Przy okazji ostatnich czterech wizyt na Camp Nou w LaLidze Los Che udało się uzyskać tylko jeden punkt, a dodatkowo przegrali też w półfinale Pucharu Króla 2017/2018. Poprzedni mecz z Valencią na stadionie Barcelony był dla gospodarzy bardzo udany. Katalończycy zwyciężyli 5:2, choć pomóc im mogło to, że trzy dni wcześniej zwolniony został Marcelino, a drużynę objął Albert Celades. Doskonale to spotkanie wspomina zwłaszcza Frenkie de Jong. Holender strzelił wówczas swojego pierwszego gola w barwach Blaugrany, a dodatkowo zanotował asystę przy trafieniu Ansu Fatiego. De Jong ostatnio prezentował bardzo dobrą formę i Ronald Koeman będzie liczył, że jego podopieczny nawiąże do tamtego występu.
Niebezpieczni w kryzysie
Valencia potrafiła być jednak groźnym rywalem dla Barcelony na jej stadionie w innych kryzysowych sytuacjach, co udowodniła w sezonie 2018/2019. Już wtedy Los Che, zajmujący dopiero ósme miejsce w tabeli, byli bliscy pokonania zmierzającej po mistrzostwo Barcelony, ponieważ po 32. minutach prowadzili 2:0. Messi swoimi dwiema bramki zdołał jednak doprowadzić do wyrównania.
Argentyńczykowi nie udało się już odrobić strat 17 kwietnia 2016 roku, gdy Valencia ostatnim razem wygrała na Camp Nou. Drużyna z Mestalla także wtedy podeszła do spotkania z kłopotami, mając od dwóch tygodni nowego trenera i będąc w dolnej części tabeli. Mimo to goście już w pierwszej połowie prowadzili 2:0 po bramce samobójczej Rakiticia i trafieniu Santiego Miny. W drugiej części gry Barça odpowiedziała tylko golem Messiego i niespodziewanie doznała porażki, choć ostatecznie sięgnęła po mistrzostwo. Podobna sytuacja miała też miejsce w 22. kolejce sezonu 2013/2014. Valencia rozczarowywała, zajmując miejsce w środku stawki, ale na Camp Nou zdołała wygrać 3:2, co tym razem przyczyniło się do utraty mistrzostwa przez Barcelonę. Co ciekawe, do tych dwóch zwycięstw doszło w najgorszych dla Los Che sezonach w ostatnich latach.
Brak regularności
Valencia jest w ostatnich latach jednym z najbardziej nieregularnych zespołów w rozgrywkach, mieszając dobre sezony ze słabymi. Podobnie jest w przypadku występów tego zespołu na Camp Nou. Oprócz wspomnianych zwycięstw miały miejsce też porażki, a najbardziej w pamięć mogła zapaść upokarzająca klęska 0:7 za kadencji Gary’ego Neville’a. O niestabilności Valencii najlepiej świadczy sezon 2007/2008, gdy trenerem ekipy z Mestalla był… Ronald Koeman. Jego drużyna w półfinale Pucharu Króla osiągnęła dobry wynik na Camp Nou, remisując 1:1, a po zwycięstwie u siebie awansowała do finału, w którym pokonała Getafe. Natomiast mecz ligowy, już po zwolnieniu Holendra, przegrała na stadionie Blaugrany 0:6.
Teraz okoliczności też wydają się trudne dla zespołu Javiego Gracii. Z drużyny odeszło wielu ważnych piłkarzy, a władze klubu nie zdecydowały się na wzmocnienia. Valencia zajmuje dwunaste miejsce w tabeli, ma ogromne problemy na poziomie sportowym i instytucjonalnym, a atmosfera jest grobowa. Los Che wygrali tylko trzy mecze w Primera División, ale za to dwa z nich z Realem Sociedad i Realem Madryt. To najlepiej świadczy, że Valencii nie można lekceważyć na Camp Nou. Los Che stanowią żywy dowód, że zraniona bestia może być najbardziej niebezpieczna.
Komentarze (4)