Barcelona podejmuje Athletic na Camp Nou. Ten mecz będzie wyjątkowy dla Leo Messiego, ale Mundo Deportivo podkreśla też wagę stałych fragmentów gry. Dotychczasowe wyniki Katalończyków na ich stadionie napawają optymizmem.
W dzisiejszym meczu z Athletikiem Barcelona szczególną uwagę będzie musiała zwrócić na stałe fragmenty gry. Pod wodzą Marcelino zespół jeszcze poprawił się w tym aspekcie gry, a groźne bywają uderzenia wielu piłkarzy – Raúla Garcíi, Williamsa, Núñeza czy Villalibre. Nie trzeba daleko szukać – dwa tygodnie temu jeden z goli w Superpucharze Hiszpanii padł właśnie w taki sposób.
W ostatnich szesnastu ligowych spotkaniach na Camp Nou Barcelona tylko raz zremisowała z Athletikiem. Miało to miejsce w sezonie 2018/19. Ostatniej porażki trzeba z kolei szukać w listopadzie 2001 roku (1:2). Z kolei w Pucharze Króla Katalończycy zanotowali trzy zwycięstwa i bezbramkowy remis. Raz starcie miało miejsce w finale, a Barça zdobyła puchar. W 2015 roku w Superpucharze Hiszpanii na Camp Nou padł remis 1:1, ale u siebie Baskowie wygrali aż 4:0 i sięgnęli po trofeum. Jeśli spojrzymy na dokonania Marcelino na stadionie Barcelony, znajdziemy kolejne argumenty za dzisiejszym triumfem gospodarzy. Trener grał tam dziewięć razy i ani razu nie wygrał, notując dwa remisy.
Na korzyść Katalończyków przemawia oczywiście również obecność w składzie Leo Messiego. Argentyńczyk może być poirytowany dzisiejszym wyciekiem jego kontraktu do mediów, ale pozostaje liczyć, że mimo to będzie skupiony na grze i żądny zwycięstwa. Na początku stycznia zawodnik strzelił już Athleticowi dwa gole. Jeśli dzisiaj trafi do siatki, będzie to jego 650. bramka w 754 spotkaniach barwach Barçy. Los Leones to piąta ulubiona „ofiara” Messiego – strzelał im już 26 goli w 39 meczach. Nie można zapominać również, że Leo walczy o tytuł króla strzelców ligi.
Komentarze (2)