Valencia nawet w kryzysie potrafi być groźna na Camp Nou

Dariusz Maruszczak

18 grudnia 2020, 19:30

AS, Sport

4 komentarze

Fot. Getty Images

  • Postawa Valencii na Camp Nou jest bardzo zmienna, podobnie jak losy tej drużyny w ostatnich sezonach
  • Los Che, nawet będąc w głębokim kryzysie, potrafili jednak zwyciężać na stadionie Barcelony
  • Valencia również jutro podejdzie do rywalizacji w bardzo trudnym położeniu

Przy okazji ostatnich czterech wizyt na Camp Nou w LaLidze Los Che udało się uzyskać tylko jeden punkt, a dodatkowo przegrali też w półfinale Pucharu Króla 2017/2018. Poprzedni mecz z Valencią na stadionie Barcelony był dla gospodarzy bardzo udany. Katalończycy zwyciężyli 5:2, choć pomóc im mogło to, że trzy dni wcześniej zwolniony został Marcelino, a drużynę objął Albert Celades. Doskonale to spotkanie wspomina zwłaszcza Frenkie de Jong. Holender strzelił wówczas swojego pierwszego gola w barwach Blaugrany, a dodatkowo zanotował asystę przy trafieniu Ansu Fatiego. De Jong ostatnio prezentował bardzo dobrą formę i Ronald Koeman będzie liczył, że jego podopieczny nawiąże do tamtego występu.

Niebezpieczni w kryzysie

Valencia potrafiła być jednak groźnym rywalem dla Barcelony na jej stadionie w innych kryzysowych sytuacjach, co udowodniła w sezonie 2018/2019. Już wtedy Los Che, zajmujący dopiero ósme miejsce w tabeli, byli bliscy pokonania zmierzającej po mistrzostwo Barcelony, ponieważ po 32. minutach prowadzili 2:0. Messi swoimi dwiema bramki zdołał jednak doprowadzić do wyrównania.

Argentyńczykowi nie udało się już odrobić strat 17 kwietnia 2016 roku, gdy Valencia ostatnim razem wygrała na Camp Nou. Drużyna z Mestalla także wtedy podeszła do spotkania z kłopotami, mając od dwóch tygodni nowego trenera i będąc w dolnej części tabeli. Mimo to goście już w pierwszej połowie prowadzili 2:0 po bramce samobójczej Rakiticia i trafieniu Santiego Miny. W drugiej części gry Barça odpowiedziała tylko golem Messiego i niespodziewanie doznała porażki, choć ostatecznie sięgnęła po mistrzostwo. Podobna sytuacja miała też miejsce w 22. kolejce sezonu 2013/2014. Valencia rozczarowywała, zajmując miejsce w środku stawki, ale na Camp Nou zdołała wygrać 3:2, co tym razem przyczyniło się do utraty mistrzostwa przez Barcelonę. Co ciekawe, do tych dwóch zwycięstw doszło w najgorszych dla Los Che sezonach w ostatnich latach.

Brak regularności

Valencia jest w ostatnich latach jednym z najbardziej nieregularnych zespołów w rozgrywkach, mieszając dobre sezony ze słabymi. Podobnie jest w przypadku występów tego zespołu na Camp Nou. Oprócz wspomnianych zwycięstw miały miejsce też porażki, a najbardziej w pamięć mogła zapaść upokarzająca klęska 0:7 za kadencji Gary’ego Neville’a. O niestabilności Valencii najlepiej świadczy sezon 2007/2008, gdy trenerem ekipy z Mestalla był… Ronald Koeman. Jego drużyna w półfinale Pucharu Króla osiągnęła dobry wynik na Camp Nou, remisując 1:1, a po zwycięstwie u siebie awansowała do finału, w którym pokonała Getafe. Natomiast mecz ligowy, już po zwolnieniu Holendra, przegrała na stadionie Blaugrany 0:6.

Teraz okoliczności też wydają się trudne dla zespołu Javiego Gracii. Z drużyny odeszło wielu ważnych piłkarzy, a władze klubu nie zdecydowały się na wzmocnienia. Valencia zajmuje dwunaste miejsce w tabeli, ma ogromne problemy na poziomie sportowym i instytucjonalnym, a atmosfera jest grobowa. Los Che wygrali tylko trzy mecze w Primera División, ale za to dwa z nich z Realem Sociedad i Realem Madryt. To najlepiej świadczy, że Valencii nie można lekceważyć na Camp Nou. Los Che stanowią żywy dowód, że zraniona bestia może być najbardziej niebezpieczna.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (4)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze