Xavier Vilajoana: Trzeba chronić canterę i wprowadzić klauzule proMasia

Dariusz Maruszczak

28 grudnia 2020, 10:30

Marca

5 komentarzy

Fot. Getty Images

Kandydat na prezydenta FC Barcelony Xavier Vilajoana w wywiadzie dla Marki przedstawił swoją koncepcję dotyczącą ochrony wychowanków,  podkreślił znaczenie La Masii i skrytykował pomysł zburzenia Camp Nou.

Marca: Jak byś ocenił zarządzanie Bartomeu?
Vilajoana: Socios są tymi, którzy muszą to ocenić, a najlepiej robi się to z biegiem czasu, gdy widzi się z szerszą perspektywą. Gdybym był prezydentem, nie podjąłbym pewnych decyzji, ale są inne sprawy, które zrobiono dobrze, jak rozwój Fundacji czy Barça Studio. Ten temat nie istniał, a teraz wszyscy kandydaci opierają się na nim jako generatorze znaczących przychodów. A to powstało cztery lata temu. Dlatego też uważam, że wszyscy prezydenci podejmowali dobre i złe decyzje.

Powiedz, jakiej decyzji byś nie podjął?
Nie miałbym takiej polityki sportowej, jaka była prowadzona w kontekście pierwszego zespołu. Na przykład byłbym ostrożniejszy, kiedy Neymar postanowił odejść, i postawiłbym bardziej na wychowanków. Nie szukałbym znanych graczy jako następców. Polityka sportowa pierwszej drużyny nie była najlepsza. Oczywiście Barcagate była wielką partaniną. Jedną z naszych propozycji jest to, że Barça musi zawsze komunikować się sama, nie potrzebuje trzeciej strony do przekazywania czegokolwiek. Barcelona musi wyjaśnić to wszystko, ponieważ jest to winna socios, a transparentność jest bardzo ważna.

Dużo mówi się o bankructwie, spółce akcyjnej… Jest tak źle?
Sytuacja finansowa Barcelony jest taka sama, w jakiej znajduje się w tym momencie 90% firm w tym kraju. Przede wszystkim ci, którzy są zależni od sektora usług, doświadczyli drastycznego spadku swoich przychodów. Nikt nie mógł przewidzieć redukcji o 40%. Klub musi wykonać wysiłek i skorygować wydatki, podobnie jak robią to poszkodowane rodziny, instytucje, organizacje… Jeśli jutro pandemia się skończy i przychody wrócą na swoje miejsce, mówiłoby się o korektach, ale nie o tym wszystkim. Chcę uspokoić: ze mną w roli prezydenta Barça nigdy nie będzie spółką akcyjną.

Czy są pieniądze na transfery?
To naprawdę nie jest tak ważne. Ważne jest wiedzieć, czy klub wymaga transferów. Mamy młodych piłkarzy, którzy się rozwijają i wzmacniają swoją pozycję w pierwszej drużynie. Niedawno nikt nie znał Minguezy, ja znałem go doskonale. Rynek transferowy nie zamyka się przez cały rok, ponieważ cantera jest otwarta przez 365 dni.

Czy latem pozwoliłbyś Messiemu na odejście i podjąłbyś negocjacje w tej sprawie?
Nie pozwoliłbym, żeby doszło do tego, że wysyła mi biurofaks. Porozmawiałbym z nim, a nie z jakimś otoczeniem. Jestem osobą, która lubi rozmawiać twarzą w twarz, słuchać i patrzeć w oczy. Nie znam jednak z wewnątrz tego, co się wydarzyło, żeby powiedzieć, czy pozwoliłbym, czy też nie, to zależy od okoliczności.

Życie bez Messiego to dramat?
W żadnym wypadku. Mieliśmy wielkie gwiazdy, nie przez tak wiele lat, ale magiczna formuła Barcelony tkwi w stylu gry i w La Masii. Jeśli La Masia wnosi konkretne i decydujące elementy, takie jak Messi, wówczas bingo. Prawdziwa siła tkwi w zespole i byciu przygotowanym, aby mieć w drużynie to, co najlepsze na świecie.  

Co oznacza chronić La Masię?
Oznacza działanie przekrojowe. Po pierwsze, młodzi muszą czuć, że mają przed sobą bardzo poważną karierę sportową w klubie, że mają perspektywę na przyszłość, aby dotrzeć co najmniej do Barcelony B, a potem, jeśli to możliwe, do pierwszego zespołu. Po drugie, kiedy sprowadza się gracza z jakiegoś zespołu z Europy, trzeba wprowadzać klauzulę proMasia, zgodnie z którą, jeśli kupujesz piłkarza, to jego klub nie może zakontraktować młodego zawodnika z twojej cantery przez x lat. Jeśli sprowadzasz takiego gracza jak Dembélé z Borussii, nie może być tak, że dwa tygodnie później kupują od nas Sergio Gómeza z La Masii. To brak przekrojowej wizji. Trzeba dbać o piłkarzy, żeby zredukować szanse, że odejdą zawodnicy z największymi perspektywami.

Jak oceniasz zburzenie Camp Nou i zbudowanie nowego stadionu?
Ta propozycja pokazuje niewielką wiedzę w dziedzinie zagospodarowania przestrzennego. Jeśli Camp Nou zostanie zburzone, to przy obecnej klasyfikacji urbanistycznej nie będziemy mogli mieć stadionu na 100 tysięcy osób, ponieważ pojemność byłaby ograniczona do 75 tysięcy. To kwestia znajomości przepisów. Będziemy kontynuować projekt Espai Barca, który został przyjęty w referendum i jest głównym źródłem przychodów.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (5)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze