrektora, zawodnik i w końcu członek zarządu. Przeżywałem momenty radości i rozczarowania. Chcę poświęcić klubowi ważną część mojego życia. Czuję się związany z Barceloną i zakochany w niej, co jest ważne do podjęcia takiego wyzwania. Nadzieja i marzenie o zostaniu prezydentem muszą ewoluować, nie pojawiają się z dnia na dzień. W trakcie tej ewolucji stwierdzasz, że nadszedł odpowiedni moment. To nie jest kwestia pięciu czy sześciu lat, ale ostatniego roku. Szczerze mówiąc, uważam, że jestem najlepszym kandydatem, inaczej bym nie zgłosił swojej kandydatury. Jestem bardzo samokrytyczny i wymagający. Lubię słuchać i rozmawiać. Uważam, że potrzebujemy lidera integracyjnego, a nie agresywnego.
O jakiej Barcelonie marzysz?
O takiej złożonej z wychowanków. Piłkarz spoza klubu, bez względu na to, jak dobry będzie, nigdy nie przewyższy wychowanka pod względem rozumienia gry i dodatkowego plusa w postaci wyszkolenia w La Masii. Jestem przekonany, że w trzy czy cztery lata w pierwszym zespole może być 50% zawodników z cantery. Takie jest wyzwanie klubu w obecnej sytuacji, a ja bardzo dobrze znam futbol młodzieżowy. Moim celem jest wzmocnienie wszystkich zasobów, aby tak się stało.
Tracisz czy zyskujesz głosy na tym, że byłeś członkiem poprzedniego zarządu?
Każde doświadczenie ma wartość. Lubię patrzeć przed siebie, ale też analizować, co zostało zrobione dobrze, a co źle, i wykorzystać to. Chcę przekonać socio, że bycie członkiem zarządu wiąże się z doświadczeniem i możliwością uczenia się na błędach i sukcesach.
Jesteś przygotowany na przekonanie Messiego do pozostania w klubie?
Messi jest i będzie najlepszym piłkarzem w historii futbolu. Najpierw spotkam się z nim, wysłucham go i w zależności od tego, co powie, złożę mu propozycję. Myślę, że zanim powiem, co bym zrobił, ważne jest poznanie sprawy z pierwszej ręki. Dialog osobisty jest dla mnie bardzo ważny.
Jaka jest pierwsza rzecz, którą byś zrobił, gdybyś został prezydentem?
Otworzyłbym okna, żeby wpuścić świeże powietrze. Później zabrałbym się do pracy.
Koeman nadal byłby trenerem Barcelony?
Tak. Będzie trenerem, ponieważ już nim jest. Koeman jest odważnym szkoleniowcem, nie boi się stawiać na młodych ludzi. Zawsze tego chciałem, a te projekty muszą być rozwijane. Koeman dopiero zaczął pracę i potrzebuje czasu.
Co było najlepsze, a co najgorsze w zarządzie Bartomeu?
To nie ja powinienem oceniać dobre i złe strony zarządu. To znajduje się w rękach socios. Ja mogę wypowiadać się na temat mojego obszaru działalności. Wyraźnie postawiłem na futbol młodzieżowy, do tego stopnia, że drużyna rezerw i juvenil są najmłodsze w historii. Udało nam się zachować 95% pokolenia, podczas gdy wcześniej był wyciek talentów z Barcelony.
Czy wiesz, jak twoja kandydatura została odebrana przez byłych kolegów z zarządu?
Podczas ostatniego posiedzenia zarządu powiedziałem im, że będę kandydował, a oni przyjęli to normalnie. Ich odpowiedzią było dodanie mi sił i odwagi.
Możesz podać jakieś nazwisko członka twojej drużyny?
Nie chodzi o nazwiska, ale o profile. Moja kandydatura nie będzie polegała na nazwiskach, ale na projektach. Szukałem ludzi z doświadczeniem i wiedzą w obszarach, którymi będą się zajmować. Oczywiście będzie wśród nich mój brat David. Najważniejsze jest dla mnie to, żeby otaczali mnie ludzie, którzy mówią to, co myślą, a w głowie mają tylko interes klubu.
Nie sądzisz, że ludzie szukają teraz nowej iskry, która pomoże ustabilizować klub w dobie pandemii?
Oczywiście jest to moment, w którym klub, kraj i cały świat zmaga się z trudną sytuacją finansową z powodu pandemii. Chcę tylko przekonać socio, że bycie w zarządzie ma dużą wartość w momencie, w którym sytuacje trzeba załatwiać szybko. W mojej drużynie nie będzie żadnego członka zarządu, który podał się do dymisji. Nie bez powodu, tylko dlatego, że mam określony sposób myślenia, który wymaga zespołu o określonych cechach.
Co byś zrobił z Espai Barca?
Obecna sytuacja finansowa klubu wymusza ponowne rozważenie tego projektu w obecnym kształcie. Socio zasługuje na nowe Camp Nou na miarę XXI wieku, ale pozostałe projekty zostaną przeanalizowane, a koszty i sposób finansowania zostaną wycenione. Ostatnie słowo będzie należało do socios.
Czy będziesz tak fanatycznym prezydentem, jak to pokazałeś ostatnio w mediach społecznościowych?
Nie przywykłem do takich wybuchów. Miałem jeden w trakcie El Clásico po kontrowersyjnej akcji. Przyznaję, że forma nie była odpowiednia, ale sensu nie zmieniłbym ani trochę. Nie uważam się za fanatyka, ale za pasjonata. Jeżeli jesteś prezydentem klubu, musisz być poprawny, ale nie słaby. Trzeba mieć mocny osąd. Lubię mówić to, co myślę, i to robić.
Jak Messiego może przekonać do pozostania ktoś, kto był w poprzednim zarządzie?
Zawsze będę mówił prawdę socio. Debatowanie teraz, co może się wydarzyć po spotkaniu, które może być kluczowe, nie wydaje mi się właściwe. Mam argumenty, żeby go przekonać, ale nie mogę o nich mówić, dopóki nie wysłucham drugiej strony.
Czego nie powtórzyłbyś z mandatu Bartomeu?
Zawsze można się uczyć z sukcesów i porażek. Pewne rzeczy zrobiłbym inaczej, gdybym był prezydentem, ale byłem w zarządzie złożonym z 19 członków. Mówiłem o tym, z czym się nie zgadzam, ale nie lubię niczego narzucać, wolę przekonywać. Czasem się to udawało, a czasem nie. Jeśli nie zgadzasz się z siedmioma rzeczami, a w dwóch udaje ci się kogoś przekonać, masz swój wkład. Jeśli odchodzisz lub idziesz na emeryturę, nie możesz niczego zmienić.
Czy Komisja Zarządzająca powinna negocjować obniżkę wynagrodzeń?
To ona sprawuje władzę w klubie i trzeba szanować ludzi, którzy rządzą. Nie do mnie należy krytykowanie czy ocenianie. Uważam, że jeśli podejmują takie działania, to dlatego, że uważają, że to będzie najlepsze dla klubu.
Czujesz się kandydatem kontynuatorem poprzednich władz?
Byłem krytykiem wielu rzeczy w zarządzie. Będę robił to, co najlepsze dla Barcelony, będąc świadomym tych rzeczy, które nie zostały zrobione dobrze, ale także tych, które się udały. Projekty będą kontynuowane, kończone lub modyfikowane. Dlaczego trzeba zerwać ze wszystkim, co było wcześniej? Nie myli się tylko ten, kto nic nie robi i nie podejmuje decyzji.
To dlaczego trzeba wietrzyć biura?
Chodzi o to, że nie z wszystkim trzeba zrywać. Myślę jednak, że w czasach, które przeżywamy, bardzo zdrowe jest otwarcie okien, gdy wchodzi się do jakiegoś miejsca.
Jak wyjaśnisz transfery takich piłkarzy jak Matheus czy Gaia?
Byłem odpowiedzialny za futbol młodzieżowy od ośmiu miesięcy. Moja krytyka dotyczyła m.in. przejścia z etapu cadete do juvenil. U mnie 95% piłkarzy z rocznika 2004 przedłużyło umowy. Mój sposób myślenia był inny niż dyrekcji sportowej. W wyniku tej wewnętrznej walki futbol młodzieżowy został odizolowany od dynamiki pierwszego zespołu. Chciałem oddalić futbol młodzieżowy od podejścia bazującego na rezultatach. Moja krytyka doprowadziła do zmiany w strukturze futbolu młodzieżowego.
Rozważasz pakt z którymś z kandydatów? Rosellem lub Laportą?
Mam swoje projekty, ale lubię słuchać. Jeśli ktoś do mnie zadzwoni, wysłucham go jak zawsze.
Ramon Planes ma miejsce w twoim projekcie?
Gdy będzie pracował dla Barcelony, nie będę wątpił w jego pracę, ale przyjdę z drużyną, z jej koncepcjami w obszarze sportowym. Do zakończenia sezonu nie podejmiemy jednak żadnej decyzji w tym temacie.
Czy istnieje ryzyko, że Barcelona stanie się spółką akcyjną?
Jedna rzecz jest dla mnie jasna. Klub jest własnością socios i musi tak pozostać. Stanowi to o sile historii Barcelony. Nie można zrozumieć Blaugrany bez tej struktury własności. Wydawałoby mi się to okropne. Jeśli będę prezydentem Barcelony, nie dojdzie do tego.
Komentarze (7)