Barcelona musi próbować zmienić swoją trudną sytuację w LaLidze, a okazja ku temu będzie już jutro, kiedy drużyna Ronalda Koemana zmierzy się z Levante. Zespół z Walencji nie ma korzystnego bilansu na stadionie Blaugrany, ale w ostatnich latach potrafił dać się we znaki Katalończykom.
Levante jeszcze nigdy nie zdobyło nawet jednego punktu na Camp Nou. Barcelona wygrała wszystkie siedemnaście meczów na swoim stadionie (czternaście w LaLidze) i ma w nich bilans bramkowy 59:11. W ostatnich dziesięciu takich spotkaniach Levante zdołało strzelić tylko trzy gole. Dodatkowo to właśnie po spotkaniu z drużyną z Walencji w sezonie 2018/2019 Barca świętowała swoje ostatnie mistrzostwo. Co ciekawe, taka sytuacja miała miejsce jeszcze dwukrotnie w historii, w 2005 i 2011 roku, ale wówczas Duma Katalonii grała na stadionie rywali. Dobrą formą w starciach z Levante wykazywał się Messi, który w ostatnich dziewięciu meczach za każdym razem miał bezpośredni udział przy choć jednym golu. Argentyńczyk zdobył w tych konfrontacjach dwanaście bramek i zanotował dziesięć asyst.
Drużyna z Walencji zajmuje obecnie 18. miejsce w LaLidze i znajduje się w strefie spadkowej, a w jedenastu spotkaniach wygrała zaledwie dwa razy. Są jednak także powody, by nie lekceważyć Granotas. Ten zespół musiał co prawda czekać ponad dwa miesiące na zwycięstwo, ale dzięki serii pięciu remisów 1:1 z rzędu nie przegrał już od 18 października. Rywale nie byli w tym okresie najmocniejsi (Celta, Granada, Alavés, Elche, Real Valladolid), za to z pewnością można docenić wygraną z Getafe 3:0 w ostatniej kolejce.
Czołowymi piłkarzami Levante wciąż są José Luis Morales (cztery gole i jedna asysta) oraz Roger Marti (trzy bramki i dwie asysty), na których Barça będzie musiała uważać. Tym bardziej, pamiętając o dobrej postawie tych graczy przy dwóch porażkach Blaugrany na Estadio Ciutat de Valencia 1:3 i 4:5 w ostatnich latach. Zwłaszcza druga z wymienionych klęsk była bolesna, ponieważ Barça Ernesto Valverde straciła wówczas w przedostatniej kolejce szanse na rozegranie sezonu bez porażki. Jutro w ekipie Paco Jémeza zabraknie za to José Campanii, mającego na koncie debiut w reprezentacji Hiszpanii, oraz Enisa Bardhiego, kolejnego zawodnika, który dał się Blaugranie we znaki w 2018 roku. W Barcelonie nie zagra m.in. Ansu Fati, który swoim dubletem zapewnił Katalończykom wygraną w ostatnim pojedynku z Levante (2:1). Jutrzejsza rywalizacja może być ciekawa, ponieważ poprzednie siedem meczów między tymi zespołami to cztery zwycięstwa Blaugrany i trzy wygrane ekipy z Walencji, a padło w nich aż 28 bramek.
Komentarze (5)