Gdy Koeman powoli kończył swoją piłkarską przygodę z Barceloną, Abelardo dopiero zjawił się w klubie. Asturyjczyk został sprowadzony przez Blaugranę latem 1994 roku za ponad 1,6 miliona euro, więc był w stanie pograć z Holendrem tylko przez jeden sezon. Nie był on zresztą zbyt udany dla katalońskiego klubu. Zaczęło się doskonale, ponieważ w debiucie duetu Koeman - Abelardo Barcelona pokonała Real Saragossę 2:0 w pierwszym spotkaniu o Superpuchar Hiszpanii. W rewanżu rozgrywanym kilka dni później drużyna z Camp Nou przegrała 4:5, ale mogła cieszyć się ze zdobycia trofeum. Jak się miało później okazać, był to jedyny tytuł wywalczony przez Blaugranę w tamtym sezonie.
Osiem lat w Barcelonie
Abelardo nie zmarnował jednak czasu spędzonego z Koemanem. Holender był dla 24-latka mentorem, z którym trenował nawet uderzenia z dystansu. Razem wystąpili w 27 spotkaniach, a według dziennika Marca obaj zawodnicy bardzo dobrze rozumieli się na boisku. Koeman po sezonie 1994/1995 opuścił Barcelonę, ale Abelardo został na Camp Nou już na wiele lat. Obecny szkoleniowiec Alavés do 2002 roku rozegrał dla Blaugrany 257 meczów, w których zdobył 17 bramek. Abelardo wystąpił w większej liczbie spotkań niż wcześniej w swoim macierzystym Sportingu Gijón, a karierę kończył w barwach Alavés. W reprezentacji Hiszpanii rozegrał 54 pojedynki i był podstawowym zawodnikiem La Rojy na mistrzostwach Europy w 1996 i 2000 roku, a także na mundialu w 1994 roku. Podczas mistrzostw świata w 1998 roku zanotował jeden występ.
Wzloty i upadki trenerskie
Po zakończeniu kariery sportowej Abelardo postanowił pójść drogą szkoleniową. Pracował w mniejszych ekipach i zespołach młodzieżowych Sportingu Gijón, a w 2014 roku objął pierwszą drużynę klubu z El Molinón. Udało mu się z nią awansować do Primera División, a następnie utrzymać zespół w elicie. W styczniu 2017 roku został jednak zwolniony, ponieważ jego ekipa zanotowała do tej pory tylko trzy zwycięstwa i dwa remisy. To jednak nie pomogło Sportingowi w utrzymaniu. Tymczasem Abelardo pod koniec tego roku objął kolejny ważny klub w jego karierze - Alavés, które udało mu się uratować od spadku z LaLigi. Przejął ostatni zespół w tabeli i zapewnił mu bezpieczne utrzymanie. W kolejnym sezonie 2018/2019 Alavés zajęło bardzo dobre jedenaste miejsce w Primera División ze stratą zaledwie trzech punktów do strefy europejskich pucharów. Abelardo nie doszedł jednak do porozumienia z władzami klubu ws. kontynuowania współpracy.
Nowego pracodawcę 50-latek znalazł w grudniu 2019 roku, ale przygoda tego szkoleniowca z Espanyolem nie okazała się udana, a były piłkarz Barcelony został zwolniony jeszcze przed końcem sezonu. Od 12 stycznia bieżącego roku Abelardo znów pracuje w Alavés, gdzie zaczyna zaprowadzać swoje porządki. Efekty widać było w ostatnich dwóch pojedynkach: cztery punkty i żadnej straconej bramki. Być może Abelardo znów uda się uratować ten zespół od spadku. Kolejny krok tu temu może zrobić już dziś, choć do tej pory nie miał dobrych wspomnień z rywalizacji z Barceloną.
Kiepski bilans
Mimo zawodu w Espanyolu Abelardo właśnie w swoim debiucie w tym klubie wywalczył jedyny punkt w starciach z Barceloną. W 19. kolejce poprzedniego sezonu Barça zremisowała na Cornellà-El Prat 2:2, a remis gospodarzom zapewnił w 88. minucie Wu Lei. Pozostałe sześć spotkań, w których Abelardo mierzył się z Blaugraną w roli trenera Alavés i Sportingu kończyły się porażkami jego drużyn. Bilans bramkowy tych pojedynków wynosi 2:18.
Komentarze (1)